Jump to content

Gry historyczne ze stajni Paradoxu


Recommended Posts

Przeciwko mojemu małemu Eustachemu wybuchło PIĘĆ powstań. Przed jednym się poddałem (obniżyło mi crown authority), z jednym udało mi się wywalczyć biały pokój, jeden stłumiłem. Z dwoma nadal walczę, już drugi rok, na skraju bankructwa, z wiernie asystującą Wenecją. Rzeź.

 

 

A moi templariusze tak samo bezużyteczni jak u mewho :(

Link to post

Panowanie Eustachego ostatecznie zakończone katastrofą. W 1098 roku, kiedy już miałem dość, wybuchła właśnie DWUNASTA rewolta. Mapa wyglądała tak:

 

20200930212058_1.thumb.jpg.e29f50c31908c866137e77abebee83fc.jpg

 

 

I może jeszcze bym to ciągnął, gdyby nie to, że... patch popsuł polskie imiona. Książę z_egota to -1000 do wczucia w grę, a ono jest dla mnie najważniejsze :(

 

  • Like 1
  • Sad 1
Link to post
5 godzin temu, Brachu napisał:

Szkoda, może następcy tronu nadać imię bez polskich znaków np. Stoigniew

Następcy tronu to najmniejszy problem, ale jedna z rebelii chce wynieść na polski tron kobietę o imieniu s_miechna. No fuj. 

Link to post
12 minut temu, Feanor napisał:

Następcy tronu to najmniejszy problem, ale jedna z rebelii chce wynieść na polski tron kobietę o imieniu s_miechna. No fuj. 

Rzeczywiście, gamę over.

Link to post
  • 4 weeks later...

Mam nową ulubioną zabawę w CK - montowanie kontrspisku przeciw spiskowcom próbującym zająć mój tron. No serio, dawno nie czułem takiej satysfakcji gdy niemal pewny bunt został zduszony w zarodku po tym jak tzw. "pretendent" został zamor...przedwcześnie odszedł do domu Pana. No super :D 

  • Like 5
Link to post
  • 2 months later...

Jak wrażenia z gry w CK3?

 

Ja próbuję swoich sił jako niezależny hrabia Breine w Irlandii. Idzie powoli. Jedno hrabstwo księstwa Ulsteru udało się zdobyć. Trwało zbieranie kasy i pobożności jakieś 40 lat. Żydzi pożyczyli 300 złotych monet i poszło. Nowy następca tronu nazwa się Jerome, po dziadku Karolingu. 

 

Teraz kolejne 30 lat zbierania kasy, chyba że kanclerz znajdzie wpis, że kolejne hrabstwo Ulsteru będzie należało do mnie.

 

 

Crusader_Kings_II_Screenshot_2021.01.18.png

Crusader_Kings_II_Screenshot_2021.01.19_-_20.37.56.20.png

Crusader_Kings_II_Screenshot_2021.01.1820.01.26.49.png

  • Like 1
  • I love it 1
Link to post
  • 4 weeks later...

Wczoraj sobie na chwilkę chciałem odpalić CK3 i pograć w Afryce, tak kontrolnie, żeby zobaczyć jak to tam wygląda i...grałem do 4 nad ranem. Ale było warto.

Z maleńkiego plemienia Ibibo leżące na wschód od delty Nigru przy granicy z niezdobytymi dżunglami dzisiejszego Kamerunu stworzyłem przez te parę godzin całkiem poważne królestwo Igbo-Benue jednocząc wszystkie okoliczne ziemie pod moim berłem. Co ciekawe conferderate partition ukuło mnie tylko raz, na sam koniec sesji. Miałem nieutworzony drugi tytuł królewski (Yorubaland), który niestety stworzył się z automatu po śmierci króla co spowodowało oderwanie się kilku ziem "od macierzy" i zapewne dzisiaj doprowadzi do bratobójczej wojny. Niestety droga do Imperium (Cesarstwa?) Gwinei jest jeszcze bardzo daleka :(  Mapki może wjadą jak będę w domu, ale jestem na nowo tak podjarany grą, że musiałem się podzielić :D

Z różnic jakie zauważyłem, to największą jest całkowita równość kobiet i mężczyzn, więc nie ma drżenia o narodziny syna :) W ogóle nie ma drżenia o narodziny, bo władca poza żoną/mężem może mieć 3 konkubiny (konkubentów) i dzieci z takiego związku również wchodzą do dziedziczenia (z małą karą -1 do dyplo). Na wojnę rusza się całą familią nieomal, bo zdarza się tak, że czempionami są kuzynowie, konkubiny, siostry i wujowie :D Tak liczna familia ma też plus, że zawsze jest jakiś bombelek na podorędziu, żeby zawrzeć sojusz. Gorzej, że nie dla każdego wystarcza ziemi. Nie do końca jeszcze rozgryzłem religię (Orisi) bo ma dość odmienne od "naszych" podstawy i katalog cnót/grzechów. Na minus, to postęp nauki jest dramatycznie powolny, no ale mogłem się tego spodziewać.

  • Like 1
  • I love it 2
Link to post

I znowu mi się odechciało grać. Jednak to confederate jest zbyt wkurwiające. No serce mnie boli, jak musze oddać 2/3 ziem i 3/4 wojska bo się jakieś tytuły tworzą z automatu po śmierci władcy :roll: 

 

Edyta: ale kurr... gram, bo ta gra jak już porwie, to siedzisz i grasz :roll: Teraz mam koncepcję stworzenia "zakonu" wojowników Orisi, ciekawe czy przy takiej religii można mieć takich ancymonów. 

Link to post
13 godzin temu, me_who napisał:

Teraz mam koncepcję stworzenia "zakonu" wojowników Orisi, ciekawe czy przy takiej religii można mieć takich ancymonów. 

Odpowiedź brzmi: można.

Ale co się przy tym narobiłem, to pewnie jak to bywa z Zakonami - skóra nie warta wyprawki.

Najpierw podstawowy kłopot - zacofanie level hard. W związku z tym, że i tak rozwój terytorialny nie ma sensu, to postawiłem na gwałtowny skok cywilizacyjny i dwóch kolejnych władców całkowicie poświęciło się nauce. Gdy już ogarnęliśmy jak budować umocnienia, to się okazało, że ta technika może posłużyć tylko do poprawienia palisad, a nie zbudowania nowych "zamków". No a zamek/miasto to podstawa żeby Zakon miał siedzibę. Skoro nie mogę zbudować, muszę zdobyć. Ale jak, skoro wkoło wszyscy plemienni? Na szczęście z ratunkiem przyszedł islam, który przebił się przez Saharę i pozwolił nowym wyznawcom sformowanie struktury klanowej i co za tym idzie - budowę miast i zamków. Na cel obrałem sobie ziemie Gao (na mapie wyżej to jest Tagant). Po krótkiej wojnie zdobyliśmy w końcu jakieś cywilizowane tereny z potencjalną bazą Zakonu. Fundamenty położone. W tak zwanym międzyczasie nowa królowa poświęciła się całkowicie teologii (szamaństwu?) i zbierała piety. Powód prosty - reforma Orisi i zapewnienie sobie ekskluzywności w korzystaniu z przyszłego Zakonu. Królowa mocno się przykładała do swojej religijnej pasji i wkrótce została prorokiem. To mi pozwoliło wyliczyć ile jeszcze piety muszę zdobyć by zreformować religię - wyszło, że 3000, więc mogłem się zająć czymś innym. A miałem czym. Po tym jak daaaawno temu miałem w garści trzy tytuły królewskie i król był zszedł, zostało nasze Igbo-Benue oraz Yorubaland i Hausaland, które przez dziesięciolecia tkwią w śmiertelnym uścisku nawzajem się wyżynając. To mi nie przeszkadzało zasadniczo - do czasu. W moim królestwie bawiąc się w naukowców i teologów całkowicie przegapiłem moment, w którym moi wasale skonsolidowali swoje księstwa i stali się troszkę za bardzo ambitni. Zapragnęli korony. I idealnym celem okazały się dla nich skłócone królestwa Yorubalandu i Hauslandu. Raz udało mi się dość szybko (10% postępu) spacyfikować próbę przejęcia korony Yorubalandu, ale w drugim przypadku doszło prawie do wojny domowej, gdzie mój wasal z wielkim bólem (81% postępu wojny!) musiał przerwać inwazję Hauslandu. Igbo-Benue się utrzymało w swoich granicach.

I nadszedł dzień, gdy na liczniku pojawiło się 3000 piety. I zonk. Nie mogę zreformować. Panika, hurr, sapanie, durr. Okazało się, że zapomniałem, że dawno temu zostawiłem w Yorubalandzie Święte Miejsce w Ife i zamiast 3 wymaganych mam 2. A WIĘC WOJNA! (uzasadniona, dla dobra wiary :)  ). Yorubaland trochę się stawiał, zaskakująco dobrze - okazało się, że skubańcy wynajęli najemników (co przyniosło im sukces na krótką metę, ale mi później 100 złota za złapanego dowódcę). Wojna wygrana, miejsca święte są. Nadejszła wiekopomna chwiła - reforma Orisi. Pozmieniałem to co chciałem (o jednym zapomniałem, ale to później), królowa została nową głową wiary i włala, mamy zreformowaną religię. Nasz Zakon będzie naszą własnością przez najbliższe lata, a może i na zawsze ;) Niestety wyprstrykałem się z piety, a królowa już dobiegała 70, więc w każdej chwili mogła zejść. A trzeba uzbierać 1000 na sformowanie Zakonu. Śmierć królowej spowodowałoby kłopot taki, że ziemie na których była potencjalna siedziba Zakonu miały przypaść drugiemu synowi, a nie następcy. Wolałem nie testować czy mogę takiemu gagatkowi wcisnąć potem Zakon na siłę czy konieczne byłoby odbieranie tytułów. Na szczęście ori czuwały nad królową i w końcu po latach starań stworzyła pierwszy afrykański zakon wojowników, którzy ogniem i maczugą będą bronić wiary przodków :) Masa pracy wykonana, na zegarze znowu 4 rano. Kładąc się spać przypomniałem sobie, że reformując religię zapomniałem dodać jako dogmat możliwość wstępowania do zakonu 😐  A chciałem by nadprogramowe i liczne potomstwo trafiało do Zakonu, a nie szwędało się po świecie ze swoimi claimsami. Także słodko-gorzki sukces, dużo napracowania i historia Afryki pisana na nowo. Krok następny - let's get feudal!

  • Like 3
  • I love it 3
  • Thanks 1
  • Hurra! 1
Link to post

To uczucie, gdy żona Cię zdradza z zamaskowanym grubaskiem :(  Aczkolwiek skubany jest podrywaczem jak widać bo umiejętnościach :) 

 

grubcio.jpg

  • Haha 1
  • Vami 1
Link to post

Doszedłem chyba do endgame w CK3 i jak tak jest za każdym razem to suabo :( Owszem prowadzenie podwójnego imperium i posiadanie swojej religii jest super, ale chyba coś zrobiłem źle, skoro mam dochód ledwo 40 złota miesięcznie i armię około 45 tysięcy.

W dużym uproszczeniu mogę się rozwijać na czterech kierunkach, ale tak naprawdę na jednym. Bo na trzech pozostałych:

muzułmanie z Hiszpanii, Maroka i Algierii z armią 120 tysięcy

muzułmanie z Bliskiego Wschodu z armią 145 tysięcy

przerośnięte papiestwo (pas ziemi od Skandynawii do Libii) z armią 58 tysięcy, z czego 35 to najemnicy. Mimo tego, kolejni papieże mają do dyspozycji około 50-60 tysięcy złota i stabilny dochód +230 miesięcznie o_O

 

To papiestwo to przypadek, więc nie będę rozdzierał szat, ale muzułmanie są chyba jacyś OP. Szczególnie Ci bliskowschodni, to jest drugi mój sejw, gdzie wjechałem w drugą połowę XIV wieku i znowu jest tam potworny kolos pożerający wszystko wokoło mający monstrualne możliwości mobilizacyjne i absolutną lojalność poddanych. Jestem ciekaw jak się to będzie przedstawiać w kolejnym sejwie czy znowu muzułmańskie szczypce z Zachodu i Wschodu zacisną się na Europie.

 

A powoli podsumowując sejw w Afryce - praktycznie tylko religia, imiona, być może szaty, tereny i jeden (!) oddział wojska odróżnia grę od tej w Europie. Są te same eventy z tymi samymi tłami tak samo opisane, na polowaniu ścigamy dziki (nie guźce ;) ) i lisy, a jedynym wyróżnikiem jest chyba krokodyl w rzece. To troszkę za mało, fajnie że mapa tam sięga, ale musi być coś więcej żeby dodać klimatu i pogłębić wczuwkę.

  • Like 1
Link to post

Pochwalę się latami inżynierii genetycznej. Owszem trafiały się nieudane gałązki, gdzieś na świecie są domy mojej dynastii gdzie są nadliczbowe karły i albinosi, trafiały się inbredy, które musiały być usuwane z dalszej "hodowli". Jednak na koniec mamy dynastię, gdzie cechami dziedzicznymi jest genius, herculean i beautiful :) 

 

 

pracapraca.jpg

  • Like 1
  • I love it 1
Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...