Jump to content

me_who

Przyjaciel Forum
  • Posts

    33679
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    420

Everything posted by me_who

  1. No właśnie. Ale powrót do początku, gdzie byle procarz może zabić pół drużyny jest takie męczące Tutaj miałem naprawdę fajną ekipę, większość na 9 levelu i szli do bitki jak prawdziwi zawodowcy. Zdarzały się bitwy, że nie traciłem nawet jednego HPka, bo szła błyskawiczna kośba, a tarcze działały prawidłowo A jak odpaliłem barbów, to nie zdążyłem uciec z Północy (zaczynamy z obrażonymi 3/4 frakcjami na Północy) i losowi raiderzy zabili mi wszystkich w pierwszym starciu. Zacząłem od nowa, uciekłem, to i tak 2 barbów z 3 zginęło w pierwszym zleceniu niekurierskim No trochę muszę zresetować umysł, że już nie mam ekipy w pięknych pancerzykach i hełmach, ale w słomianych kapelutkach i lnianych koszulach
  2. Mnie się w weekend udało przeżyć kampanię w Battle Brothers. Nic spektakularnego nie osiągnąłem, bo znowu mi wylosowało wojnę Północ-Południe, więc nauczony doświadczeniem, że z Południem nie ma co walczyć (asasyni i miniguny), a bez Północy padnę na ryj ekonomicznie to po prostu omijałem zlecenia związane z tym wydarzeniem. Wziąłem origin Lone Wolf i to jest absolutnie imo najlepszy możliwy start ever. Do końca gry mojemu startowemu ludkowi kupiłem tylko nowy miecz dwuręczny i zrobiłem "kołnierz" z hieny, reszta oporządzenia została startowa Nie mam teraz statów, ale przez całą kampanię zaliczył 2-2,5 raza więcej zabitych niż brał udział w bitwach - 200 trupów jak nic miał na liczniku Ile razy mnie wyciągał z różnych opałów, gdy swoim dwuręcznym mieczem ciachał na trzy heksy dekapitując wrogów i siejąc popłoch Teraz wyjaśnię dlaczego podkreśliłem, że to tylko start najlepszy. No bo potem niestety mamy limit 12 osób w drużynie, co powoduje, że po grubszej bitce zdarza się wydać połowę hajsów ze zlecenia na leczenie w świątyniach Najbardziej spektakularne wygranko to pokonanie Króla Barbarzyńców - miałem chyba szczęście, bo mimo, że był w hordzie, to były to tylko thralle i psy czyli najgorszy szrot barbarzyński. No troszkę było komplikacji gdy doszło do bezpośredniego zwarcia z nim, ktoś tam nawet chyba umarł, no ale taka robota Za drugim razem gdy dostałem zlecenie na króla musiałem wczytać i anulować, bo pojawił się w towarzystwie 7 chosenów, którzy myślę jakby wyszli w 3-4 na moich 12 to by wygrali, a co dopiero w towarzystwie króla A late game crisis zakończył się bez mojego udziału niemal. Niemal, bo na samym końcu zgodziłem się ochraniać wioskę przed raiderami, a raiderami okazali się Południowcy, więc "dopisało" mnie do Północy. Zostawiłem sobie tego sejwa do dalszego grania, ale gra jest na tyle sprytna, że przedstawiła mi zakończenie kampanii tak, że nie chce mi się kontynuować (coś w stylu "wiesz, spoko, możesz grać, ale gra nie została zaprojektowana, żeby grać wiecznie, w końcu skończą się wyzwania, może spróbuj od nowa?"). Dałem ponownie szansę barbarzyńcom, ale już widzę, że mnie początek lone wolfa rozpieścił, bo tutaj się potwornie męczę, mimo, że startowa trójka barbów ma okej wyposażenie i mają dobre staty w porównaniu do ludków, których zwyczajnie na start dostajemy.
  3. Zaskakuje mnie, że mimo takiego koksowego państwa nadal dajesz żyć angielskim psom
  4. me_who

    Motoryzacja

    @Misiek @T-m Z alkomatów się wycofali na koniec 2019. To prawo i tak było martwe, bo ceny jednorazówek skoczyły tak bardzo, że stało się to problematyczne dla samych Francuzów, a do tego turyści mieli przechlapane, bo alkomaty jakie ze sobą przywozili były nieuznawane xD Także było tak, że alkomat był wymagany, ale za jego brak nie było żadnej kary. W PZMot absolutnie nic nie wiedzieli. Ani w kaliskim oddziale, ani na infolinii, ani w PZMot Travel. O zabezpieczeniu antywłamaniowym widziałem na każdej stronie z Francją, nie wiem jak Ty trafiłeś na te bez tego Ale faktem jest, że na niemieckim ADAC też nic nie ma o tym (jest o alkomatach z kolei), na brytyjskim RAC też ani słowa (tam za to jest o jakiś nakładkach na reflektory, ale to pewnie dlatego, że mają odwrotnie światła i bez nich walą po oczach jak jadą po Kontynencie). Ta Konwencja Wiedeńska to by była luksja Tylko się dogadaj później z takim Ludovikiem Cruchot jak cię złapie
  5. me_who

    Motoryzacja

    Być może (duże może ) będę samochodem we Francji przez ~2 dni. Przejrzałem na szybko co tam jest wymagane i mam dwa pytania: - zapasowy zestaw żarówek W moim aucie są żarówki LEDowe czy to znaczy, że mam kupić komplet zapasowych żarówek LED za grube monety? Czy mogę kupić zwyczajne żarówki za pinsiont groszy, tylko żeby były i pasowały? - zestaw antywłamaniowy Co podpada pod to? Zwykła blokada na kierownicę co się kiedyś w maluchach zakładało czy znowu jakieś zbajerowane urządzenia kosztujące fortunę? Byłbym wdzięczny za info, najlepiej kogoś, kto śmigał przez Francję. A może w PZMOT mi udzielą odpowiedzi?
  6. Oidp wpłacasz tak naprawdę na OLX, a oni odblokowują środki sprzedającemu jak kupujący odbierze paczkę.
  7. Jestem po trzech tomach "Chłopaków z dwudziestego wieku" i jestem zarówno zachwycony, jak i odrobinę przytłoczony tym ile się dzieje. Na chwilę obecną fabuła toczy się w czterech różnych momentach historii (nie chodzi o podróże w czasie!), co powoduje pewne skomplikowanie. Ale jednocześnie jest tak genialnie spójna, te wszystkie warstwy przeplatają się tak bezboleśnie. Te wszystkie retrospekcje powodujące, że gdy akcja przeskakuje o prawie 50 lat nagle nabierają nowego sensu, albo rzucają nowe światło na "teraźniejszość". Naprawdę jest to fenomenalna lektura i muszę zacząć sobie ją dawkować, bo mam 5 tomów ledwo (z planowanych 11). Ale już w tych trzech tomach wydarzyło się tyle, że zachodzę w głowę, jak wiele kunsztu musiał wykazać autor, żeby zapełnić kolejnych 8 tomów równie zaskakującą/wciągającą fabułą.
  8. To jest absolutnie nienormalne, wszyscy conscripts mają nimble, są praktycznie nietykalni. Więc stoi ściana kolesi, którzy podnoszą tarcze, a za nimi stoją te pacany z armatami, które mają 100% celności i do tego są AoE i bez friendly fire. Ani ich obejść, ani do nich strzelać. Trzeba liczyć tylko na RNG, że może jakimś fartem wejdzie fatality przy machnięciu longaxem.
  9. Nigdy nie walczcie przeciwko południu. Popsuło grę dla mnie. Wojsko kurwa jak z betonu, asasyni, a jeszcze do tego jakieś chuje z ręcznymi armatami, które (chyba jako jedyne w grze) nie mają friendly fire i nakurwiają tak, że formacja jest siekana w jednej salwie. a moje kurwa pedały z kuszami strzelają w plecy swoim. Dogoniliśmy w trzy armie dwie armie południa. Początek 40-20. Koniec 0-17. Tak, zginęło 40 osób, a u nich 3. Absurd.
  10. Czy ktoś z Was ma pomysł na asasynów? Wylosowało mi krucjaty jako late game crisis i stanąłem po stronie północnych krain (choć origin to południowi najemnicy ). Wszystko idzie w miarę, jeśli trafiam na regularne oddziały południowców (consript/indebted) to są to fajne bitki. Czasem ktoś zginie, czasem jest nerwowo, ale nic czego bym nie mógł ogarnąć. Niestety czasami jako misja "wojenna" trafia mi się oddział, w którym są asasyni. Są dla mnie absolutnie nie do ogarnięcia. Napieprzają bombami, mają zasięg pół mapy, potrafią atakować 3 razy w turze zadając za każdym razem rany. Do tego mają dodge chyba 90% bo potrafią unikać każdego rodzaju ataku. W internecie widze są jakieś buildy antyasasyńskie, ale to jest absurdalne, żebym od początku szykował sobie takich ludzi, bo "a nuż wylosuje się wojna z południem".
  11. No ja nie mam porównania, od początku gram na pełnej wersji. @Gabebył zadowolony z podstawki, @Feanor na jej podstawie pisze "Ostrza.." także grać się da Na pewno poza promką bezpieczniej kupić "golasa" niż od razu kłaść na stół 200+ zeta "bo koledzy grajo"
  12. Nie tę edycję gry w ogóle. To jest jak sama nazwa wskazuje wsparcie studia, nie dostaniesz żadnego z DLC poszerzających grę, a jedynie legendarny hełm w ramach podziękowania od twórców za wsparcie. Jeśli już chcesz kupować z DLC to tę wersję. Oczywiście można grać "golasa" w ramach zapoznania się z grą, ale moim zdaniem DLCki doskonale poszerzają zabawę, choćby przez dodanie nowych eventów, wrogów, originów, potencjalnych rekrutów itd.
  13. Semi-pro tip Warto sobie jako jedną z pierwszych ambicji wziąć "zaprzyjaźnienie się z osadą". Dobre stosunki powodują odczuwalny (patrząc na biedę jaką klepiemy przez większą część early game) spadek cen racji żywnościowych i bezcennych materiałów. A także wzrost cen artefaktów, jakie uda się wyrwać z rąk/łap/macek martwych wrogów. Dobrze jest też zaprzyjaźnić się z osadą, która ma coś więcej niż targowisko, bo bonusy cenowe obejmują chyba wszystko (nie jestem pewien świątyni). A już najlepiej jak jeszcze do tego osada coś produkuje. Np robi deski, ma solanki wokół czy kopie bursztyn. To spowoduje, że będziesz miał jeszcze lepszą przebitkę w przypadku zabawy w handel (a jeszcze jak masz kupiecki origin to wgl). Tak czy inaczej bycie friendly dla osad powoduje, że one są friendly dla nas
  14. Mimo wszystko Real ma renomę, jakiej inne kluby mogą zazdrościć. Patrząc na historię, tak może ostatnie 25 lat, to to jest Real, Juve, United i Barcelona. Z tym, że chwała United już mocno wyblakła. Pozostałe trio mimo być może wjeżdża w gorszy okres, szczególnie stojąca na skraju bankructwa Barcelona, ale nadal ma "to coś" co potrafi przyciągnąć piłkarza. Jesteśmy być może świadkami zmiany warty (PSG, Chelsea, City, Liverpool) czy też może doszlusowania tych klubów do "topu topów", ale będę się upierał, że jeszcze "stary top" ma przewagę. Oczywiście jest też Bayern, ale za nim nie stoi tak silna liga, plus Bayern jest rozsądnym klubem jeśli chodzi o wydatki. I jak taki Mbappe przyjdzie z propozycją 600k euro tygodniówki netto, o której można tu i ówdzie przeczytać, to usłyszy danke, auf wiedersehen.
  15. No to Haaland za rok za 85 milionów (taką ma klauzulę w BVB), a Mbappe ma kontrakt z PSG do 2022, więc za darmo. Kasę na kontrakty Real spokojnie znajdzie do tego czasu, szczególnie, jak na taki duet wyda tak śmieszne pieniądze.
  16. A nie jest tak, ze teraz Haaland ma być grany i Mbappe za friko za rok? Wiec będzie kim grać Gdzieś czytałem, ze taki plan ma mieć Real.
  17. Ale za Carlo Real strzelał po 100 goli w lidze - 104 i 118, może tego sobie życzy Perez na nowym stadionie. Efektowności zamiast wyrachowanej gry Zizu.
  18. A ja wieczorem miałem najlepszą bitwę w życiu, albo Davkul czuwał albo Bogowie RNG. Praktycznie bez zadraśnięcia rozbiliśmy hordę (no hordkę ) opancerzonych nieumarłych, którym przewodził Fallen Hero uzbrojony w gargantuiczny dwuręczny cep bojowy. Nie wiem jak to się stało, że utrzymałem w ryzach tego gagatka do czasu niełatwego przecież wyrżnięciach opakowanych w kolczugi zombiaków. Gdy został sam, otoczyłem go i z przerażeniem spostrzegłem, że zaczyna wirować i ciosy dotyczą wszystkich heksów wokół niego o_O Trzy, trzy kolejki minęły zanim go skłuliśmy, pocięliśmy, zatłukliśmy. I w te trzy kolejki nie trafił nikogo żadnym z tych kręciołów. Niestety poza aczikiem i srebrną misą nie było łupów jakich można oczekiwać po miejscówce z Upadłym Bohaterem
  19. Zbroje. O ile hełmy dropią, brońki i tarcze też, to żeby zdobyć zbroję musisz bawić się w broń kolną typu sztylety, może goedendag. No wymaga to trochę odwagi zaciukać koleżkę w choćby kolczudze, żeby samemu nie stracić brata i zyskać zbroję. Taki poradnik widziałem na YT, ja sam nie umiem takich cudów robić Inny pomysł na wydanie hajsów, to wybranie ambicji uzbierania 2000 koron i ufundowanie sztandaru bojowego. Sztandar służy jako całkiem znośna broń o zasięgu dwóch pól i daje 10% resolve chorążego osobom w promieniu 4 heksów. U mnie chorążym został...złodziej, bo jako jedyny ma resolve 50.
  20. To jest talent w danej dziedzinie, który determinuje przyrost danego atrybutu przy awansie. Jak działają gwiazdki pokazuje mniej więcej poniższa tabela:
  21. Te dziady zabiły mi moją najdroższą inwestycję, członka milicji (850 koron!). Koleś był niesamowity z drugiego szeregu, kładł swoim warforkiem leszczy jak zboże. Ale w rozpierdusze jak powstała w bitce z alpami został sam, uśpili go i zmasakrowali tym swoim czarostwem. Co ciekawe, mimo, że zginęło chyba 3 braci, w tym ten nieszczęsny milicjant, z którym wiązałem pewne nadzieje, to reszta ekipy wyspała się za wszystkie czasy gdy kontrakt został zrealizowany i morale poszło mocno w górę
  22. Nie wiem dlaczego, ale mnie najbardziej jara początek gry, gdzie krystalizuje się trzon drużyny, a bitki są, owszem, krwawe, ale przynoszą jakąś satysfakcję. Im dalej, tym gorzej, dochodzę do momentu, że wszystko się sprzysięga przeciwko drużynie. Nie mam pieniędzy, giną weterani, brak kontraktów albo jak są, to trzy czachy i jakieś szalone potwory. Wczoraj zacząłem północnymi łupieżcami i początek fajny, bo mamy trzech miśków lvl3 uzbrojonych wręcz rewelacyjnie, plus jeden mnich bez broni. Ale minus taki, że mam 2/3 mapy hostile, do tego fatalną mapę mi wylosowało, gdzie miasta, które mnie nie nienawidzą są rozwalone w poprzek mapy i przemieszczanie między nimi to istna katorga. Plus większość z nich jest złupiona i nie ma w nich nic poza targowiskiem, a ceny na wszystko jak na Batorym. Nie wiem czy nie przyczituję i nie poszukam jakiegoś rozsądnego seeda mapy w necie, żeby mapa miała ręce i nogi, wybrzeże jednolite z północy na południe (tu w ogóle nie mam, mam jakieś wewnętrzne morze z wyspą i w sumie są 3 porty w grze) i w miarę sensownie ułożone miejscowości Nie wiedziałem, że mapa też może być rywalem w tej grze.
  23. Wczoraj w turbo epickim starciu z nieumarłymi wpadł mi pierwszy nazwany przedmiot. Hełm mający armour, uwaga, 347 o_O I wartość 8000 pieniądza. Jednak bitwa była tak brutalna, że nie wiem czy jednak nie wczytam i nie zostawię tej kryjówki na później, bo trochę za dużo chciałem ugryźć i z 13 braci zostało 5, do walki zdolnych 2. Miałem też pierwsze spotkanie z alpami, co za denerwujący przeciwnik. Gorsze chyba są geisty z tym straszeniem i raz trafiłem na nekromancera, który wciąż ożywiał zabijane przeze mnie zombiaki i nie mogłem się do niego przebić.
  24. Chłopaki z dwudziestego wieku Nie jestem fanem zaczynania serii, których polskie wydanie się zakończy jak przyznaje sam wydawca, za około 2 lata. Ale z drugiej strony nie mogłem się oprzeć, bo Naoki Urasawa uznawany jest za jednego z topowych mangaków. Jego cykle Pluto czy Monster były wielokrotnie nagradzane, a on sam cieszy się wręcz uwielbieniem fanów. Wracając do "Chłopaków...". Pierwszy tom jest niesamowicie intrygujący i fantastycznie buduje napięcie pod główną fabułę. Tak naprawdę, to bardzo długi wstęp, stawiający masę pytań i dający mało odpowiedzi, ale przy okazji świetnie ukazuje nam bohaterów, antagonistę i zanęca obietnicą fantastycznego starcia dwóch obozów. Głównym bohaterem tego tomu (bo nie mam pewności jak będzie dalej ) jest 30+ letni Kenji, prowadzący z matką kombini, które dawniej było monopolowym. Kenji dodatkowo opiekuje się wyjątkowo bystrą jak na swój wiek około roczną siostrzenicą Kanną. Kannę porzuciła matka, nie chcąc przy okazji mówić rodzinie kto jest ojcem. Kenjiego poznajemy gdy odwiedza go policja badająca zniknięcie stałego klienta jego sklepu - Kenji bardziej myśli o niezapłaconym rachunku, jedzie więc odwiedzić klienta tylko po to, by na jego domu znaleźć tajemniczy symbol. Symbol ten powraca gdy Kenji na pogrzebie przyjaciela, który rzekomo popełnił samobójstwo, otwiera list, który ów przyjaciel zostawił po sobie. Wspomniany list kończy się rysunkiem tego samego symbolu, który widniał na domu klienta i pytaniem "Czy pamiętasz ten symbol?". Kenji zaczyna swoje śledztwo... Ten malutki zarys fabuły nie mówi ile w tzw. międzyczasie się wydarzyło. Bo mamy przeskoki do dzieciństwa naszych bohaterów, którzy w latach 60. zafascynowani śiwatową popkulturą i sci-fi budują na łące tajną bazę, mamy przeskoki na kult tajemniczego "Przyjaciela", którego twarzy nie widzimy, a którego kult posługuje się tajemniczym symbolem, takim, jaki "prześladuje" Kenjiego. Co łączy naszego bohatera i jego przyjaciół ze wspomnianym symbolem? Czy "Przyjaciel" ma jakikolwiek związek z nimi? Jakie są jego cele? Jak wielkie ma wpływy wspomniany "Przyjaciel", bo wydaje się, że jest wszechmocny, choć nie znamy źródła tej mocy. W pierwszym tomie jest znacznie więcej, to jest możliwie jak najmniej spojlerowy opis w celu zachęcenia do lektury, bo moim zdaniem warto. Cały cykl będzie miał 11 opasłych tomów, jestem szalenie ciekaw jak potoczy się fabuła, bo jej główna oś trwa aż 20 lat, między 1997 a 2017 rokiem, więc zapewne wywijasów fabularnych nie zabraknie. Dodatkowym atutem jest dla mnie kreska Urasawy - zupełnie inna niż dotychczas widywałem w mangach. Zamiast typowych "wielkich oczu" mamy możliwie realistyczne azjatyckie rysy wszystkich bohaterów, oczywiście czasem przerysowane dla podkreślenia charakteru postaci. Co do polskiego wydania mam jedno zastrzeżenie - moim zdaniem niepotrzebnie tłumaczone są japońskie tytuły grzecznościowe. Mamy bohatera, który w oryginale koledzy nazywają Mon-chan. W polskiej wersji jest Moniuś czy Moniek. Tak samo Kenji mówi do siostrzenicy Kannusia, gdzie aż czuć, że w oryginale musi być charakterystyczne Kanna-chan. Albo gdy Kenji mówi o sobie do dzieci kolegi jako "braciszek", gdzie zapewne padło nie do końca przetłumaczalne "aniki". Moim zdaniem te drobne japońszczyzmy mogły zostać, to jest komiks dla czytelnika dorosłego, da sobie radę bez tych niefortunnych tłumaczeń. Komiks i cały cykl polecam, zapowiada się fantastyczna przygoda
  25. Ja nie chcę mieć nic wspólnego z tym plugastwem, ja chcę normalny sezon NFL Dziękuję bardzo. Życzę miłej zabawy miłych tortur
×
×
  • Create New...