Jump to content

Kącik tatuśków


Meler

Recommended Posts

Ale zaraz - usypianie na rękach to w moim rozumieniu co innego, niż usypianie obok. Nie wyobrażam sobie, że muszę nosić dziecko przez pół godziny, a jak odłożę to się budzi i noszę znowu. Odłożyć do łóżeczka, podać rękę, porozmawiać (to za rok - dwa). Dzieci też są różne, a to samo dziecko jest też różne na różnych etapach. Czasem nawet samo będzie chciało zasnąć, bez żadnego dotykania, a czasem bardzo potrzebuje bliskości. Z drugiej strony, z perspektywy dziecka - ja nadal lubiłem, jak rodzice przychodzili do mnie wieczorem i rozmawiali przed snem, jak miałem lat 12. Nie sądzę, żeby to mnie psuło.

 

Zresztą cokolwiek się zrobi i tak się kiedyś usłyszy to co ja ostatnio z drugiego pokoju, jak dzieci między sobą wieczorem rozmawiają "ja bardzo chciałabym się przytulić do mamy, ale tata powiedział, że nie mogę, buuu!". Ale potrwało chwilę i 5 minut później spali.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post

@Pulek przede wszystkim trzeba sobie uświadomić jedną rzecz - każde dziecko jest inne, więc do złotych rad innych ludzi podchodź z dystansem. Nie ma reguły. Miałem znajomych, którzy przy pierwszym dziecku rytuały, porządek, rytuały, plan, konsekwencja. I faktycznie - mieli komfort - dziecko im spało od 19 do 9 rano z 2h drzemką punkt 12:00 w ciągu dnia.

 

Urodziło się drugie i okazało się, że nic nie działa. Żadne rytuały, pomysły, szumisie. Po prostu dziecko jest nieodkładalne. Przyssane do matki.

 

Z mojego doświadczenia - dużo zależy od karmienia. U nas od początku była walka o laktację, trwało to koło 3-4 tygodni i karmienia były regularnie do 1,5 roku, potem rezygnacja z dziennych i teraz - w okolicach drugich urodzin poszło pełne odstawienie. Co nie było łatwe bo przy rodzicielstwie bliskości to brak cycka jest dla dziecka trudny. Myślę, że przy butelce mogłoby być prościej. Ponoć butelkowe dzieci lepiej śpią, no ale z mlekiem z butelki jest tyle jebania, że szok.

 

Inna sprawa, że generalnie mamy dziecko z bardzo niską potrzebą snu. Przy karmieniu piersią było jeszcze w nocy dużo wybudzeń. Po odstawieniu jest dużo stabilniej - np. jedna pobudka, pogłaskać i kima dalej. Ale usypianie jest dłuższe i trudniejsze. Kiedyś 10-15 min. karmienia, a ostatnio 2h walczyłem. Czytanie, bajki, kołysanki i tak przez 2h. Dziś jest na tyle dobrze, że położona o 20:30-21 obudzi się o 7-8, więc odzyskaliśmy trochę wieczorów. Ale często było tak, że na godzinkę serialu wieczorem umawialiśmy się przez tydzień, bo codziennie był problem.

 

Też sobie nie wyobrażam metod z książki Zaśnij wreszcie (odłożyć do wypłakania, wracać tylko na chwilę). Poszukajcie sobie webinarów Komsty (wymagajace.pl) - tam chyba był temat budowania rytuałów i ułatwienia zasypiania. Są też blogi Mataja.pl i Hafija.pl - tu jest o karmieniu i odstawianiu. Też chyba robią jakieś webinary.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
6 minut temu, Bebok napisał:

ale z mlekiem z butelki jest tyle jebania, że szok.

Błogosławieństwem u na był podgrzewacz wody - wlewasz wodę, włączasz, czekasz aż się podgrzeje, naciskasz przycisk i do butelki leje się woda w 37C.

 

Przykład nie nasz - i dość drogi - ale pierwszy link, który się wyguglował: https://scandinavianbaby.pl/product-pol-9393-Beaba-Bibexpresso-R-Ekspres-do-mleka-2w1-Night-blue.html

Link to post
5 minutes ago, Bebok said:

Ponoć butelkowe dzieci lepiej śpią, no ale z mlekiem z butelki jest tyle jebania, że szok.

Skąd wiesz, skoro nie przechodziłeś przez to? :D Mój syn był butelkowany (żona odciągała i mieszanka) i my nie odczuwaliśmy, żeby to był jakiś straszny problem. Z czasem coraz bardziej rozrabialiśmy ilość mleka do wody, aż w końcu spał z butelką wody. Aż pewnego dnia zapomnieliśmy wziąć butelkę gdzieś i nie ogarnęliśmy na czas. No i szok - powiedzieliśmy, że nie ma butelki, a syn OK i poszedł spać :D I dokładnie to samo jakiś tydzień później ze smoczkiem - synku zgubiliśmy smoczek, OK i poszedł spać.

Link to post

Myślę, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia dziecka do określonego sposobu usypiania. U mnie obie córki zostały nauczone bardzo szybko zasypiania samemu w łóżeczku. Przy starszej żona miała schizę, że w związku z tym, że ma mocny sen to przygniecie dziecko. No i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek miała problemy z zasypianiem. W pewnym momencie (nie pamiętam już kiedy) doszedł smoczek i miała go do trzeciego roku życia. Czyli wyglądało to tak, że przed snem jej czytaliśmy, potem dawaliśmy smoczek, wychodziliśmy, gasiliśmy światło i zasypiała. Odstawienie smoczka to były może dwa dni problemów  zaśnięciem, potem już zasypiała bez.

Młodsza ma w tej chwili 7 miesięcy i też to tak wygląda. Różnica jest jedynie taka, że ona z kolei nie uznaje smoczka i jeszcze jej nic nie czytamy. Czy to w dzień, czy w nocy, po prostu jest ubierana w śpiworek do spania dla niemowlaków, pogłaskana klika razy, po czym  zaczyna ssać kciuka i za chwilę zasypia. To od niedawna, na początku jej śpiewaliśmy, głaskaliśmy w łóżeczku, a i tak często miała problemy z zaśnięciem. Próbowałem tez ja wozić w wózku, bo w wózku zawsze zasypiała na spacerach, ale w nocy to rożnie działało. Przez pewien czas zasypiała tylko przy cycu. Od jakiegoś miesiąca, dwóch już wygląda to tak jak napisałem na początku. Od początku, świadomie unikaliśmy wspólnego kładzenia się, przy drugim dziecku nie baliśmy się już zgniecenia przez sen, ale bardziej na podstawie obserwacji dzieci znajomych stwierdziliśmy, a właściwie to żona głownie, że wieczór chce mieć dla siebie i nie chcemy spędzać wieczorem kilku godzin leżąc z dzieckiem w łóżku, skoro wiemy na podstawie doświadczeń ze starszą, że dziecko jest w stanie zasnąć same.

1 minutę temu, Mauro napisał:

 

 

  • Thanks 1
Link to post
Godzinę temu, Reaper napisał:

Skąd wiesz, skoro nie przechodziłeś przez to? :D Mój syn był butelkowany (żona odciągała i mieszanka) i my nie odczuwaliśmy, żeby to był jakiś straszny problem. Z czasem coraz bardziej rozrabialiśmy ilość mleka do wody, aż w końcu spał z butelką wody. Aż pewnego dnia zapomnieliśmy wziąć butelkę gdzieś i nie ogarnęliśmy na czas. No i szok - powiedzieliśmy, że nie ma butelki, a syn OK i poszedł spać :D I dokładnie to samo jakiś tydzień później ze smoczkiem - synku zgubiliśmy smoczek, OK i poszedł spać.

To wynika z tego, że ponoć mleko sztuczne jest większym zapychaczem i na dłużej angażuje trawienie czy jakoś tak.

Link to post
1 minute ago, Bebok said:

To wynika z tego, że ponoć mleko sztuczne jest większym zapychaczem i na dłużej angażuje trawienie czy jakoś tak.

Mi chodził o tę część o jebaniu z mlekiem z butelki :) IMHO nie jest to wielki problem.

Link to post
Godzinę temu, wwosik napisał:

Błogosławieństwem u na był podgrzewacz wody - wlewasz wodę, włączasz, czekasz aż się podgrzeje, naciskasz przycisk i do butelki leje się woda w 37C.

 

Przykład nie nasz - i dość drogi - ale pierwszy link, który się wyguglował: https://scandinavianbaby.pl/product-pol-9393-Beaba-Bibexpresso-R-Ekspres-do-mleka-2w1-Night-blue.html

Rozwiązaliśmy to inaczej - gorąca woda w termosie i zimna, przegotowana w butelce. Te nocne karmienia były najgorsze, ale ustały jakoś w okolicach 15. miesiąca chyba. Od tamtego czasu całe noce przesypiane.

  • Like 1
Link to post
15 minut temu, Reaper napisał:

Mi chodził o tę część o jebaniu z mlekiem z butelki :) IMHO nie jest to wielki problem.

Mhm, zwłaszcza jak jest noc, jesteś w samochodzie, na dworze mróz, itd. Cycek zawsze jest wygodniejszy.

Link to post

A jak u was jest/było z przesypianiem nocy przed ukończeniem roku? U mnie pomimo tego, że na noc jest podawana butelka, w dodatku z kleikiem ryżowym to nie ma praktycznie żadnej różnicy z czasem, kiedy podawana była pierś. Pobudki są praktycznie co 4 godziny, czyli kilka razy w ciągu nocy (w nocy już jest karmienie cycem). Jak u was jest lub było?

Link to post
9 minut temu, Mauro napisał:

A jak u was jest/było z przesypianiem nocy przed ukończeniem roku? U mnie pomimo tego, że na noc jest podawana butelka, w dodatku z kleikiem ryżowym to nie ma praktycznie żadnej różnicy z czasem, kiedy podawana była pierś. Pobudki są praktycznie co 4 godziny, czyli kilka razy w ciągu nocy (w nocy już jest karmienie cycem). Jak u was jest lub było?

 

Zależnie od dziecka :) Starszego nie dało się obudzić w nocy, żeby go zgodnie z zaleceniem lekarzy co 3-4 godziny karmić. Młoda budziła się za to regularnie, zjadała i spąć.

  • Thanks 1
Link to post
4 minuty temu, wwosik napisał:

 

Zależnie od dziecka :) Starszego nie dało się obudzić w nocy, żeby go zgodnie z zaleceniem lekarzy co 3-4 godziny karmić. Młoda budziła się za to regularnie, zjadała i spąć.

To zalecenie lekarzy budzenia co 4 godziny to chyba dla noworodków. U mnie żona też tak budziła, choc wszyscy jej mówili, żeby dała sobie spokój i sama spała. Takie kilkumiesięczne to już chyba może przesypiać całą noc, ew. z jedną pobudką. Tylko, że moja córka tak nie chce :D 

Link to post
7 minut temu, Mauro napisał:

To zalecenie lekarzy budzenia co 4 godziny to chyba dla noworodków. U mnie żona też tak budziła, choc wszyscy jej mówili, żeby dała sobie spokój i sama spała. Takie kilkumiesięczne to już chyba może przesypiać całą noc, ew. z jedną pobudką. Tylko, że moja córka tak nie chce :D 

Tak, ale u nas tak w szpitalu w drugiej dobie było ;) i przez pierwszy miesiąc. Pierwsze dziecko itd.

Link to post

  

21 hours ago, Reaper said:

U nas team leżenie z dzieckiem w łóżku, aż uśnie. Syna już w pewnym momencie (3,5 roku) posypiałem siedząc na krześle obok jego łóżka, ale od jakiegoś czasu prosi, żebym z nim leżał. My wyznajemy zasadę, że bliskości się dziecku nie odmawia, więc kładę się z nim i czekam aż zaśnie. Córka zasypia na cycku, czasem na rękach się uda i odłoży śpiącą już.

No jak dla mnie byłoby spoko kładzenie się z Młodym i go wyciszanie, żeby usnął, ale ten mały tarzan nakurza przez całe łóżko i nie ma mowy o spaniu.

12 hours ago, Scorpio said:

Jak młoda miała 10-12 miesięcy to wciąż usypiala na rękach. I musiała zasnąć dosyć mocno, żeby się nie obudziła przy odkladaniu, bo od razu ryk :D Jak miała jakieś 13 miesięcy, to zaczęła spać z nami bo w nocy potrafiła się budzić kilka razy więc trzeba i tak było do niej wstawać i usypiać na nowo, co nie było komfortowe. Nie jestem fanem zimnego chowu, więc dla mnie nigdy nie było opcji pt. Dobranoc- radź sobie sam. Generalnie, ten okres nie jest łatwy, ale zaraz u was potencjalny żłobek na horyzoncie, więc będzie lepiej ;)

No a co później, jak już spała córa z Wami? doszliście do etapu, że śpi sama? jeśli tak, to jak usypia?

 

co do żłobka, to yyy, inny wątek ;) 

10 hours ago, Hajd said:

Usypianie na rękach to niestety norma. U nas następnym etapem było usypianie z córką w naszym łóżku, a potem przenoszenie jej do łóżeczka. Teraz poszliśmy o krok dalej, mianowicie Julka leży w swoim łóżeczku, ja albo Iza obok i czytamy, a potem gasimy światło. Niestety, musimy być z nią w pokoju dopóki nie zaśnie, bo w przeciwnym wypadku nas woła. Co czasem trwa 15 minut, a czasem ponad pół godziny.

no tak jak pisałem Reaperowi - ciężko mi sobie wyobrazić, że ten mały wariat po prostu sobie sam uśnie w łóżku, gdy obok ja mu czytam książkę :D ale może to dlatego, że jest jeszcze za mały. btw., książki mu oczywiście czytamy od 2 miesiąca, ale to bardziej w ramach oglądania obrazków, niż zainteresowaniem dziecka treścią/głosem i ewentualnego wyciszania.

9 hours ago, Bebok said:

@Pulek przede wszystkim trzeba sobie uświadomić jedną rzecz - każde dziecko jest inne, więc do złotych rad innych ludzi podchodź z dystansem. Nie ma reguły. Miałem znajomych, którzy przy pierwszym dziecku rytuały, porządek, rytuały, plan, konsekwencja. I faktycznie - mieli komfort - dziecko im spało od 19 do 9 rano z 2h drzemką punkt 12:00 w ciągu dnia.

 

Urodziło się drugie i okazało się, że nic nie działa. Żadne rytuały, pomysły, szumisie. Po prostu dziecko jest nieodkładalne. Przyssane do matki.

 

Z mojego doświadczenia - dużo zależy od karmienia. U nas od początku była walka o laktację, trwało to koło 3-4 tygodni i karmienia były regularnie do 1,5 roku, potem rezygnacja z dziennych i teraz - w okolicach drugich urodzin poszło pełne odstawienie. Co nie było łatwe bo przy rodzicielstwie bliskości to brak cycka jest dla dziecka trudny. Myślę, że przy butelce mogłoby być prościej. Ponoć butelkowe dzieci lepiej śpią, no ale z mlekiem z butelki jest tyle jebania, że szok.

 

Inna sprawa, że generalnie mamy dziecko z bardzo niską potrzebą snu. Przy karmieniu piersią było jeszcze w nocy dużo wybudzeń. Po odstawieniu jest dużo stabilniej - np. jedna pobudka, pogłaskać i kima dalej. Ale usypianie jest dłuższe i trudniejsze. Kiedyś 10-15 min. karmienia, a ostatnio 2h walczyłem. Czytanie, bajki, kołysanki i tak przez 2h. Dziś jest na tyle dobrze, że położona o 20:30-21 obudzi się o 7-8, więc odzyskaliśmy trochę wieczorów. Ale często było tak, że na godzinkę serialu wieczorem umawialiśmy się przez tydzień, bo codziennie był problem.

 

Też sobie nie wyobrażam metod z książki Zaśnij wreszcie (odłożyć do wypłakania, wracać tylko na chwilę). Poszukajcie sobie webinarów Komsty (wymagajace.pl) - tam chyba był temat budowania rytuałów i ułatwienia zasypiania. Są też blogi Mataja.pl i Hafija.pl - tu jest o karmieniu i odstawianiu. Też chyba robią jakieś webinary.

no zanim wpadniemy w wir tych internetowych poradników, to chciałem podpytać, jak to u Was wygląda i... tak w sumie to nie jest u nas jakoś tragicznie :-k 

9 hours ago, wwosik said:

Ale zaraz - usypianie na rękach to w moim rozumieniu co innego, niż usypianie obok. Nie wyobrażam sobie, że muszę nosić dziecko przez pół godziny, a jak odłożę to się budzi i noszę znowu. Odłożyć do łóżeczka, podać rękę, porozmawiać (to za rok - dwa). Dzieci też są różne, a to samo dziecko jest też różne na różnych etapach. Czasem nawet samo będzie chciało zasnąć, bez żadnego dotykania, a czasem bardzo potrzebuje bliskości. Z drugiej strony, z perspektywy dziecka - ja nadal lubiłem, jak rodzice przychodzili do mnie wieczorem i rozmawiali przed snem, jak miałem lat 12. Nie sądzę, żeby to mnie psuło.

 

Zresztą cokolwiek się zrobi i tak się kiedyś usłyszy to co ja ostatnio z drugiego pokoju, jak dzieci między sobą wieczorem rozmawiają "ja bardzo chciałabym się przytulić do mamy, ale tata powiedział, że nie mogę, buuu!". Ale potrwało chwilę i 5 minut później spali.

ogólnie pełna zgoda

8 hours ago, Hajd said:

Rozwiązaliśmy to inaczej - gorąca woda w termosie i zimna, przegotowana w butelce. Te nocne karmienia były najgorsze, ale ustały jakoś w okolicach 15. miesiąca chyba. Od tamtego czasu całe noce przesypiane.

my też team termos i obok zimna woda :war: my karmimy o 19, o 23, o 2 i później o 8 rano, co do facto daje jedno nocne karmienie (te o 2)

8 hours ago, Mauro said:

A jak u was jest/było z przesypianiem nocy przed ukończeniem roku? U mnie pomimo tego, że na noc jest podawana butelka, w dodatku z kleikiem ryżowym to nie ma praktycznie żadnej różnicy z czasem, kiedy podawana była pierś. Pobudki są praktycznie co 4 godziny, czyli kilka razy w ciągu nocy (w nocy już jest karmienie cycem). Jak u was jest lub było?

tak jak napisałem wyżej - jak nie rosną zęby albo nie ma innych dolegliwości, to Młody (tak od 3 miesięcy, bo wcześniej było karmienie piersią) o 19 dostaje butlę MM, później o 23 znowu, o 2 i o 8 rano już kasza wjeżdża.

  • Like 1
Link to post

@Pulekspala z nami aż do maja 2020 (czyli tuż przed jej 2. urodzinami) kiedy kupiliśmy jej łóżeczko (takie zwykłe, dziecięce, bez szczebelkow) i zaczęła od razu spać sama, w swoim pokoju. No i tak jest do dzisiaj. ALE... Generalnie w nocy i tak przychodzi do nas i śpimy we trójkę :D Przez kilkanascie pierwszych tygodni, czesto w nocy mnie wołała i musialem z nia spac ale teraz po prostu przychodzi i kladzie sie miedzy nami i spimy do 7. Generalnie kładziemy ja spać chwilę przed 20 i zasypia między 20 a 21.

 

 

Edyta: A sposób usypiania? Od zawsze byla jedna zasada - nie wolno jej schodzic z lozka. Moze robic co chce, ale zazwyczaj jest jakaś mała zabawa, później opowiadam jej bajkę i powoli wyciszam aż w końcu przykrywam i idziemy spać. 

 

Jedną uwaga - w grudniu pozbylismy się smoczka i zasypianie trwa dłużej. Smoczek jednak dobrze działa jako uspokajacz. 

  • Thanks 1
Link to post
4 minuty temu, Scorpio napisał:

@Pulekspala z nami aż do maja 2020 (czyli tuż przed jej 2. urodzinami) kiedy kupiliśmy jej łóżeczko (takie zwykłe, dziecięce, bez szczebelkow) i zaczęła od razu spać sama, w swoim pokoju. No i tak jest do dzisiaj. ALE... Generalnie w nocy i tak przychodzi do nas i śpimy we trójkę :D Przez kilkanascie pierwszych tygodni, czesto w nocy mnie wołała i musialem z nia spac ale teraz po prostu przychodzi i kladzie sie miedzy nami i spimy do 7. Generalnie kładziemy ja spać chwilę przed 20 i zasypia między 20 a 21. 

Znam to :D też Konrad niby zaczął spać w osobnym pokoju (tyle, że jak miał 4 lata), ale przez następne 3 lata i tak przychodził w środku nocy :) 

Link to post

Usypianie to zaledwie preludium do problemów wychowawczych. Dziś mieliśmy (ciągle mamy) najtrudniejszy problem wychowawczy: nasza dwunastolatka została zatrzymana w empiku na próbie kradzieży paru fantów na 170 zł. Przyjechała policja, sporządzili notatkę. I najdziwniejsze w tym, że jesteśmy właśnie tymi rodzicami, którzy skłonni są twierdzić "nasze dziecko to by nigdy czegoś takiego nie zrobiło" bo generalnie nie mamy z nią problemów wychowawczych. Nie były to też jakieś szczególne fanty: w stylu czegoś o czym marzy a my jej nie chcieliśmy tego kupić. Prawdopodobnie planowała dać te rzeczy w prezencie przyjaciółce (wie, że nie pozwolilibyśmy jej na robienie takich drogich prezentów). Ale wchodzi chyba w taki "najgłupszy wiek" gdzie może wpadają jej do głowy tego typu pomysły. Nie za bardzo umie wyjaśnić powody a my też nie wiemy co o tym myśleć i na ile ostro zareagować. Generalnie czuję się mocno zagubiony. 

  • Sad 2
  • Confused 4
  • Vami 1
Link to post
56 minut temu, tio napisał:

Usypianie to zaledwie preludium do problemów wychowawczych. Dziś mieliśmy (ciągle mamy) najtrudniejszy problem wychowawczy: nasza dwunastolatka została zatrzymana w empiku na próbie kradzieży paru fantów na 170 zł. Przyjechała policja, sporządzili notatkę. I najdziwniejsze w tym, że jesteśmy właśnie tymi rodzicami, którzy skłonni są twierdzić "nasze dziecko to by nigdy czegoś takiego nie zrobiło" bo generalnie nie mamy z nią problemów wychowawczych. Nie były to też jakieś szczególne fanty: w stylu czegoś o czym marzy a my jej nie chcieliśmy tego kupić. Prawdopodobnie planowała dać te rzeczy w prezencie przyjaciółce (wie, że nie pozwolilibyśmy jej na robienie takich drogich prezentów). Ale wchodzi chyba w taki "najgłupszy wiek" gdzie może wpadają jej do głowy tego typu pomysły. Nie za bardzo umie wyjaśnić powody a my też nie wiemy co o tym myśleć i na ile ostro zareagować. Generalnie czuję się mocno zagubiony. 


Na podstawie swych doświadczeń szkolnych mam taką domorosłą teorię, iż najgłupszy wiek to 13-14 lat. Epicentrum to dawna druga klasa gimnazjum. Tak że wiele jeszcze pewnie przed Tobą, ale z drugiej strony, to i tak mała rzecz tak w istocie, a może ten wstrząs czegoś ją nauczy. Widziałem o wiele gorsze rzeczy (dajmy na to ten rok szkolny, grupa ósmoklasistów postanowiła sobie wypić w piątek po szkole, schlali się tak, że jeden zaczął wymiotować i stracił przytomność, reszta ze strachu UCIEKŁA zostawiając go w lesie (bo tam pili). 

  • Thanks 1
Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...