Jump to content

Styl


Recommended Posts

Dobry styl jest sprawą problematyczną. Jednemu podobają się krótkie, cięte zdania à la Hemingway — inny z kolei przyzna wyższość rozbudowanym wypowiedzeniom w stylu Sienkiewicza czy Dukaja. To kwestia indywidualna, a że degustibus non autobus — jak mawiali starożytni Rzymianie — trudno jest jakiemukolwiek autorowi przemóc takie czysto subiektywne preferencje. I nie powinien nawet się starać, bo nie sposób dogodzić wszystkim — najlepiej dogodzić więc sobie i pisać tak, jak samemu lubi się czytać. Można jednak z pewnością wyróżnić kilka obiektywnych wyznaczników dobrego stylu i tym się dzisiaj zajmiemy.

Dla początkujących — a takimi wszak wszyscy jesteśmy — najprostszym sposobem na dobre pisarstwo będzie tzw. styl przezroczysty. To język klarowny i prosty, taki, jakim napisana jest większość sztandarowych powieści lub form prozatorskich. Zdania powinny być w miarę krótkie, nie zawierać więcej niż kilku orzeczeń (żeby się nie zamotać), dobrze brzmiące i utylitarne w formie — to znaczy, każde zdanie powinno czemuś służyć (a najlepiej fabule — zdanie jest jak scena w filmie; każde powinno starać się pchać akcję do przodu lub poszerzać wiedzę czytelnika o świecie przedstawionym). Jeśli temu nie służy — to je wycinamy, krótka piłka. Cięcie zdań może być formą sztuki, uwierzcie mi. Flaubert potrafił cyzelować jeden akapit przez kilka dni.

Druga rzecz — przykro mi bardzo, ale żeby pisać poprawnie, musisz odświeżyć sobie lekcje ze szkoły, te, których nikt nie lubił — o gramatyce i interpunkcji. Inaczej ani rusz. Samo czytanie książek, owszem, daje dobre podstawy, ale raczej instynktowne niż naukowe — a istnieją przypadki, kiedy samo przeczucie, że tak ma być i już, nie wystarcza. Takie rzeczy trzeba po prostu wiedzieć. Jeśli nie masz cierpliwości lub ochoty, żeby przysiąść nad słownikiem i sprawdzić, czemu tu robimy tak i tak, a tam inaczej, albo żeby czerpać z dobrych wzorców — sorry, ale nie nadajesz się do pisania. Pisarstwo, nawet na tak prostym poziomie jak dział karier na CMF, jest ciągłą pracą nad tekstem, ale przede wszystkim — nad sobą.

Dalej — tekstowi trzeba dać odpocząć. I sobie też. Co najmniej jeden dzień wstrzymaj się z publikacją. Nie wiem, pisz odcinki z małym wyprzedzeniem, miej ich kilka w zapasie, cokolwiek — ale ten minimum jeden dzień musi być. Potem przeczytaj swój tekst jeszcze raz. Na głos. A najlepiej niech ktoś inny ci przeczyta to, co napisałeś. Tak najłatwiej wyłapać potknięcia rytmiczne tekstu, tak najszybciej wyciąć to, co brzmi kulawo, krzywo lub zwyczajnie słabo. Idealną sytuacją byłaby przerwa miesięczna, tak, żebyś zupełnie zapomniał, o czym pisałeś, wyrzucił z pamięci wszystkie wystukane na klawiaturze zdania. Ale dla zwykłej kariery wystarczy, żebyś się przespał i rano spojrzał na tekst świeżym okiem. Teraz popraw wszystkie literówki, powtórzenia (będzie je słychać tak wyraźnie, że aż uszy bolą), naprostuj zdania i popraw rytm. A potem — publikuj.

Kwestia czwarta — stylizacja. Stylizacja jest świetną zabawą i potrafi fantastycznie rozszerzać pisarskie horyzonty. Jaki jest twój ulubiony autor? Aha, okej, ten i ten. No więc teraz idź i napisz odcinek swojej kariery tak, jakbyś nie ty pisał, ale ów autor. Przeczytaj jeszcze raz jego książki. Pomyśl, czym się wyróżnia na tle innych. To są wyznaczniki jego stylu. A teraz idź i nie grzesz więcej, tylko siadaj do pisania i postaraj się dobrze bawić, udając, że jesteś kimś innym. Istnieje taka dobra porada, którą kiedyś usłyszałem — fake it till you make it. Udawaj, dopóki ci się nie uda. A w pewnym momencie zwyczajnie przestaniesz udawać, że dobrze piszesz — po prostu zaczniesz dobrze pisać. Musisz zwyczajnie się nauczyć myśleć nad tekstem. Czemu używam tego słowa, a nie synonimu? Co chcę osiągnąć tym zdaniem? Jaką emocję przekazać? Pisarstwo jest tak naprawdę zadawaniem pytań, na które odpowiedzią jest powstający tekst. Jeśli zaczniesz sobie zadawać takie pytania, połowę drogi masz już za sobą. Udzielanie dobrych odpowiedzi przyjdzie z czasem.

Po piąte — kreatywność jest selekcją. Wzoruj się na innych, ale zawsze dodawaj co nieco od siebie. Mieszaj stylistyki różnych autorów, wyciągaj z nich najlepsze rzeczy. Pisz dialogi jak Sapkowski, buduj opisy w stylu Sienkiewicza, konstruuj akcje jak Dan Brown (bądź co bądź, dramaturgii nie sposób mu odmówić), miewaj pomysły niczym Dukaj, popisuj się erudycją jak Umberto Eco (oczywiście po uprzednim researchu).

I baw się.

 

A teraz kilka praktycznych porad.

 

Dialogi piszemy tak:

— Jak się masz? — zapytał Jasiu.

— Nie najlepiej. — Zdzisiu pokręcił głową. — Źle mi jest na tym przebrzydłym świecie.

— Wiesz, możemy zawsze — Jasiu uśmiechnął się szeroko — pójść przecież na piwo. Lepiej ci się zrobi.

 

Pochylmy się teraz na chwilę nad powyższym przykładem. To z pewnością niebanalna i głęboka próbka literatury, jednak dzisiaj zajmiemy się kwestią czysto techniczną: tym, gdzie w dialogach stawia się kropki i wielkie litery. W pierwszym przypadku fragment narracyjny (czyli ten po drugim myślniku) opisuje rodzaj wypowiedzi; chodzi mianowicie o pytanie Jasia. I tutaj po myślniku używamy małej litery. Druga kwestia jest jednak zbudowana inaczej. Mamy odpowiedź Zdzisia, po niej pierwszą kropkę, potem komentarz narratora o kręceniu głową, znowu kropkę, a na końcu następne zdanie. Dzieje się tak ponieważ oba wypowiedzenia są od siebie oddzielone akcją bohatera: Zdzisiu mówi, potem kręci głową, a następnie znowu mówi. Jeśli akcje następują w ściśle określonej kolejności, należy wyróżnić je kropką. Trzecia z kolei wypowiedź — ta o pójściu na piwo — nie zawiera kropek, ponieważ akcja dzieje się równocześnie w chwili mówienia; Jasiu mówi, jednocześnie się uśmiechając.

 

Teraz kwestia obcych nazwisk.

Za przykład weźmy imię Charles. Ciekawostką jest, że inaczej wymawia się je po angielsku, a inaczej po francusku — ten bajer bardzo nam się przyda w wyjaśnianiu, w jaki sposób powinno się odmieniać zagramaniczne imiona i nazwiska. Zasada jest mniej więcej taka: jeśli kończą się one literą niewymawianą, to piszemy bez apostrofów. Po angielsku mówimy Czarls i odmieniamy (kogo? czego?) Czarlsa — a więc piszemy Charlesa. Tyle że po francusku imię brzmi Szarl, a es jest nieme — czyli (kogo? czego?) Szarla, ale piszemy Charles’a. Tak samo Harry — Harry’ego, jednak już Messi — Messiego.

 

Liczebniki porządkowe w formie liczb zawsze piszemy z kropką (poza latami i datami).

Gola strzelili nam w 14. minucie.

 

Ale:

18 kwietnia 2012 roku był dla nas przełomowym dniem.

 

 

Co do przecinków — to chyba lepiej ich nie stawiać, niż stawiać za dużo. Zasady interpunkcji są jasno wyznaczone przez normę językową, jeśli więc chcecie pisać poprawnie zawsze i wszędzie, musicie — niestety dla was — usiąść przed podręcznikiem z podstawówki i gimnazjum i wkuć na pamięć jak najwięcej regułek. Sorry, Winnetou. Inną drogą — dla leniwych — jest prawidłowe czytanie napisanych przez siebie zdań. Interpunkcja w języku polskim jest odzwierciedleniem rytmiki, intonacji i przerw w danej wypowiedzi. Jeśli przeczytacie ją na głos, powinniście mniej więcej wiedzieć, gdzie postawić przecinek, a gdzie nie. Ale lepiej i bezpieczniej jest poznać zasady.

 

A "nie" z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym piszemy oddzielnie. Nie wierzcie na słowo wannabe ekspertom z forów internetowych i sami zawsze sprawdzajcie. :keke:

Link to comment
  • 3 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...