Jump to content

Gabe

Użytkownik
  • Posts

    16775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    175

Everything posted by Gabe

  1. Ja zmordowałem "W głębi lasu". Po raz pierwszy chyba patrzyłem, czy na netfliksie nie ma opcji przyspieszenia do 1.25 albo nawet 1.5x. Pod względem wizualnym nie ma się czego przyczepić, fajnie oddane zarówno lata 90 (choć nie pamiętam, żeby ktoś się dokładnie tak ubierał ) jak i ten niepokój i walący się świat głównego bohatera w czasach obecnych, dość fajna praca kamery. No ale te rozwleczone do granic możliwości sceny mnie strasznie męczyły, do tego pocięta narracja, do której przyzwyczaiłem się może gdzieś w połowie całej serii. I na koniec - totalnie mnie nie kupiła cała fabuła, po raz kolejny się sprawdza moim zdaniem stwierdzenie, że Coben pisze zdecydowanie po amerykańsku i nie da się tego przeszczepić bezboleśnie na realia europejskie, bo się nie bardzo to trzyma kupy. Zresztą w realiach USA też się bardzo kupy nie trzyma. Wisienką na torcie niech będzie to, że książkę czytałem z 10 lat temu, i totalnie jej nie pamiętam
  2. A jak się sprawdza w wyścigach? Da się coś na nim wygrać? Nazwa wiele obiecuje, a może być jak ze ściganiem sie priusem.
  3. Gabe

    Filmy

    Janusz Korczak byłby dumny
  4. Ja swojego czasu trafiłem na bloga czytacz.pl (to z okazji "Żmijowiska"), gdzie autorka dość surowo, ale i skrupulatnie i merytorycznie krytykuje przeczytane książki. Wspomnianemu Chmielarzowi dała 3/6, wypominając błędy konstrukcyjne fabuły, z którymi całkowicie się zgadzam(!), choć nie zmieniły one mojego dobrego wrażenia po lekturze i nadal uważam ją za powieść godną polecenia. A jej zarzuty, choć całkowicie słuszne, nie mogły raczej być inaczej rozwiązane, bo Ale o Żmijowisku już pisałem, a chciałem teraz o czymś innym - poczytałem trochę wspomnianego bloga, i uznałem, że skoro książka, którą mi się czytało tak dobrze, a dostała średnią ocenę, to autor, nad którym blogerka pieje w zachwytach, zachwyci mnie jak mało który. Uprzedzę fakty: to tak nie działa Piotr Górski, bo o nim mowa, w momencie w którym to czytałem wydał piątą część swojej serii o komisarzu Kruku, ocenioną na czytacz.pl na 6/6. Stwierdziłem, że nie godzi się tak od środka, więc zacznę od początku, od pierwszej części (tak naprawdę to 1 i 2 są ze sobą ściśle powiązane wątkami pobocznymi, ale główne wątki mają osobne). Nosi ona prosty tytuł, "Kruk", na blogu we wpisie wraz z częścią drugą, "Gorszy" (której nie czytałem) dostała łączną ocenę 5/6, więc też wysoko. Generalnie nie jest to zła książka, przeczytało mi się ją dość sprawnie, ale też niewiele z niej pamiętam, a czytałem ją w lutym Jak ktoś pięknie napisał jej recenzję w czterech wierszach na lubimyczytac.pl: Ot typowe wręcz wzorcowy kryminał. Śledztwo, policja, prokuratura. Wyjaśnienie kto. Cóż więcej potrzeba dla fanów gatunku. Ale z drugiej strony nie jest to jakaś wyszukana intryga. Bohater znów nie jest kimś, do którego da się odczuwać jakieś spolaryzowane uczucia, taki nijaki jest, dość sztampowy (do tego jeszcze z oskarżeniami za pobicie podejrzanego, co może i z realnością ma sporo wspólnego, ale jakoś mi ciężko z nim sympatyzować). Prokurator nadzorująca jego śledztwo jest jeszcze gorsza, ale chyba takie miało być założenie. Reszta postaci występująca w rolach potencjalnych podejrzanych (znaleziono ciało nauczyciela akademickiego wraz z kilkoma zwierzętami w worku uszytym ze skóry, co ma nawiązywać do rzymskiej kary za ojcobójstwo), czyli świat nauczycieli akademickich, super atrakcyjnych właścicielek firm sprzątajacych, studentów handlujących prochami, bogatych posiadaczy will i prywatnych helikopterów oraz ich ochroniarzy, niestety nie zapadła mi mocno w pamięć, w przeciwieństwie do gangstera-przedsiębiorcy, właściciela ubojni kurczaków, którego w ewentualnej ekranizacji musi zagrać Joachim Łamża No więc lekcja jest taka: nasz gust niekoniecznie musi się pokrywać z gustem innych ludzi we wszystkich przypadkach, a chyba jest wiele innych książek w mojej kolejce, żeby się jeszcze raz z twórczością Piotra Górskiego zmierzyć.
  5. Legendarny Tygrys - mój tata tego czytał na pęczki jak byłem mały
  6. Gabe

    Rugby

    Wczoraj brytyjskie media obiegła informacja, że jeden z zawodników klubu najwyższego poziomu rozgrywek został zatrzymany w sprawie gwałtu na młodej dziewczynie, odurzonej jakimiś środkami przez inną kobietę, której również zostały postawione zarzuty o współudział. Generalnie gruba sprawa, ale nie to jest aż takie ciekawe. Oczywiście dla dobra śledztwa i samego podejrzanego nie można podać do informacji publicznej jego danych, ale przecież można rzucić parę hintów i pobawić się w szaradę: do mediów dotarło, że to 29-letni Anglik, z przeszłością w reprezentacji. Do tego chwilę później Sale Sharks wydało oświadczenie, że zawiesiło podejrzanego zawodnika i współpracuje z policją. Nie trzeba mieć właściwie żadnego doświadczenia w rozwiązywaniu zagadek Einsteina, żeby dojśc do wniosku, że chodzi o Marlanda Yarde'a, bo nikt inny nie spełnia wszystkich trzech warunków. Coś jak u nas kiedyś "Przemysław W. syn byłego prezydenta"
  7. Wydaje mi się, że to się łapie pod kategorię I Polskiego kodeksu honorowego, gdzie obrażonemu przysługuje prawo wyboru broni, a obrażającemu prawo określenia warunków walki.
  8. Ja się również cieszę szczęściem innych, i jestem za pedalskim terrorem, dopóki mnie nie zmuszają do używania wymyślonych nieintuicyjnych zaimków.
  9. Gabe

    Sporty amerykańskie

    Moje zdanie jest takie, że to drama queen i zakończył karierę w swoim stylu. Jak się ma kontuzję, to się nie spodziewa, że wszyscy się domyślą, tylko idzie do tego stawianego namiotu i się daje oceniać medykom. A jak się nie jest gotowym do gry jeszcze przed meczem, to się o tym mówi i nie zajmuje miejsca w wyjściowym składzie.
  10. Kupiłem sobie na GOG za łącznie 10 z groszami wszystkie trzy części UFO z lat 2000, te robione przez Czechów. Jedynki jakoś specjalnie nie wspominam, ale dało się grać, dwójka chyba lepsza, w trójkę nie grałem. Pamiętam, że po początkowym zawodzie (nie ma tur, jest aktywna pauza) nawet się wciągnąłem, więc może i teraz dam radę
  11. Absolutnie nie jest Ja robię to zwyczajnym mikserem zelmera, takim ręcznym z końcówkami do mieszania (hakami), zajmuje to dosłownie pięć minut, a ręce czyste I w sumie mi też chodzi po głowie taki robot planetarny, ale ja i tak nie mam już miejsca w kuchni, a poza tym to tylko do ciasta na pizzę (bo inne to dwa razy do roku u nas) to trochę drogo. Ale chętnie pooglądam propozycje @ajerkoniak?
  12. Przeczytałem Żmijowisko Wojciecha Chmielarza. To prawda, styl dość prosty, momentami nawet prostacki. Przeerotyzowanie (przewulgaryzowanie?) zbyt duże na mój gust i mooooże w dwóch momentach uzasadnione, erotyczne fragmenty jak z powieści licealistów pisanych do szuflady. Ale. Naprawdę mnie wciągnęła jak dawno nic mnie nie wciągnęło, autor sprawnie prowadził trzy plany czasowe, postacie naprawdę że złożonymi motywacjami, żadne z nich czarno-białe, praktycznie każdy wątek czemuś służył, nawet jeśli to miał być fałszywy trop. Wątki nie wszystkie wciągające i ciekawe, niektóre wręcz zahaczające o klisze, lub przerysowane, ale - jak wspomniałem - praktycznie wszystkie uzasadnione oraz pisane bardzo sprawnie. Bohaterów na pierwszym planie ani za dużo, ani za mało. A zakończenia się nie spodziewałem (choć sama kluczowa akcja Wtedy mało wiarygodna). Solidne i zasłużone 8/10, raczej na pewno coś jeszcze jego przeczytam
  13. Doczytałem. Zdania nie zmieniam. Być może powieść źle się zestarzała, i czytana w latach 90 robiła inne wrażenie (nie oglądałem jeszcze filmu, podobno wybrane są inne - lepsze rozwiązania fabularne, włącznie z zakończeniem), ale dziś by się nie obroniła: jest szowinistyczna, rasistowska i seksistowska. Bohater, McDeere też nie zrobił wiele, żeby zmienić o nim zdanie: jest cwaniaczkowaty, źle traktuje swoją sekretarkę, zdradza żonę, którą niedawno poślubił przy raptem drugiej okazji na plaży w Kajmanach (swoją drogą poza szantażem zdjęciami, ten wątek nie rozwiązuje się do końca powieści), wyciąga "nielegalnie" z więzienia brata, słusznie skazanego za nieumyślne spowodowanie śmierci, zamiast spróbować jakichś legalnych, bardziej prawniczych sposobów na amnestię/zmniejszenie kary. Ów brat zresztą niedługo po kontrolowanej ucieczce zabija kolejną osobę (agresora co prawda, ale nie musiał tego robić). Mitch wspaniałomyślnie przesyła po milionie teściom i matce, ale już się z nią nawet nie spotyka. Ale oprócz tego, to jednak powolne tempo akcji z początku powieści nie wzrasta, tak naprawdę przez te blisko 500 stron niewiele się dzieje. I nie mam na myśli pościgów czy strzelanin, akcja ciągnie się od kolejnych spotkań Mitcha z FBI, wylotów na Kajmany, aż do jego własnych prób zbierania dowodów żeby to rozegrać po swojemu. Tak naprawdę brakuje jakichś solidnych zwrotów akcji, czegoś co spowoduje, że czytelnikowi opada szczęka. Zakończenie też jest nijakie, codzienne jakby zabrakło autorowi jakiegoś "książkowego" pomysłu. Dla mnie to spore rozczarowanie.
  14. Gabe

    Podaj dalej #4

    Dokładnie tak jest (oprócz małej literówki, podejrzewam że niezamierzonej przez autora: aringa rosa to różowy śledź, czerwony śledź to aringa rossa)
  15. Gabe

    Podaj dalej #4

    U mnie będzie proste Dlaczego włoscy - i znający język włoski - widzowie, czytając/oglądając "Kod Leonardo da Vinci" mają ułatwione zadanie, żeby nie złapać się w zastawioną pułapkę, że głównym antagonistą książki jest przywódca Opus Dei grany przez Alfreda Molinę?
  16. Gabe

    Podaj dalej #4

    Wykonawcą "Snu o Dolinie" jest Krzysztof Cugowski, który wżenił się w rodzinę Reapera
  17. Czytam sobie właśnie po raz pierwszy Firmę Grishama. Filmu nie widziałem chyba nigdy, ale jako że nie żyję pod kamieniem, to ogólny zarys fabuły powiedzmy że znam. No i przeczytałem tak już z 1/5 i gdybym nie wiedział, że książka zaliczana jest do jednych z najlepszych "kryminałów", to bym chyba to rzucił. Bohater jest antypatyczny (niczym Tom Cruise ), pracoholik o wielkim ego, do tego przez te 100 stron właściwie nic się nie dzieje, oprócz metodycznego pokazywania idylli pracy w Firmie (a ile stron jest o tym, że trzeba fakturować, nie zliczę). Mam nadzieję, że to usypianie czujności czytelnika, żeby uderzyć z grubej rury, choć zarówno ja wiem, że idylla jest fałszywa, jak i czytelnik który to czyta pierwszy raz bez tej wiedzy, bo szybko są fragmenty, które mówią to wprost. Więc skoro już czytelnik wie, że jest pęknięcie na tym idealnym obrazku, to po co przez następne 20 stron znów go malować? Druga rzecz - nie potrafię (bez emotek i przypisów ) wykryć, czy Grisham pisze serio, czy się nabija, kiedy śpiewa peany ku czci pracoholizmu: typu "pracował 16 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu, dopiero jak lekarz mu zabronił to zszedł do 12 i niedziel wolnych". No ale to drobiazg w sumie, będzie mi po prostu przykro, kiedy się okaże, że to na serio
  18. Gabe

    Rugby

    W sobotę (?) Polska grała trzeci mecz w Rugby Europe Trophy, wreszcie dziś znalazł się jakiś praktykant, który pociął mecz na skrót https://sport.tvp.pl/57072756/polska-szwajcaria-rugby-el-me-2022-skrot Powiem bez ironii, że akcja Polaków z pierwszego przyłożenia to stadiony świata. Oraz widać, że ciemnoskóry Michał Haznar (ojciec jest Polakiem, ale go nie zna, bo rozstał się z żoną, kiedy ten był dzieckiem) to zupełnie inny świat. No ale doświadczenie ma z RPA na najwyższym poziomie, bo otarł się o kadrę Stormers. @Mauro
  19. Gabe

    Podaj dalej #4

    Serial to 07 zgłoś się, a odcinek typuję: "Przerwany urlop".
  20. A korzystasz z VPN? U mnie tak często się pojawia jak włączę oszukiwanie geolokalizacji.
  21. Nie wiem czy mnie pamięć nie zawodzi, ale czytałem wywiad(?) albo artykuł gdzieś w okolicach pojawienia się tych serii pobocznych i z niego wynikało, że bawi go wtedy o wiele bardziej malarstwo, co zresztą widać po okładkach.
  22. Rosiński w 2019 roku skończył 78 lat, chyba to to mogło być głównym powodem oddania pałeczki następcom.
  23. Gabe

    Kącik depresyjny

    No i niestety, wczoraj o 18:15 nastąpiło co nieuniknione.
  24. Gabe

    Kącik depresyjny

    Dawno mi nie było tak cholernie smutno. Mój najlepszy kumpel jest w stanie krytycznym z sepsa, niewydolnoscia serca, wątroby i krążenia, i to już raczej droga bez powrotu. A zaczęło się od tego, że covid w marcu całkowicie zniszczył mu nerki i od pół roku trzy razy w tygodniu jeździł na dializy, jakby było mu mało cukrzycy od 6 roku życia... W czerwcu skończył 40 lat, a dwa lata temu urodził mu się pierwszy, wyczekany syn.
×
×
  • Create New...