Skocz do zawartości

StrzelbaDeLima

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    416
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez StrzelbaDeLima

  1. Po tych paru sezonach przyzwyczaiłem się, że czasem trzeba Romie urwać punkty Porażkę mieliśmy sobie odbić w następnym spotkaniu, wszak na nasz stadion przyjeżdżało Ascoli, które wprawdzie zanotowało nadspodziewanie dobry start w rozgrywkach ale przed własną publicznością z takimi zespołami musieliśmy wygrywać jeśli chcieliśmy ponownie obronić tytuł. Pierwsza połowa była bardzo emocjonującym widowiskiem, Ascoli na nasze ataki odpowiadało swoimi, równie groźnymi jednak to my pierwsi zdobyliśmy bramkę, w 17 minucie Antonini wykorzystał dośrodkowanie Kaźmierczaka i mocnym strzałem z woleja pokonał Boniego. Goście najwyraźniej nic sobie nie robili ze straty gola, gdyż grali konsekwentnie, nastawiając się głównie na szybkie kontry i dośrodkowania, co zresztą bardzo dobrze im wychodziło. W 34 minucie po szybkim przejściu do ataku i dośrodkowaniu Cassaniego, najwyżej do piłki wyskoczył Dall’Acqua i dał gościom wyrównanie, dość niespodziewanie ale zasłużenie. W drugiej połowie tempo gry siadło, mniej było efektownych akcji a więcej walki w środku pola. Goście najwyraźniej uznali, że nie warto dalej kusić losu i skupili się na defensywie. My prezentowaliśmy się bardzo nieporadnie i do końcowego gwizdka nie udało nam się odmienić losów spotkania. 19.10.2014, Natal Palli Serie A, 8 kolejka Casale [3] – Ascoli [7] 1-1 (1-1) 1-0 Antonini (17) 1-1 Dall’Acqua (34) MoM: Antonini-7 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Kaźmierczak, Andreoli , Borrelli (64.D’Auria), Antonini – Filippi, Milton (68. Hæstad) Widzów: 7362 Gaetano D’Agostino doznał kontuzji pleców, która wyeliminował go z gry na co najmniej 2 miesiące. Kolejne stracone punkty musieliśmy odrobić w Crotone, rywale zajmowali ledwie 12 pozycję w tabeli, my natomiast wciąż nie imponowaliśmy atakiem, nie licząc przebłysków w meczu z Interem i Sevillą zdobywanie bramek przychodziło nam bardzo ciężko, liczyłem na przełamanie złej passy. Mineło kilka minut zanim nastawiliśmy celowniki a gdy to już się stało okazało się, ze w nieziemskiej formie jest bramkarz gospodarzy, Majorani, który bronił w najbardziej nieprawdopodobnych sytuacjach, mimo tego już w 18 minucie wyszliśmy na prowadzenie, gdy strzałem z rzutu wolnego w samo okienko popisał się Andreotti. W kolejnych minutach jednak wciąż obserwowaliśmy fantastyczne interwencje Majoraniego, który w pojedynkę zatrzymywał nasz zespół i tylko dzięki niemu Crotone przegrywało do przerwy zaledwie jedną bramką. W drugiej połowie nic się nie zmieniało, Crotone schowane za podwójną gardą bało się opuścić własnej połowy, my natomiast wciąż nie grzeszyliśmy skutecznością. Znów wybawił nas Andreotti, który tym razem dopadł do zbyt krótko wybitej piłki przez obrońców i strzałem z dystansu pokonał bramkarza gospodarzy. nasi napastnicy nie chcieli się jednak dostosować poziomem do Andreottiego i mecz zakończył się naszym dwubramkowym zwycięstwem, zdecydowanie za niskim jak na liczbę stworzonych sytuacji. 22.10.2014, Ezio Scida Serie A, 9 kolejka Crotone [18] – Casale [5] 0-2 (0-1) 0-1 Andreotti (18) 0-2 Andreotti (63) kont. Gallo (45) MoM: Andreotti-9 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci (k), Gallo (45. Sorrentino), Conti – Nanni, Andreoli , Borrelli (64.Kaźmierczak), Antonini – Fiore, Filippi Widzów: 9970 Kontuzja jakiej doznał Gallo okazała się na tyle poważna, że nasz zawodnik zmuszony był oddać się w opiekę specjaliście, oznaczało to dwumiesięczny rozbrat z piłką. Nie była to jednak nasza jedyna strata, kontuzji nabawił się również Conti, który pauzować miał co najmniej 3 tygodnie, postanowiłem więc włączyć do pierwszego składu naszego wychowanka, Mario Toscano.
  2. W 7 kolejce na nasz stadion przyjeżdżała liderująca Serie A Roma, nasi rywale po latach, w chudych latach, w których ich kibice nie raz musieli przełykać gorycz porażki, najwyraźniej zmierzali ku lepszemu czego dowodem była ich obecna pozycja w tabeli. Na nas jako obrońcach tytułu nie mogło to jednak zrobić wrażenia i musieliśmy zagrać o zwycięstwo. Pierwsza połowa pokazała, że goście nieprzypadkowo są tak wysoko w tabeli, nasze poczynania ofensywne zostały ograniczone do minimum i właściwie tylko raz poważniej zagroziliśmy bramce bronionej przez Amelię, kiedy to Antonini uderzał w słupek. Przeciwnicy natomiast atakowali znacznie częściej ale dzięki dobrej postawie Dazziego do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się, mój zespół nie miał kompletnie żadnego pomysłu na ofensywę i liczyć mogliśmy co najwyżej na jakąś przypadkową akcję, Roma wciąż przeważała ale jej ataki rozbijały się na dobrze dysponowanej formacji defensywnej mojego zespołu. Po niezbyt ciekawym widowisku bezbramkowo zremisowaliśmy co z przebiegu gry było dla nas wynikiem szczęśliwym. 28.09.2014, Natal Palli Serie A, 7 kolejka Casale [3] – Roma [1] 0-0 kont. Filippi (66) MoM: Castan-8 (Roma) Casale: Dazzi – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni (61. Hæstad), Andreoli (61. Grassi), Silvestri, Antonini – Filippi (66. Kaźmierczak), Milton Widzów: 12234 Filippi z powodu urazu jakiego nabawił się w meczu z Romą nie zagra przez 2-3 tygodnie. Powołania: Włochy U-21: Pasquale Andreotti, Alberto Fiore, Mauro Borelli Włochy: Paolo Gallo, Giuseppe Andreoli, Andrea Antonini, Sandro Conti Norwegia: Morten Hæstad Polska; Rafał Kaźmierczak Eliminacje ME 2016: Bośnia – Włochy 0-1 (Pazzini, Gallo-90, 7, Andreoli-90, 6, Conti-22, 7) Eliminacje ME U-21: Włochy – Rumunia 5-0 (Andreotti-90, 9, asysta, Fiore-90, 8) Eliminacje ME 2016; Włochy – Ruminia 0-0 (Andreoli-24, 7) Norwegia – Lichtenstein 2-0 (Hæstad-18, 7, asysta) Islandia – Polska 3-1 (Sikora) Danilo Romeo wypadł z gry na 3 tygodnie, do treningów powrócili za to Valentini i Filippi ale nasz napastnik najbliższe spotkanie miał jeszcze przesiedzieć na trybunach. Kolejny mecz Ligi Mistrzów miał być dla nas znacznie trudniejszą przeprawą niż poprzednie, Bayern podobnie jak my wygrał oba swoje mecze i ustępował nam w tabeli tylko gorszym bilansem bramkowym. Nasi rywale mając po swojej stronię przewagę własnego boiska liczyli na zmianę tego stanu i wskoczenie na fotel lidera. Mecz rozpoczął się dla nas fatalnie, do wybitej przez gospodarzy piłki wyszedł Valentini, nie wiem co chciał zrobić ale wyszło z tego podanie do Schlossera, który bez trudu przelogował naszego bramkarza a była to ledwie 25 sekunda spotkania. Szanse na wyrównanie miał Fiore ale najpierw uderzał głową tuż nad poprzeczką a później w dogodnej sytuacji Rensing sparował jego strzał na rzut rożny. W następnych minutach na boisku panował chaos, żadna ze stron nie potrafiła opanować środka pola a piłka najczęściej latała sobie bezpańsko między moimi zawodnikami a gospodarzami. W końcówce pierwszej połowy raz jeszcze udało nam się stworzyć akcje po, której mogła paść bramka, po rzucie rożnym w polu karnym gospodarzy powstało wielkie zamieszanie a najsprytniejszy w nim okazał się Antonini ale jego strzał instynktownie wybronił Rensing. Na początku drugiej połowy znów mieliśmy okazję do zdobycia wyrównującej bramki ale strzały Andreottiego i Nanniego lądowały w rękach Rensinga, Bayern przebudził się i w następnym kwadransie to on był stroną przeważającą. największe zagrożenie pod naszą bramką stwarzał Delgado ale jego strzały albo mijały światło bramki albo były wyłapywane przez Valentiniego. Mój zespół nie był już w stanie zdobyć się na lepsza grę, do końca spotkania z rzadka zagrażaliśmy bramce Bayernu, szansę jeszcze miał Androtti ale jego strzał z rzutu wolnego Rensing po raz kolejny zdołał wyłapać. 15.10.2014, Allianz- Arena Liga Mistrzów, faza grupowa Bayern Monachium – Casale 1-0 (1-0) 1-0 Schlosser (1) MoM; Rensing-8 (Bayern) Casale; Dazzi – Romeo, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni (66. Hæstad), Andreoli, Silvestri, Borelli – Fiore, Milton (66. Soave) Widzów: 67828
  3. W 6 kolejce wybieraliśmy się do Genui, zespołu absolutnie do ogrania, który nie bez powodu zamykał ligową stawkę. Niesieni efektownym zwycięstwem nad Interem jechaliśmy po 3 punkty. Mecz dobrze się dla nas ułożył. Już w 5 minucie Milton będąc w sytuacji, w której wszyscy spodziewali się od niego dośrodkowania do Filippiego zdecydował się na strzał, mimo ostrego kąta zdołał zmieścić piłkę między interweniującym bramkarzem a słupkiem bramki. Druga bramka również była autorstwa Miltona, który tym razem dopełnił tylko formalności wykorzystując precyzyjne podanie Andreoliego. Kolejnego gola miał szansę zdobyć Filippi ale w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać Mannone. Mimo to bezpiecznie prowadziliśmy a gospodarze w żadne sposób nie byli w stanie nam zagrozić. Druga połowa nie warta jest wspominania, na boisku nie działo się nic co mogłoby zwrócić uwagę kibiców. Genoa podobnie jak w pierwszej połowie nie zaprezentowała nic co kazałoby nam się ich obawiać, moi zawodnicy natomiast ewidentnie osiedli na laurach zadowoleni pewnym prowadzeniem. 21.09.2014, Luigi Ferraris Serie A, 6 kolejka Genoa [20] – Casale [2] 0-2 (0-2) 0-1 Milton (5) 0-2 Milton (32) MoM: Andreotti-8 (Casale) Casale: Dazzi – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni, Andreoli (45. Grassi), Silvestri, Antonini (45. Borrelli) – Filippi (63. Soave), Milton Widzów: 26626 W drugiej serii spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów podejmowaliśmy PSG, ich porażka przed własną widownią z Bayernem świadczyła o tym, że jest to zespół jak najbardziej do ogrania, zdecydowałem się więc oszczędzać kilku podstawowych graczy, zwłaszcza, że w perspektywie miał do rozegrania ważny ligowy mecz. Pierwsze minuty pokazały, ze rywal nie postawi nam dużych wymagań, nasze ataki musiały przynieść skutek i tak też się stało w 18 minucie, kiedy to Filippi po dośrodkowaniu Kaźmierczaka wyprowadził nas na prowadzenie. W kolejnych minutach stwarzaliśmy sobie dogodne okazje do zdobycia kolejnych bramek, najbliżej tego byli Filippi i Fiore, próbował także Andreoli ale nie udało nam się podwyższyć prowadzenia przed przerwą. Na początku drugiej połowy PSG niespodziewanie wyrównało, błąd popełnił Gallo, który minął się z piłką, dopadł do niej Kovacevic i mocnym strzałem nie dał szans Dazziemu. Na naszą odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać, zaledwie 4 minuty po stracie gola, po zgraniu Filippiego, Fiore znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, nie zdążył jej jednak wykorzystać gdyż był faulowany przez Adailtona, pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Filippi. Do końca spotkania goście nie byli w stanie zdobyć się na kolejną akcję a my unikaliśmy błędów, Filippi natomiast w końcówce spotkania powiększył swą zdobycz bramkową po tym jak piłkę wyłożył mu Hæstad i tym samym ustalił wynik spotkania. 24.09.2014, Natal Palli Liga Mistrzów, faza grupowa Casale – PSG 3-1 (1-0) 1-0 Filippi (18) 1-1 Kovacevic (54) 2-1 Filippi kar. (58) 3-1 Filippi (82) MoM; Filippi-9 (Casale) Casale; Dazzi – Romeo, Bucci (k), Gallo, Conti – Kaźmierczak (64. Hæstad), Silvestri, Borelli (64. D’Auria) – Fiore, Filippi Widzów: 5306
  4. Wracaliśmy na ligowe boiska po to by zmierzyć się na wyjeździe z Regginą, zespołem, który ewidentnie nam leżał, gdyż ostatnie 4 mecze między nami zakończyły się zwycięstwem mojej drużyny. Przedłużenie tej passy najlepiej w efektowny sposób leżało jak najbardziej w naszym interesie gdyż w ostatnich meczach ligowych nie imponowaliśmy skutecznością. Początek nie zapowiadał niczego złego, przeważaliśmy i dosyć często gościliśmy pod bramką przeciwnika ale po raz kolejny nie miałem powodu by być zadowolony z skuteczności moich zawodników. Gospodarze natomiast wyprowadzili w 23 minucie kontrę i od razu zdobyli bramkę, której autorem był Korzym. Do końca pierwszej połowy nie byliśmy w stanie w żadne sposób odpowiedzieć. Druga połowa nie przyniosła poprawy gry z naszej strony, wprawdzie z łatwością dochodziliśmy pod pole karne rywali ale większość naszych ataków tam się rozbijała o obronę gospodarzy a te nieliczne, po których mogliśmy się pokusić o wyrównanie wykańczane były w sposób nie dający nadziei na poprawę wyniku. Zamiast oczekiwanego zwycięstwa przyszło nam przełknąć porażkę, odniesioną w fatalnym stylu. 14.09.2014, Oreste Granillo Serie A, 4 kolejka Reggina [17] – Casale [4] 1-0 (1-0) 1-0 Korzym (23) MoM: Buhler-8 (Reggina) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni, Andreoli (65. G. D’Agostino), Silvestri, Antonini– Fiore (45. Milton), Filippi Widzów: 22489 Valentini wypadł z treningów na 3 tygodnie. Do kolejnego meczu przystępowaliśmy w nienajlepszych nastrojach a był to dla nas pojedynek prestiżowy i niewątpliwie bardzo ważny dla dalszego układu tabeli. Na nasz stadion zawitać miał Inter, który z pewnością miał nam sporo do udowodnienia po przegraniu walki o tytuł w poprzednim sezonie, my raz jeszcze chcieliśmy pokazać naszą wyższość. Mecz ułożył się nam znakomicie choć wydatnie w tym dopomógł nam Cesar, który wybił piłkę wprost pod nogi Filippiego, wprawdzie częściowo się zrehabilitował parując jego strzał ale przy dobitce Nanniego był już bezradny. Kilka minut później zdobyliśmy kolejną bramkę, długie zagranie z linii trafiło do Miltona, który zgrał piłkę do Filippiego a ten bez zastanowienia uderzył z woleja, mimo iż dzieliło go od bramki prawie 30 metrów Cesar był bezradny. Inter próbował odrabiać straty ale atakował wyraźnie bez przekonania i z ich akcji nic nie wynikało, my natomiast mogliśmy grać z kontry co w połączeniu z bardzo dobrą grą w defensywie przyniosło skutek w postaci trzeciej bramki, jej strzelcem znów okazał się Filippi, który wykorzystał dokładne dogranie Andreoliego i z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce. Na początku drugiej połowy potwierdziliśmy, kto tego dnia jest zespołem lepszym, Andreoli dośrodkował na krótki słupek a wbiegający Filippi strzałem głową skompletował hattricka. Zawodnicy Interu ewidentnie chcieli ten mecz po prostu przetrwać i marzyli o jego jak najszybszym zakończeniu, mój zespół usatysfakcjonowany wysokim prowadzeniem również nie kwapił się z atakami. Po niezwykle skutecznej grze, zarówno w ataku jak i defensywie odnieśliśmy najwyższe w nowym sezonie zwycięstwo. 17.09.2014, Natal Palli Serie A, 5 kolejka Casale [5] – Inter [1] 4-0 (3-0) 1-0 Nanni (4) 2-0 Filippi (12) 3-0 Filippi (28) 4-0 Filippi (53) MoM: Filippi-10 (Casale) Casale: Dazzi – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni, Andreoli, Silvestri, Antonini (67. Borrelli) – Filippi, Milton (67. Soave) Widzów: 12242
  5. Kolejna prośba do zarządu o rozbudowę stadionu spotkała się z akceptacją, zapewnili mnie, ze trwają już prace zmierzające do jego powiększenia. W drugiej kolejce czekał nas już znacznie łatwiejszy pojedynek, gdyż na nasz stadion przyjeżdżała Cesena czyli przeciwnik, którego w żadnym wypadku nie mogliśmy się obawiać choć zbytnia pewność siebie również była niepożądana. Powinniśmy objąć prowadzenie w pierwszych minutach spotkania ale stało się to udziałem gości, piłkę dośrodkowywał Foglio a akcję zamknął Villa i strzałem z woleja wyprowadził swój zespół na prowadzenie już w 6 minucie. Nie potrafiliśmy prawidłowo zareagować na straconą bramkę i przez całą pierwszą połowę niemiłosiernie się męczyliśmy, nasze próby ataku były rozbijane w zarodku, nic więc dziwnego, ze do przerwy to goście prowadzili. W drugiej połowie nie mogliśmy sobie pozwolić na tak tragiczną grę ale najwyraźniej moi zawodnicy mieli nieco inne zdanie, gdyż pierwsze minuty nie przynosiły nadziei na zmianę obrazu gry jednak z biegiem czasu zaczęliśmy sobie stwarzać bramkowe sytuacje aż w końcu, w 81 minucie po dośrodkowaniu Grassiego bramkę zdobył Filippi, na kolejne trafienia nie byliśmy się jednak w stanie zdobyć i mecz zakończył się podziałem punktów. 27.08.2014, Natal Palli Serie A, 2 kolejka Casale [6] – Cesena [15] 1-1 (0-1) 0-1 Villa (6) 1-1 Filippi (81) MoM: Foglio-8 (Cesena) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni (45. Kaźmierczak), Andreoli (65. Grassi), Silvestri, Antonini – Filippi, Milton (45. Fiore) Widzów: 7691 Powołania: Włochy U-21: Pasquale Andreotti, Alberto Fiore, Danilo Romeo Włochy: Paolo Gallo, Giuseppe Andreoli, Sandro Conti, Gabriele Filippi, Francesco Valentini Norwegia: Morten Hæstad Polska: Rafał Kaźmierczak Eliminacje ME U-21: Grecja – Włochy 0-3 (Romeo-90, 7, Fiore-90, 8, asysta) Eliminacje EURO 2016: Andora – Włochy 0-2 (Gilardino 2, Andreoli-90, 8) Polska – Szwecja 0-1 (Kaźmierczak-14, 6) Po krótkiej reprezentacyjnej przerwie wracaliśmy na ligowe boiska po to by zmierzyć się w wyjazdowym meczu z Palermo, dwa dni później czekał nas mecz w Lidze Mistrzów więc nie mogłem w tym meczu szafować siłami moich zawodników a część z nich, którzy zazwyczaj występują w pierwszym składzie pozostała tym razem w domu. W przeciwieństwie do ostatniego meczu, tym razem całkiem nieźle radziliśmy sobie zarówno w obronie jak i w ataku, nasze akcje przeprowadzane były w szybkim tempie, środkowi pomocnicy dobrze rzucali piłki na skrzydła a skrzydłowi robili swoje, raz po raz nękając przeciwników rajdami i wrzutkami w pole karne, brakowało jedynie dobrej gry, a przede wszystkim skuteczności napastników i pierwsza połowa zapewne zakończyła by się bezbramkowym rezultatem gdyby nie Nanni, który tuż przed przerwą dał nam prowadzenie strzałem z dystansu. W drugiej połowie obraz gry pozostał niezmieniony, byliśmy stroną przeważającą, atakowaliśmy częściej od rywali i stwarzaliśmy pod ich bramką znacznie większe zagrożenie, wciąż jednak nie mogłem być zadowolony ze skuteczności moich zawodników. Nie mogliśmy sobie pozwolić na moment rozluźnienia, wprawdzie Palermo nie zagrażało specjalnie naszej bramce ale jedna akcja mogła zmienić oblicze spotkania, na szczęście moi obrońcy grali bardzo uważnie, niemal bezbłędnie dzięki czemu dowieźliśmy nikłe choć w 100 % zasłużone zwycięstwo do końca spotkania. 7.09.2014, Renzo Barbera Serie A, 3 kolejka Palermo [8] – Casale [6] 0-1 (0-1) 0-1 Nanni (45) MoM: Bucci-8 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci (k), Gallo, Conti – Nanni, Grassi (71. G. D’Agostino), Silvestri, D’Auria – Filippi, Fiore (71. Soave) Widzów: 38381 Edycję Ligi Mistrzów inaugurowaliśmy wyjazdowym meczem z Sevillą. Zeszłoroczne rozgrywki mogłem uznać za udane, znalezienie się wśród 8 najlepszych ekip starego kontynentu w debiutanckim sezonie pozwalało optymistycznie patrzeć w przyszłość i było dobrym przetarciem dla młodego, niedoświadczonego zespołu, w tym roku liczyłem jednak na więcej a plan minimum zakładał pójście co najmniej krok dalej czyli zakwalifikowanie się do półfinałów. Pierwszy mecz z niewątpliwie wymagającym przeciwnikiem mógł częściowo odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie tego dokonać. Pierwsze pół godziny spotkania to popis Alberto Fiore, który w tym czasie dwukrotnie ośmieszył obronę Sevilli i po indywidualnych akcjach wyprowadził nas na dwubramkowe prowadzenie. Sevilla zdołała się jednak pozbierać i za sprawą Sancheza w 40 minucie uzyskała kontaktową bramkę. Wróżyło to spore emocje przed drugą połową a gospodarze z pewnością mogli liczyć na odrobienie strat. Pierwszy kwadrans drugiej części gry to wymiana cios za cios, obie drużyny miały swoje szanse na zdobycie bramki ale brakowało skuteczności choć należy też pochwalić obu bramkarzy. Niemoc przerwał nie do zatrzymania w tym meczu Fiore, który po dwójkowej akcji z Miltonem zdobył swoją trzecią bramkę. Po tym ciosie gospodarze nie zdołali się już pozbierać i do końca spotkania byli tłem dla mojej drużyny, ma natomiast w końcowych minutach zdobyliśmy jeszcze jedną bramkę, po dośrodkowaniu Andreoliego, Milton strzelał głową z bliskiej odległości, Navarro zdołał sparować piłkę ale zrobił to tak niefortunnie, że ta trafiła w Ferreirę i wtoczyła się do bramki. 9.09.2014, Ramon Sanchez Pizjuan Liga Mistrzów, faza grupowa Sevilla – Casale 1-4 (1-2) 0-1 Fiore (8) 0-2 Fiore (26) 1-2 Sanchez (40) 1-3 Fiore (59) 1-4 Ferreira sam. (90) MoM: Fiore-10 (Casale) Casale: Valentini – Romeo, A. D’Agostino, Andreotti (66. Sorrentino), Gallo, – Kaxmierczak, Andreoli, Silvestri (k), Antonini (66. Borrelli) – Fiore, Milton Widzów: 44500 W drugim meczu naszej grupy Bayern pokonał na wyjeździe PSG 2-0.
  6. Coś ci Twoi zawodnicy nie mogą wystrzelić z formą w lidze, w ramach pocieszenia kolejne zwycięstwo w CL?
  7. Jak w Serie A zagrają Alessandria, Ariano czy Avezzano to jest szansa Nasza obrona tytułu najwyraźniej nie zrobiła wrażenia na bukmacherach, za głównego faworyta uznano Milan (7-4), następnie Juventus (2-1), Inter (3-1) i dopiero nas (5-1) a w dalszej kolejności Palermo (12-1) i Romę (25-1). W fazie grupowej Ligi Mistrzów po niezbyt szczęśliwym losowaniu zagramy w grupie C, razem z Bayernem Monachium, Sevillą i PSG. Start ligowych rozgrywek miał być dla nas znacznie poważniejszym sprawdzianem niż mecz z Lazio, do Casale przyjeżdżał jeden z faworytów rozgrywek i zespół, z którym zawsze grało nam się bardzo ciężko. Z ostatnich 5 spotkań z Juventusem tylko raz wychodziliśmy zwycięsko, w pozostałych meczach wyraźnie przegrywając. Liczyłem na odwrócenie tej złej passy, dobry start w rozgrywkach, który miał nas uskrzydlić i dodać pewności siebie w walce zarówno na krajowym podwórku jak i w europejskich pucharach. Początek spotkania potwierdził, że Juventus wciąż ma na nas sposób, pierwszy kwadrans to ostrzeliwanie naszej bramki przez napastników gości, moja drużyna w żaden sposób nie potrafiła się odgryźć i nasze poczynania zostały ograniczone do gry defensywnej, na tyle zresztą nieumiejętnej, że goście w 15 minucie zarobili rzut karny, po tym jak Bojinova faulował Conti. Jedenastkę pewnie wykonał Ibrahimovic dając swojej drużynie prowadzenie. My natomiast najwyraźniej potrzebowaliśmy takiego bodźca, gdyż po stracie bramki gra diametralnie się zmieniła, Juventus cofnął się do obrony co wykorzystaliśmy i już 5 minut później po dośrodkowaniu Andreoliego bramkę wyrównująca zdobył Filippi. W kolejnych minutach nasz napastnik mógł się pokusić o zdobycie kolejnej bramki ale na przeszkodzie stawał mu Buffon lub zwyczajny pech. W najlepszej sytuacji kiedy to po podaniu Antonioniego, Filippi znalazł się sam przed bramką udało mu się zwieść Buffona ale strzał z ostrego kąta wylądował na słupku. Przeważaliśmy zdecydowanie w końcowym fragmencie pierwszej połowy ale to goście wyprowadzili zabójcza kontrę, Ibrahimovic urwał się Contiemu, zagrał w pole karne do wbiegającego Bojinova a ten mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Valentiniemu. W drugiej połowie skazani byliśmy na atakowanie i o dziwo Juventus pozwalał nam na całkiem sporo, największe zagrożenie pod bramką rywali stwarzał Filippi ale nie potrafił znaleźć sposobu na świetnie spisującego się Buffona, minuty uciekały a my mimo wyraźnej przewagi nie potrafiliśmy zdobyć się na wyrównanie, w końcu, w 70 minucie uśmiechnęło się do nas szczęście, strzał z dystansu Silvestriego, Buffon zdołał sparować przed siebie, obrońcy Juventusu starali się wybić piłkę jak najdalej jednak zrobili to na tyle nieporadnie, że piłka odbita od stojącego przed polem karnym Antonioniego spadła pod nogi Miltona a ten strzałem pod poprzeczkę pokonał Buffona. Od tego momentu nie ryzykowaliśmy już tak bardzo stąd i liczba stwarzanych sytuacji zmalała, goście natomiast najwyraźniej nie wierzyli w to, że są w stanie strzelić kolejną bramkę i jeszcze bardziej zacisnęli szyki obronne. Z naszej strony najgroźniej uderzał Grassi, którego strzał z rzutu wolnego z ponad 25 metrów z najwyższym trudem wybronił Buffon. Wydawało się, ze wynik już się nie zmieni, do końcowego gwiazdka pozostawały sekundy, wtedy zdobyliśmy się na jeszcze jeden atak, daleko wybita piłkę przez Romeo, Milton zgrał do Grassiego, ten odważnie wpadł w pole karne między obrońców gości, uderzył niezwykle precyzyjnie, piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce, cały stadion wybuchł radością, sędzia nie wznowił już gry. 24.08.2014, Natal Palli Serie A, 1 kolejka Casale [-] – Juventus [-] 3-2 (1-2) 0-1 Ibrahimovic kar. (15) 1-1 Filippi (20) 1-2 Bojinov (44) 2-2 Milton (70) 3-2 Grassi (90+4) MoM: Grassi-8 (Casale) Casale: Valentini – Romeo, Bucci (k), Andreotti, Conti – Nanni (45. Fiore), Andreoli, Silvestri, Antonini – Filippi (68. Grassi), Milton Widzów: 12242
  8. Sezon, podobnie jak rok temu, rozpoczynaliśmy meczem o Superpuchar Włoch, nasz rywal, zdobywca Pucharu Włoch, Lazio w ostatnich latach nie prezentował na ligowym podwórku niczego co mogłoby ich stawiać w roli faworyta, zwłaszcza, że przystępowali do tego spotkania jako goście. Nie mogłem jednak zapominać o tym, że spotkania między naszymi drużynami obfitowały w sporo niespodzianek i dość specyficznych wyników, potrafiliśmy gromić Lazio na wyjeździe by kilka miesięcy później ulec przed własną widownią. Po zeszłorocznej porażce, w fatalnym stylu zresztą tym razem byliśmy zdeterminowani aby zdobyć Superpuchar. Mecz ułożył się znakomicie i już w pierwszych minutach Filippi przypomniał kibicom za co niedawno nagrodzili go ponownym wyborem na piłkarza roku w Casale. Gallo przejął piłkę przed naszym polem karnym i od razu wybił ją daleko w kierunku Filippiego, obrońcy Lazio zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową a nasz napastnik sam popędził na bramkę gości i strzałem w krótki róg pokonał Grazianiego. Lazio szybko podniosło się po tym ciosie, Ben Arfa otrzymał zdecydowanie zbyt dużo miejsca przed naszym polem karnym, wykorzystał swobodę i posłał dokładną prostopadłą piłkę w kierunku Makinwy a ten uderzył obok interweniującego Valentiniego. Kolejne minuty nie przynosiły żadnej ze stron nadziei na zmianę rezultatu, do końca pierwszej połowy stworzyliśmy sobie zaledwie jedną sytuację bramkową, kiedy po dośrodkowaniu Andreoliego, strzał głową Antonioniego Graziani zdołał sparować na rzut rożny, gości nie było stać nawet na tyle. W drugiej połowie byliśmy już stroną dominującą, przeciwnicy mieli ogromne problemy z opuszczeniem własnej połowy choć trzeba im oddać, że nieliczne kontry mogły przynieść im prowadzenie, tak się jednak nie stało. My natomiast mimo wyraźnej przewagi nie potrafiliśmy udokumentować jej choćby jedną bramką, mógłbym mieć pretensje do moich zawodników o nieskuteczność ale największą zasługę w tym, ze wynik nie uległ zmianie w drugiej połowie ma świetnie interweniujący Graziani, czekała nas więc dogrywka. W pierwszej części dodatkowego czasu mogliśmy obserwować podobną grę to tej z pierwszej połowy, żadna ze stron nie była w stanie w żaden sposób zagrozić drugiej, nie oglądaliśmy żadnej akcji, po której któryś z zespołów mógłby pokusić się o objecie prowadzenia. Pod tym względem druga część dogrywki był całkowicie inna. W 110 minucie po wymianie podań w środku pola piłka w końcu powędrowała na lewe skrzydło do Andreoliego, ten jednak nie zdecydował się na dośrodkowanie tylko wycofał ją na 25 metr do Silvestriego, nasz pomocnik zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, trafna decyzja a wykonanie jeszcze lepsze, piłka wylądowała w samym okienku bramki gości. W kolejnych minutach Lazio musiało się otworzyć co stworzyło nam możliwość skontrowania ich, z której nie zamierzaliśmy nie skorzystać, mimo kilku świetnych szans nie udało nam się jednak podwyższyć wyniku a Lazio grało do końca, w 116 minucie szarżującego w polu karnym Tomaselliego na ziemię powalił Gallo, nasz obrońca obejrzał czerwoną kartkę a jedenastkę na bramkę zamienił Ben Arfa. W ostatnich minutach wynik nie uległ już zmianie i czekała nas seria rzutów karnych. Pierwszy do piłki podszedł ten, który strzałem z 11 metrów doprowadził do karnych, Ben Arfa uderzył w prawy róg ale Valentini wyczuł jego intencje, 0-0. Z naszej strony rozpoczyna młodziutki Fiore, mocno, tuż przy prawym słupku, 1-0. Do piłki podchodzi Mosconi, uderzył niemal identycznie jak Ben Arfa, Valentini wyczuł jego intencje ale piłka prześlizgnęła się po jego rękawicach i znalazła drogę do siatki, 1-1 Andreotti… kopiuje wyczyn Fiore, 2-1. 3 serię rozpoczyna Tomaselli, strzela w sam środek ale Valentini już leży w prawym rogu bramki, 2-2. Możemy znów wyjść na prowadzenie jeśli Filippi się nie pomyli, mocno przy lewym słupku, Filippi jest niezawodny w takich sytuacjach, 3-2. Zawodnicy Lazio są przyparci do muru, musza strzelać do końca i liczyć na Grazianiego. De Gennaro strzela w sam środek ale Valentiniego znowu już tam nie ma, 3-3. 4 serię kończy Silvestri, strzela mocno pod poprzeczkę, Graziani nie miał szans, 4-3. Nasza pierwsza szansa na zwycięstwo, wystarczy, że Valentini obroni strzał Moutinho, zawodnik Lazio strzela jednak na tyle mocno, że Valentini, który wyczuł jego intencje nie daje rady obronić piłki, która przechodzi mu po palcach, 4-4. Teraz wszystko zależy od Bucciego… mocny strzał przy lewym słupku, Superpuchar należy do nas! 16.08.2014, Natal Palli Superpuchar Włoch Casale – Lazio 5-4k. (2-2,1-1,1-1) 1-0 Filippi (2) 1-1 Makinwa (8) 2-1 Silvestri (110) 2-2 Ben Arfa kar. (116) cz.k. Gallo (116) (Casale) MoM: Filippi-8 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Nanni (67. Kaźmierczak), Andreoli, Silvestri, Antonini (90. D’Auria), Filippi, Milton (67. Fiore) Widzów: 12274
  9. Nie zdecydowałem się na przedłużenie kontraktu z naszym scoutem, Mike Parkerem, zastąpił go Roberto Panico (48, Włochy), który przybył do nas z Lazio za 325 000 €. Zakontraktowałem sparingpartnerów, będą nimi Newcastle, Alessandria, Ariano, Manchester United, Brugherio, Avezzano. Na jednym z pierwszych treningów Mauro Borelli nadwyrężył więzadła kolanowe i okres przygotowawczy a także początek sezonu miał z głowy. Wyniki sparingów: Newcastle – Casale 3-1 (1-1) Acquafresca, Siciliano 2 – Antonini Casale – Alessandria 16-0 (8-0) Filippi 4, Nanni, Milton 3, Grassi, Soave, Fiore 5, De Luca Casale – Ariano 7-0 (5-0) Filippi 3, Milton, Andreoli, Grassi 2 Casale – Manchester United 5-1 (3-1) Milton 2, Filippi, Hæstad 2 – Diego Casale – Brugherio 6-0 (2-0) Kaźmierczak, Andreoli, Soave 2, D’Auria, Fiore Casale – Avezzano 7-0 (5-0) Milton 2, Filippi 3, Soave, De Luca
  10. Zaraz po mistrzostwach chęć zatrudnienia mnie na stanowisku selekcjonera wyraziły reprezentacje Portugalii i Danii, choć chęć sprawdzenia się na reprezentacyjnym polu rosła we mnie z każdym dniem to akurat te oferty zdecydowałem się odrzucić. Z początkiem nowego sezonu do drużyny dołączyło 21 nowych juniorów, z których żaden jak na razie nie przejawiał większego talentu. Otrzymaliśmy 20 000 000 € za prawa do transmisji meczów Serie A. Z początkiem okna transferowego z klubem pożegnało się 14 zawodników, których nazwiska nie pojawiły się jeszcze w opowiadaniu więc i tym razem nie warto ich wymieniać. Nie przedłużyłem również kontraktu z Ederem Bau choć wyrażałem taką ochotę, sam zawodnik nie przejawiał jednak najmniejszej chęci pozostania w klubie co było zrozumiałe ze względu na jego malejąca rolę. Z klubu odeszli także: Fabio Pardini do Bochum za 3 000 000 €. Fabio Campana do Swindon za 2 100 000 €. Calogero Sabatini do Rende za 250 000 €. Daniele Motta do Alto Adige za 110 000 €. Claudio Baldini do Bologny za 3 900 000 €. Pasquale Salvati do PSG za 5 750 000 €. Cristino Vigano do Tolentino za 110 000 €. Hitem transferowym w Casale było z pewnością sprowadzenie Mauro Borelliego (DM/ M LC, Włochy U-21 3/0, 21) z Bologny za 12 000 000 €. Chorowałem na tego zawodnika od roku ale brak środków finansowych sprawił, że dołączył do nas dopiero teraz. Imponował przede wszystkim wszechstronnością, posiadał atrybuty pozwalające mu na grę zarówno w środku pola jak i na lewym skrzydle. Szybkość, świetna technika, waleczność, kreatywność, skuteczność, to wszystko przyprawione świetnym uderzeniem i umiejętnością perfekcyjnego wykonywania rzutów wolnych. Do klubu trafili także: Simone Guerra (MC, Włochy, 18) z Regginy za darmo. Luca Colombo (DM C, Włochy, 17) z Alto Adige za 600 000 €. Umberto Abate (D/DM/AM L, Włochy, 17) z Chievo za darmo. Tiziano Riccio (D RLC, Włochy, 17) z Arezzo za 400 000 €. Vittorio Bruni (SW/DC, Włochy, 17) z Lecce za darmo.
  11. Mistrzostwa Swiata 2014: Grupa A: Gruzja – Szkocja 1-1 (Kapanadze – Graham) Egipt – USA 2-2 (Mustafa, Mido – Johnson 2) USA – Gruzja 1-2 (Altidore – Gourouli 2) Szkocja – Egipt 3-0 (Graham, Watt, Stevenson) Egipt – Gruzja 4-3 (Mido 2, Hosni, Saleh - Dolidze, Gourouli, Darsania) USA – Szkocja 1-0 (Altidore) Awans: Szkocja, Gruzja Grupa B: Holandia – Arabia Saud. 2-0 (Kuyt, Vincken) Chile – Norwegia 2-0 (Zuniga 2) Norwegia – Holandia 0-1 (Kuyt) Arabia Saud. – Chile 1-1 (Al-Zahrani – Zuniga) Chile – Holandia 0-0 Norwegia – Arabia Saud. 3-1 (Skjelbred 2, Pedersen – Al- Mualid) Awans: Holandia, Chile Grupa C: Japonia – Anglia 1-2 (Yoshida – Spearing, Baines) Włochy – Urugwaj 1-2 (Fanelli, Conti-90, 5, Andreoli-15, 6 – Morales, Forlan) Anglia – Włochy 0-0 (Conti-21, 6, Gallo-65, 7) Urugwaj – Japonia 1-0 (Lugano) Anglia – Urugwaj 2-0 (Rooney, Jackson) Japonia – Włochy 0-2 (Pazzini, Fanelli, Conti-90, 8, Gallo-90, 8, asysta, Andreoli-19, 6) Awans: Anglia, Urugwaj Grupa D: Kanada – Algieria 1-0 (Hume) Brazylia – Niemcy 1-1 (Arthur – Fischer) Niemcy – Kanada 4-2 (Schafer, Fischer 2, Schulz – Lombardo, Wolf sam.) Algieria – Brazylia 0-1 (Kerlon) Brazylia – Kanada 2-0 (Kerlon, Carvalho) Niemcy – Algieria 4-0 (Maier 2, Meyer, Sander) Awans: Niemcy, Brazylia Grupa E: Korea Płd. – Bułgaria 1-1 (Joo-Young – Gadzhev) Francja – Paragwaj 1-0 (Briand) Bułgaria – Francja 0-2 (Vincent, Briand) Paragwaj – Korea Płd. 4-0 (Valdez, Santa Cruz 2, Acuna) Bułgaria – Paragwaj 0-2 (Valdez, Santa Cruz) Korea Płd. – Francja 0-2 (Toulalan, Menez) Awans: Francja, Paragwaj Grupa F: Oman – Kamerun 0-2 (Emana 2) Hiszpania – Polska 2-1 (Iniesta, Sanchez – Kasprzycki) Polska – Oman 2-0 (Delura, Lewandowski) Kamerun – Hiszpania 1-1 (Eto’o – Villa) Hiszpania – Oman 2-1 (Sanchez, Llorente – Akhran) Polska – Kamerun 0-0 Awans: Hiszpania, Kamerun Grupa G: Burkina Faso – Portugalia 3-1 (Dagano, Traore, Sanou – Condessa) Kostaryka – Argentyna 0-0 Burkina Faso – Kostaryka 2-0 (Kere, Sanou) Portugalia – Argentyna 1-3 (C. Ronaldo – Lopez, G. Milito, Aguero) Argentyna – Burkina Faso 1-0 (Lameiro) Kostaryka – Portugalia 3-2 (Morale, Jimenez, Diaz – Gomes 2) Awans: Argentyna, Burkina Faso Grupa H: Czechy – Mali 3-0 (Sverkos, Pospisil, Duda) Dania – Chiny 3-0 (Bendtner, Agger, Arrieta) Chiny – Mali 3-3 (Sheng, Fangzhuo 2 – Sissoko, Camara 2) Dania – Czechy 2-0 (Bendtner) Czechy – Chiny 2-0 (Pospisil, Bednar) Mali – Dania 3-1 (Sissoko 2, Diamoutene – Paulsen) Awans: Dania – Czechy Druga Runda: Szkocja – Chile 2-0 (Grant, O’Connor – Pardo) Holandia – Gruzja 2-0 (de Jong, Babel) Brazylia – Anglia 3-0 (Naldo, Kerlon, Rafinha) Niemcy – Urugwaj 4-1 (Fischer 3, Schulz – Ezquerra) Kamerun – Francja 1-2 (Emana – Toulalan, Klein) Hiszpania – Paragwaj 4-0 (Llorente 2, Iraola, Pablo) Argentyna – Czechy 0-1 (Polak) Dania – Burkina Faso 4-0 (Thor 2, Arrieta, Bendtner) Ćwierćfinały: Szkocja – Niemcy 2-1 (O’Connor, Caldwell – Fischer) Holandia – Brazylia 3-1 (Kuyt 2, van der Vaart – Robinho) Francja – Dania 4-2 k (1-1) (Ben Arfa – Agger) Hiszpania – Czechy 2-1k. (1-1) (Llorente – Bednar) Półfinały: Szkocja- Hiszpania 1-2 d. (1-1) (Wallach – Llorente 2) Holandia – Francja 2-1 (de Jong, Boulahrouz – Ben Arfa) Mecz o trzecie miejsce: Szkocja – Francja 2-3 (Graham, McKay – Briand 2, Klein) Finał: HISZPANIA – Holandia 2-0 (Sanchez, Reyes)
  12. Liga Mistrzów: Liverpool – Valencia 2-1 Puchar UEFA: Palermo – Ajax 0-3 k. (0-0) Ligi Europejskie: Anglia: 1. Arsenal, 2. Liverpool, 3. Newcastle … 18. Barnsley, 19. Ipswich, 20. Stoke Puchar Anglii: Liverpool Puchar Ligi: Newcastle Francja: 1. PSG, 2. Lyon, 3. Marseille … 18. Lorient, 19. Le Mans, 20. Bastia Puchar Francji: Dunkerque Puchar Ligi: Lyon Hiszpania: 1. Real Madryt, 2. Betis, 3. Sewilla … 18. Pontevedra, 19. Lleida, 20. Eibar Puchar Hiszpanii: Athletic Bilbao Polska: 1. Wisła Kraków, 2. Legia, 3. Górnik Łęczna … 15. Lechia Gdańsk, 16. GKS Bełchatów Puchar Polski: Legia Włochy: Puchar Włoch: Lazio Gabriele Filippi został laureatem Złotego Buta. W rankingu klubów Europejskich awansowaliśmy o 14 miejsc na 23 pozycję, nowym liderem został Real Madryt. Zgodnie z nową umową sponsorską przez najbliższe 4 sezony otrzymywać będziemy 4 200 000 € rocznie. Rok zakończyliśmy ze stratą 6 000 000 €, zarząd zdecydował się jednak udostępnić mi budżet w wysokości 20 000 000 € oraz podnieść limit płac do 1 000 000 € tygodniowo. Nie było żadnej niespodzianki przy wyborze piłkarza roku przez kibiców drużyny, nagrodę otrzymał Gabriele Filippi.
  13. Zarobiliśmy 19 500 000 € za sprzedaż praw do transmisji telewizyjnych w Lidze Mistrzów. Najlepszym zawodnikiem ostatniej edycji Ligi Mistrzów uznano Diogo Rincona z Dynama Kijów, królem strzelców został Jo z Valencii z 10 trafieniami. W Jedenastce Marzeń znalazł się Paolo Gallo, wśród rezerwowych Pasquale Andreotti i Giuseppe Andreoli. Bramkarze: Francesco Valentini (GK, Włochy U-21 2/0, 23) [7,35- 34-32-15] – od 3 lat prezentował równy, bardzo wysoki poziom i w tym czasie zdominował Serie A pod względem nagród przyznawanym bramkarzom a przecież wciąż był daleki od osiągnięcia szczytu swoich możliwości. Ivan Dazzi (GK, Włochy, 28) [7,29-17-20-6] – z roli zmiennika wywiązał się w 100 %. Ani razu nie dał mi odczuć braku Valentiniego i mimo, że jego ambicje sięgały gry w podstawowym składzie był gotów godzić się z rolą rezerwowego przez kolejny sezon. Obrońcy: Paolo Gallo (D/DM C, Włochy 1/0, 21) [7,40-45-0-1] – sprowadzenie go okazało się strzałem w dziesiątkę, razem z Contim stworzył doskonały duet stoperów a o tym jak wielki postępy poczynił świadczy reprezentacyjny debiut. Corrado Bucci (D/DM L, MC, Włochy U-21 2/0, 21) [7,22-45-0-8] – na stałe zadomowił się w wyjściowym składzie ostatecznie spychając D’Agostino na ławkę. Może nie błyszczał w defensywie tak jak pozostali zawodnicy pierwszego składu ale dużo wnosił do naszej gry ofensywnej a jego podłączanie się do akcji zawsze stanowiło dodatkowe zagrożenie dla rywali. Pasquale Andreotti (D RC, Włochy U-21 1/0, 20) [7,23-44-0-3] – jego ulubioną pozycją był środek obrony ale u mnie grywał jako prawy obrońca i z powierzonej mu roli wywiązał się bez zarzutów. Potwierdził, że drzemie w nim ogromny potencjał i w przeciągu kilku lat miał szanse stać się nie tylko gwiazdą Casale ale i reprezentacji. Sandro Conti (D RC, Włochy 2/0, 21) [7,44-41-0-1] – klasa sama w sobie, w tak młodym wieku stał się najlepszym obrońcą Serie A o czym świadczy drugie z rzędu wyróżnienie tą nagrodą. Z kimś takim zarządzającym naszą formacją defensywną skazani byliśmy na sukcesy. Danilo Romeo (D RC, Włochy U-21 2/0) [6,85-15(5)-1-2] – zawodnik o dużym potencjale i umiejętnościach ale na jego pozycjach panował straszny tłok i niełatwo było mu przebić się do pierwszego składu, zagwarantować mogły mu to jedynie kontuzje lub wyraźna obniżka formy konkurentów. Davide Sorrentino (D/DM/AM R, Włochy U-21 6/0, 22) [6,71-11(3)-0-2] – kolejny prawy obrońca i chyba słabszy od pozostałych. Bardzo wszechstronny zawodnik ale ze względu na słaby drybling nie sprawdziłem go do tej pory w roli skrzydłowego, może w przyszłym sezonie nadarzy się ku temu okazja gdyż szanse na grę w obronie ma nikłe. Andrea D’Agostino (D/DM L, Włochy U-21 5/1) [6,29-5(2)-0-0] – stracił miejsce w składzie na rzecz Bucciego, nie dostał zbyt wielu szans na odzyskanie go ale nie prezentował też ku temu odpowiedniej formy. Paolo Baldini (SW/DC, Włochy, 21) [7,00-2(1)-0-0] – największym problemem Baldiniego była ogromna konkurencja w składzie na jego pozycji, nie miał zbyt wielkich szans na wygryzienie reprezentantów Włoch a szkoda by marnował swój talent wiecznie siedząc na ławce rezerwowych. Mario Toscano (D RC, Włochy, 18) [5,00-0(1)-0-0] – wychowanek klubu, który nie miał zbyt udanego debiutu w pierwszym zespole choć usprawiedliwia go fakt, że zagrał z przymusu na lewej obronie. Z pewnością bardzo duży talent. Pomocnicy: Giuseppe Andreoli (AM LC, Włochy 1/0, 22) [7,35-42(1)-2-13] – jeszcze rok temu nie miał na swoim koncie choćby występów w reprezentacji młodzieżowej ale ogromne postępy jakie poczynił w tym sezonie sprawiły, ze z zawodnika głębokich rezerw stał się jedną z najważniejszych person w pierwszym składzie i reprezentantem kraju. Andrea Antonini (DM C, Włochy, 21) [7,34-41(3)-10-10] – wygryzł z pierwszego składu Plessisa, drugiego najlepszego Zawionka poprzedniego sezonu i to najlepsze podsumowanie jego umiejętności. Świetny zarówno w kreowaniu gry jak i egzekucji. Morten Hæstad (AMRC/ FC, Norwegia 34/10, 27) [7,08-34(5)-5-12] – robił to co do niego należało, bez fajerwerków ale zawsze na solidnym poziomie choć częste występy zawdzięczał słabej postawie konkurentów. Lorenzo Silvestri (DM C, Włochy U-21 3/0, 22) [7,38-31(3)-3-4] – po latach solidnej gry w końcu wskoczył na wyższy poziom, świetny w defensywie, w związku z rolą na boisku jego poczynania ofensywne były ograniczone ale gdy trzeba było potrafił włączyć się do akcji. Damien Plessis (DM C, Francja 2/0, 26) [7,11-16(2)-4-4] – stracił miejsce w wyjściowej jedenastce i grywał przeważnie w spotkaniach o mniejszym ciężarze gatunkowym. Ze swej roli wywiązywał się co najmniej przyzwoicie ale jego pozycja w klubie była zagrożona. Rafał Kaźmierczak (AM R, Polska 2/0, 21) –[6,75-15(9)-2-4] – po tym co prezentował w końcówce poprzedniego sezonu spodziewałem się po nim znacznie więcej, można powiedzieć, że był moim największym zawodem w mijającym sezonie ale z racji na młody wiek nie zamierzałem z niego rezygnować, próbki swych możliwości już dał mi zaobserwować i jego talent mógł wystrzelić w każdej chwili. Pasquale Salvati (DM C, Włochy U-21 12/2, 22) [7,00-10(8)-1-0] – zmiennik Silvestriego, ze swej roli wywiązał się bardzo dobrze, wciąż jednak prześladowały go kontuzje. Gaetano D’Agostino (AMLC, Włochy 1/0, 31) [6,79- 8(20)-3-0] – wiek chyba zaczynał dawać mu się we znaki choć równie dobrze to rola rezerwowego mogła na niego źle wpłynąć, zaskakujące jest to, że będąc w poprzednim sezonie najlepszym podającym zespołu w obecnych rozgrywkach nie zaliczył ani jednej asysty. Francesco Nanni (AM RC, Włochy U-19, 19) [6,71-2(12)-1-1] – jak na razie niezbyt często z niego korzystałem i grywał głównie w końcówkach mniej ważnych spotkań ale w przyszłym sezonie planowałem znacząco zwiększyć jego rolę w drużynie. Eder Bau (AM RLC/FC, Włochy, 31) [6,55-1(10)-1-0] – coraz rzadsze występy w pierwszym zespole, w dodatku wygasał mu kontrakt, którego nie chciałem przedłużać na wygórowanych warunkach zawodnika. Davide Grassi (AM LC/FC, Włochy U-19, 18) [6,00-1(4)-0-0] – na razie grywał rzadko ale jego czas miał dopiero nadejść, umiejętności by stać się pierwszoplanową postacią zespołu posiadał z pewnością. Daniele De Luca (AM RC/FC, Włochy, 21) [6,33-1(2)-1-0] – mimo nielicznych występów w pierwszym zespole już zdążył się pokazać z dobrej strony zapewniając nam zwyciestwo w meczu z Liverpoolem. Napastnicy: Gabriele Filippi (AM/F C, Włochy 3/0, 21) [7,69-45-42-14] – absolutny fenomen, który zdominował rozgrywki Serie A, z każdym rokiem rozwijał się i tego tez spodziewałem się w obecnych rozgrywkach, nie spodziewałem się jednak, ze będzie to aż tak ogromny skok, liczba strzelonych bramek mówi wszystko. Marco Milton (S, Włochy, 27) [7,31-39-23-13] – sprowadzenie tego zawodnika okazało się strzałem w dziesiątkę, świetnie współpracował z Filippim i razem stworzyli najlepszy atak w Serie A. Alberto Fiore (AM R/FC, Włochy U-21 1/0, 19) [6,85-13(21)-7-7] – po tym co pokazywał w poprzednim sezonie mogłem oczekiwać troszeczkę więcej ale to wciąż był bardzo solidny poziom a talentem Fiore dysponował nieprzeciętnym. Pasquale Soave (S, Włochy, 20) [6,58-3(16)-5-0] – niczym wielkim nie zaimponował ale przebłyski talentu dało się zauważyć. Powołania Na Mistrzostwa Świata: Włochy: Paolo Gallo, Giuseppe Andreoli, Sandro Conti, Gabriele Filippi
  14. Tabela SERIE A po zakończeniu sezonu: | Poz | Inf | Zespół | M | Z | R | P | ZdG | StG | R.B. | Pkt | | ---------------------------------------------------------------------------------------------- | | 1. | M | CASALE | 38 | 28 | 2 | 8 | 89 | 34 | +55 | 86 | | ---------------------------------------------------------------------------------------------- | | 2. | CL | Inter | 38 | 23 | 10 | 5 | 64 | 30 | +34 | 79 | | 3. | CL | Milan | 38 | 20 | 11 | 7 | 56 | 31 | +25 | 71 | | 4. | CL | Juventus Turyn | 38 | 19 | 12 | 7 | 62 | 36 | +26 | 69 | | 5. | U | Fiorentina | 38 | 17 | 13 | 8 | 57 | 40 | +17 | 64 | | 6. | U | Palermo | 38 | 16 | 12 | 10 | 60 | 49 | +11 | 60 | | 7. | I | Cesena | 38 | 14 | 15 | 9 | 38 | 37 | +1 | 57 | | 8. | I | Treviso | 38 | 15 | 11 | 12 | 55 | 46 | +9 | 56 | | 9. | | Roma | 38 | 14 | 9 | 15 | 52 | 50 | +2 | 51 | | 10. | | Chievo | 38 | 13 | 12 | 13 | 54 | 55 | -1 | 51 | | 11. | | Sampdoria | 38 | 12 | 13 | 13 | 44 | 46 | -2 | 49 | | 12. | | Parma | 38 | 11 | 13 | 14 | 48 | 53 | -5 | 46 | | 13. | | Lazio | 38 | 10 | 10 | 18 | 39 | 54 | -15 | 40 | | 14. | | Udinese | 38 | 9 | 11 | 18 | 37 | 57 | -20 | 38 | | 15. | | Modena | 38 | 8 | 14 | 16 | 41 | 53 | -12 | 38 | | 16. | | Reggina | 38 | 8 | 13 | 17 | 32 | 58 | -26 | 37 | | 17. | | Ascoli | 38 | 8 | 9 | 21 | 36 | 68 | -32 | 33 | | ---------------------------------------------------------------------------------------------- | | 18. | S | Brescia | 38 | 7 | 12 | 19 | 35 | 56 | -21 | 33 | | 19. | S | Vicenza | 38 | 6 | 15 | 17 | 33 | 53 | -20 | 33 | | 20. | S | Lecce | 38 | 5 | 17 | 16 | 30 | 56 | -26 | 32 | Młody Piłkarz Roku: 1. Gabriele Filippi, 2. Sandro Conti, 3. Antonio Novelli (Chievo) Piłkarz Roku: 1. Marco Milton, 2. Valeri Bojinov (Juventus), 3. Victor Obinna (Roma) Manager Roku: 1. Powtórka 2. Fausto Salsano (Inter), 3. Delio Rossi (Juventus) Jedenastka Sezonu: Francesco Valentini – Sandro Conti, Pasquale Andreotti, Paolo Gallo, Stefano Minardi (Milan) – Ernane (Juventus), Corrado Bucci, Andrea Antonini, Giuseppe Andreoli – Gabriele Filippi, Marco Milton Alessio Zanelli (Parma), Stefano Romeo (Treviso), Sulley Ali Muntari (Inter), Marko Bozic (Treviso), Valeri Bojinov (Milan) Król Strzelców: 1. Gabriele Filippi- 37, 2. Daniele Paponi (Treviso)- 25, Georgios Samaras (Palermo)- 20 Obcokrajowiec Roku: 1. Valery Bojinov (Juventus), 2. Sulley Ali Muntari (Inter), 3. Marko Bozic (Treviso) Włoski Piłkarz Roku: 1. Giuseppe Andreoli, 2. Arturo Lupoli (Lazio), 3. Stefano Cagliani (Sampdoria) Bramkarz Roku: 1. Francesco Valentini, 2. Alessio Zanelli (Parma), 3. Chris Kirkland (Udinese) Obronca Roku: 1. Sandro Conti, 2. Paolo Gallo, 3. Stefano Minardi (Milan) Bramka Sezonu: 1. Gaetano Berardi (Brescia) vs Palermo, 2. Antonio Volpe (Sampdoria) vs Palermo, 3. Andrea Antonini vs Brescia
  15. Inter niespodziewanie zgubił kolejne punkty i na 2 kolejki przed zakończeniem sezonu mieliśmy nad nimi 3 oczka przewagi, w bezpośrednich starciach byliśmy gorsi od kontrkandydatów do mistrzostwa ale 4 punkty gwarantowały nam obronę tytułu. Nie zamierzałem jednak kalkulować gdzie zagramy o zwycięstwo, a w którym meczu możemy pozwolić sobie na remis. Do Regginy udawaliśmy się po trzy punkty, rywale broniący się przed spadkiem z pewnością nie zamierzali oddać ich bez walki. Początek należał do Regginy, największe zagrożenie pod naszą bramką stwarzali Sarki i Dąbrowski, początkowe minuty nie przyniosły jednak gospodarzom bramki a w kolejnych stracili zawodnika, Korzym brutalnie faulował swojego rodaka, Kaźmierczaka za co obejrzał czerwoną kartkę. Gra się wyrównała, mimo przewagi jednego zawodnika nie potrafiliśmy znacząco zagrozić bramce gospodarzy ale też ograniczyliśmy ich ofensywne poczynania. Do przerwy nie oglądnęliśmy bramek ale nasza gra w drugiej połowie musiała się poprawić. Poprawa nastąpiła, początkowe minuty drugiej części gry przyniosły nie tylko odważniejszą grę z naszej strony ale i okazje bramkowe, z których jedną wykorzystaliśmy. Do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki najwyżej wyskoczył Silvestri i strzałem głową dał nam prowadzenie. Zdobyta bramka uskrzydliła nas i kilkanaście minut później podwyższyliśmy po tym jak dośrodkowanie Nanniego, Milton przedłużył do Filippiego a ten nie dał szans Pelizzoliemu. Do końca spotkania kontrolowaliśmy grę nie dając Regginie wyprowadzić choćby jednej akcji, sami mieliśmy natomiast kilka by zdobyć kolejne bramki ale nie zamierzałem z powodu ich zmarnowania robić moim zawodnikom wyrzutów, zwłaszcza, że zwycięstwo z Regginą nie było najprzyjemniejszym wydarzeniem dnia. Inter, rozgrywający równocześnie mecz z Ceseną przed własną widownią sensacyjnie zremisował, do Casale wracaliśmy w glorii mistrzów. 4.05.2014, Oreste Granillo Serie A, 37 kolejka Reggina [16] – Casale [1] 0-2 (0-0) 0-1 Silvestri (54) 0-2 Filippi (67) cz.k. Korzym (22) (Reggina) kont. Conti (90) MoM: Silvestri-9 (Casale) Casale: Valentini- Andreotti, Bucci, Gallo, Conti (90. Romeo) – Kaźmierczak (61. Fiore), Andreoli, Silvestri (k), Antonini (51. Nanni) – Filippi, Milton Widzów: 14100 Kontuzja Contiego nie okazała się poważna i prawdopodobnie zagra w ostatnim meczu sezonu. Powrót z Regginy upłynął pod znakiem fetowania udanej obrony tytułu, w Casale tymczasem rozpoczęło się tygodniowe święto, którego wielkim ukoronowaniem miało być uroczyste odebranie trofeum po ostatnim meczu sezonu, w którym to zmierzyć mieliśmy się z Fiorentiną. Zależało mi aby nie tylko mistrzostwo było dla kibiców powodem do radości ale także zwycięstwo w tym spotkaniu. Filippi po raz kolejny pokazał, że od początku spotkania trzeba koncentrować na nim całą uwagę, w innym wypadku od razu wykorzysta odrobinę danego mu miejsca, w 2 z 3 ostatnich spotkań zdobywał bramkę na samym początku spotkania i tym razem nie było inaczej, po dośrodkowaniu Andreottiego, Filippi znów okazał się najsprytniejszy w polu karnym i strzałem z woleja dał nam prowadzenie, nie minął kwadrans gry kiedy ponownie zdobyliśmy bramkę, strzelcem okazał się Fiore, który precyzyjnie wykonał rzut wolny. Fiorentina natychmiast zdobyła kontaktową bramkę, po dośrodkowaniu Novelliego, zamykający akcję Gomes strzałem z woleja dał gościom nadzieję na korzystny wynik, nadzieję tak dużą, że w kolejnych minutach to Fiorentina była stroną przeważającą i niejednokrotnie była bliska wyrównania ale dzięki dobrej postawie defensywy utrzymaliśmy prowadzenie do przerwy. Kilka minut po wznowieniu niestety je straciliśmy, znów dośrodkowywał Novelli, walkę w powietrzu wygrał Korbankolev i strzałem głową doprowadził do wyrównania. Zareagowaliśmy odpowiednio, przejęliśmy inicjatywę i przenieśliśmy ciężar gry pod bramkę Fiorentiny, zaowocowało to ponownym objęciem prowadzenia, w pole karne z rzutu wolnego dośrodkowywał piłkę Antonini, obrońcy rywali zdołali ją wybić ale przejął ją Andreoli, ponownie dograł w pole karne a tam najsprytniejszy okazał się Soave. W kolejnych minutach niestety znów oddaliśmy pole Fiorentinie, gra z kontry niezbyt nam wychodziła tego dnia, za to współpraca obrońców w tym fragmencie gry była wzorowa, Fiorentina mogła się starać ale waliła głowa w mur i ich pozorna przewaga nie przyniosła efektu bramkowego. Zwycięstwo było miłym dodatkiem do tego co było najważniejsze dzisiejszego dnia, na boisku już zaczynano montaż podium, nie mogliśmy się doczekać ponownego wzniesienia pucharu… 11.05.2014, Natal Palli Serie A, 38 kolejka Casale [1] – Fiorentina [5] 3-2 (2-1) 1-0 Filippi (2) 2-0 Fiore (17) 2-1 Gomes (20) 2-2 Korbankolev (52) 3-2 Soave (60) kont. Kaźmierczak (47) MoM: Andreoli-8 (Casale) Casale: Valentini- Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Nanni (45. Kaźmierczak, 47. Soave), Andreoli, Silvestri (k), Antonini – Filippi, Fiore Widzów: 8966
  16. W ostatnich 4 kolejkach trzykrotnie graliśmy u siebie, Inter natomiast czekały 3 wyjazdy, musieliśmy liczyć na to, że w którymś z nich straci punkty, sami natomiast skazani byliśmy na wygrywanie do końca sezonu, w innym wypadku mogliśmy zapomnieć o obronie tytułu. W 35 kolejce na nasz stadion przyjeżdżała Modena. Mecz świetnie się dla nas ułożył, gdyż już w 3 minucie Filippi wykorzystał dośrodkowanie Kaźmierczaka i dał nam prowadzenie. W kolejnych minutach nie byliśmy już tak skuteczni i mimo, że Modena całkowicie została zepchnięta do defensywy, nie potrafiliśmy zamienić żadnej z licznych sytuacji na bramkę. W drugiej połowie obraz gry się nie zmieniał, wciąż atakowaliśmy usilnie dążąc do podwyższenia wyniku, Modena wciąż nie potrafiła wyjść z własnej połowy ale obawiałem się, że nikłe prowadzenie może nie wystarczyć, przeciwnikom wystarczyłaby jedna kontra, jedna przypadkowa akcja by pozbawić nas zwycięstwa. Spokój zapewniliśmy sobie dopiero w ostatnich minutach meczu, kiedy to Gaetano D’Agostino zdobył bramkę po wymianie piłek z Filippim. 13.04.2014, Natal Palli Serie A, 35 kolejka Casale [2] – Modena [12] 2-0 (1-0) 1-0 Filippi (3) 2-0 G. D’Agostino (90) MoM: Marcio-8 (Modena) Casale: Valentini- Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Kaźmierczak (59. Nanni), Andreoli (45.G. D’Agostino), Silvestri (k), Antonini – Filippi, Fiore Widzów: 6256 Inter niedługo nacieszył się prowadzeniem w tabeli, wyjazdowy remis z Palermo sprawił, ze znów wróciliśmy na pierwsze miejsce z zaledwie jednym punktem przewagi. Tymczasem na nasz stadion przyjeżdżała Parma, cel był taki jak poprzednio, wszak nie zawsze mogliśmy liczyć na wpadki głównego konkurenta. Rozpoczęliśmy znakomicie, niezawodny Filippi podobnie jak w poprzednim spotkaniu wyprowadził nas na prowadzenie już w pierwszych minutach spotkania po tym jak piłkę podawał mu Andreoli. Mogliśmy się pokusić o kolejne bramki ale zarówno Milton jak i Silvestri zmarnowali swoje szanse. Musiało się to na nas zemścić, pierwsza groźna akcja Parmy dała im wyrównanie po tym jak Park Joo- Young ograł Contiego i pokonał Valentiniego. Mielismy jednak w swoich szeregach Filippiego, niecałe 10 minut później po dwójkowej akcji z Miltonem, Filippi nie dał szans Zanelliemu i ponownie dał nam prowadzenie. W drugiej połowie nie wolno było nam popełnić tego samego błędu co w pierwszej, obawiałem się, że znów możemy stracić prowadzenie po przypadkowej bramce gości, należało więc trzymać ich jak najdalej od naszego pola karnego i zapewnić sobie spokój strzelając kolejna bramkę. Mieliśmy z tym jednak ogromne problemy i zapewne nie udałoby nam się gdyby nie pomoc przeciwników, w 72 minucie Cenci faulował w polu karnym Plessisa a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Filippi. Wynik nie uległ już zmianie i odnieśliśmy zwycięstwo, przybliżające nas do końcowego triumfu w lidze. 20.04.2014, Natal Palli Serie A, 36 kolejka Casale [1] – Parma [11] 3-1 (2-1) 1-0 Filippi (2) 1-1 Joo- Young (27) 2-1 Filippi (36) 3-1 Filippi kar. (72) MoM: Filippi-10 (Casale) Casale: Valentini- Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Kaźmierczak (71. Nanni), Andreoli, Silvestri (k), Antonini (71. Plessis) – Filippi, Milton Widzów: 9461
  17. Do rewanżu z Newcaste przystępowaliśmy w dobrej formie fizycznej, miałem w kim wybierać gdyż żaden z zawodników nie narzekał na urazy, zdecydowałem się więc wystawić najmocniejszą możliwą jedenastkę. Jednobramkowa zaliczka był zbyt nikła abyśmy mogli ze spokojem przystępować do tego spotkania, każda bramka Newcastle mogła zmienić obrót spraw o 180 stopni. Pierwsza połowa potwierdziła, że Newcastle będzie chciało odrobić straty jak najszybciej narażając się nawet na nasze kontry, my graliśmy jednak nieporadnie i w żaden sposób nie potrafiliśmy zagrozić bramce przeciwnika przez prawie całą pierwsza połowę, dopiero w końcówce stworzyliśmy sobie sytuację, od razu doskonałą, Milton biegł z piłką przez kilkadziesiąt metrów nie atakowany, wpadł w pole karne ale jego uderzenie okazała się zbyt słabe by pokonać Andersena. Gospodarze natomiast atakowali zdecydowanie częściej, od pierwszej do ostatniej minuty stwarzali zagrożenie pod nasza bramką jednocześnie wykazując się brakiem skuteczności. Po pierwszej połowie to wciąż byliśmy bliżsi awansu. W drugiej połowie Newcastle wciąż było stroną przeważająca ale postawiliśmy im tym razem większe wymagania i atakowało im się znacznie trudniej. Stopniowo zaczynaliśmy przejmować kontrolę nad meczem i wierzyłem w to, że nie osiągniemy korzystny rezultat, Newcastle zdołało jednak zdołało w końcu przeprowadzić skuteczną akcje, po dośrodkowaniu Villaluza pozostawiony bez opieki na krótkim słupku Owen przedłużył lot piłki na tyle sprytnie, że ta wylądowała w samym okienku naszej bramki, był to jeden z pierwszych kontaktów z piłką Owena, jakże pechowy dla nas. Odrabianie strat szło nam strasznie ciężko, nasze akcje były zbyt wolne a przede wszystkim przeprowadziliśmy ich zbyt mało a ich efekt był mizerny, po jednej wprawdzie Fiore zdobył bramkę ale sędzia liniowy dopatrzył się pozycji spalonej. W końcówce spotkania Newcastle mądrze wybijało nas z uderzenia, zyskując cenne minuty na wykonanie stałych fragmentów gry, nie mieliśmy prawa pokusić się o strzelenie bramki skoro cały doliczony czas minął na wykonywaniu rzutów rożnych przez przeciwnika. 2.04.2014, St. James’ Park Liga Mistrzów, ćwierćfinał, rewanż Newcastle – Casale 1-0 (0-0) 1-0 Owen (67) MoM: Conti-9 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti –Hæstad (68. Fiore), Andreoli (83.G. D’Agostino), Silvestri (k), Antonini (68. nanni) – Filippi, Milton Widzów: 47818 Francesco Valentini wypadł z gry na tydzień. Pozostała nam już tylko walka o mistrzostwo Serie A a ta z każda kolejką nabierała tempa, rozgrywający swój mecz dzień wcześniej Inter zainkasował 3 punkty i wyprzedził nas w tabeli, aby powrócić na jej czoło musieliśmy wygrać na bardzo trudnym terenie, nasz rywal Roma wprawdzie zawodziła nacałuj linii i jej szanse na udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie wiodły przez inne drogi niż ta ligowa, mimo to mogłem się obawiać meczu z naszpikowanym gwiazdami rywalem. Pamiętam nasz pojedynek z Romą z pierwszej rundy, świetne spotkanie, w którym każdy wynik był możliwy a jednak to my wykazaliśmy się skutecznością wygrywając 3-0. Pierwsza połowa dzisiejszego meczu była niemal identyczna, świetna, widowiskowa gra z obu stron, praktycznie akcja za akcję z tą jedną różnicą, że tym razem to moi zawodnicy nie mogli znaleźć drogi do bramki a gospodarze wykazywali się skutecznością, 3 stracone bramki do przerwy rozstrzygały wynik spotkania. W drugiej połowie Roma osiadła na laurach a mój zespół najwyraźniej tez był pozbawiony chęci do gry, emocji było znacznie mniej, bramki już nie padły, po raz pierwszy od dawna nie wszystko zależało od nas, musieliśmy liczyć na wpadki Interu. 6.04.2014, Olimpico Serie A, 34 kolejka Roma [10] – Casale [2] 3-0 (3-0) 1-0 Oliveira (11) 2-0 Pelle (39) 3-0 Oliveira (42) MoM: Oliveira-9 (Roma) Casale: Dazzi – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti –Hæstad (45. Nanni), Andreoli (45.G. D’Agostino), Silvestri (k), Antonini – Filippi, Milton (45. Fiore) Widzów: 56881
  18. Zdobędziesz mistrza to nikt o Interze pamietać nie będzie Swoją drogą: Mexes w Interze, kot to widział takie rzeczy...
  19. Do pierwszego meczu z Newcastle przystępowaliśmy w minorowych nastrojach, porażka z Interem wciąż pozostawała w pamięci moich zawodników, nie mogłem jednak pozwolić by wpłynęła na naszą postawę w tym meczu. Po przejściu Barcelony wierzyłem, ze możemy sobie poradzić nie tylko z Newcastle ale i z każdym innym uczestnikiem Ligi Mistrzów. Początkowe minuty były znakomite w naszym wykonaniu, atakowaliśmy z rozmachem i w pierwszym kwadransie piłka praktycznie nie opuszczała połowy przeciwników, naszą dobrą grę udokumentowaliśmy dwiema bramkami, pierwszą zdobył Milton po akcji Hæstada, drugą Antonini, w swoim stylu podłączając się do akcji z głębi pola. Po strzeleniu drugiej bramki coś się zepsuło, oddaliśmy rywalowi zbyt dużo pola a Newcastle z początku nieśmiało ale wraz z biegiem czasu coraz częściej i coraz groźniej atakowało, to nie mogło skończyć się dobrze i nie skończyło, w 39 minucie Morini zdobył kontaktową bramkę. Jednobramkowa zaliczka nie była zbyt okazała dlatego w drugiej połowie musieliśmy atakować, łatwo jednak powiedzieć a trudniej zrobić, wciąż nie prezentowaliśmy tego co w pierwszym kwadransie gry, Newcastle również nie pokazywało niczego wielkiego i zanosiło się na to, że wynik z pierwszej połowy utrzyma się do końca spotkania. W ostatnich 10 minutach nasza gra się poprawiła, zaczęliśmy stwarzać sytuacje, Milton uderzył w słupek, po strzale Antonioniego i niepewnej interwencji Andersena piłka zmierzająca do bramki w ostatniej chwili została wybita przez obrońców. Mieliśmy swoje szanse ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać, na rewanż udamy się z nikłą zaliczką. 26.03.2014, Natal Palli Liga Mistrzów, ćwierćfinał, 1 mecz Casale – Newcastle 2-1 (2-1) 1-0 Milton (7) 2-0 Antonini (12) 2-1 Morini (39) MoM: Di Martino-8 (Newcastle) Casale: Valentini – Andreotti Bucci, Gallo, Conti –Hæstad, Andreoli (63. D’Agostino), Silvestri (k), Antonini – Filippi (79. Bau), Milton Widzów: 12174 Zanim przystąpiliśmy do rewanżu czekało nas jeszcze wyjazdowe spotkanie z Udinese, miałem spory kłopot, nie mogłem przemęczać podstawowych zawodników przed meczem z Newcastle a jednocześnie punkty były nam bardzo potrzebne, walka o mistrzostwo wchodziła w decydująca fazę a broniące się przed spadkiem Udinese nie wyglądało na zespół, który podaruje nam zwycięstwo. Od początku byliśmy stroną przeważającą a najbardziej w naszych szeregach wyróżniał się, co nie było nowością, Filippi, to właśnie on wyprowadził nas na dwubramkowe prowadzenie choć trzeba też podkreślić zasługi podających, Fiore i Antonioniego. Gospodarze nie zaprezentowali niczego co kazałoby mi się ich obawiać przed drugą połową. Lekceważenie rywala okazało się niezbyt rozsądne, w drugiej połowie mój zespół wyraźnie osiadł na laurach a Udinese dążyło do zdobycia kontaktowej bramki co im się zresztą udało w 70 minucie za sprawą Manciniego. Gospodarze zapewne chcieli strzelić kolejną bramkę ale utrudnił im to Pinzi, który faulował wychodzącego na czysta pozycję Soave i obejrzał czerwoną kartkę. W przewadze grało nam się zdecydowanie łatwiej, wynik podwyższył Salvati strzałem z dystansu i gdyby nie tragiczna wręcz skuteczność mogliśmy pokusić się o kolejne bramki. 30.03.2014, Friuli Serie A, 33 kolejka Udinese [16] – Casale [1] 1-3 (0-2) 0-1 Filippi (20) 0-2 Filippi (32) 1-2 Mancini (70) 1-3 Salvati (82) cz.k. Pinzi (72) (Udinese) MoM: Filippi-8 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti A. D’Agostino, Gallo, Conti –Hæstad, G. D’Agostino, Silvestri (k), Antonini (70. Salvati) – Filippi (62. Kaźmierczak), Fiore (62. Soave) Widzów: 13038
  20. Pasquale Salvati wypadł z gry na 2 tygodnie. Porażkę z Ceseną należało jak najszybciej sobie odbić, szczęście nas jednak nie opuszczało gdyż Inter również przegrał swoje spotkanie i utrzymywaliśmy nad nim 3-punktową przewagę. Okazją do powiększenia dorobku punktowego był wyjazdowy mecz z Chievo, które to w poprzedniej rundzie rozbiliśmy a jednocześnie zostaliśmy przez nich wyeliminowani z Pucharu Włoch. Początek pokazał kto tu będzie dyktował warunki, już w 4 minucie do długiej piłki zagranej przez Bucciego doszedł Antonini i strzałem z 10 metrów dał nam prowadzenie. 6 minut później było już 2-0 po tym jak Filippi skutecznie dobił strzał Miltona. Sam Filippi w kolejnych minutach mógł pokusić się o następną bramkę ale po tym jak w efektowny sposób dwukrotnie wypracował sobie doskonałe pozycje strzeleckie nie był w stanie ich wykorzystać. Od 32 minuty graliśmy w przewadze jednego zawodnika kiedy to Espinal zachował się kompletnie nieodpowiedzialnie i brutalnie, kopiąc bez piłki Antonioniego za co obejrzał czerwoną kartkę. Antonini odpłacił się przeciwnikom w całkowicie przepisowy sposób uderzając fantastycznie z dystansu. Do przerwy pewnie prowadziliśmy. W drugiej połowie wciąż przeważaliśmy ale przez długi czas nie potrafiliśmy udokumentować naszej przewagi bramkami, dopiero w 84 minucie po precyzyjnym podaniu Filippiego, Fiore popisał się pięknym strzałem z półwoleja i tym samym ustalił wynik spotkania. 16.03.2014, Bentegodi Serie A, 31 kolejka Chievo [7] – Casale [1] 0-4 (0-3) 0-1 Antonini (4) 0-2 Filippi (10) 0-3 Antonini (40) 0-4 Fiore (84) cz.k. Espinal (32) MoM: Andreoli-9 (Casale) Casale: Valentini – Andreotti (45. Sorrentino), Bucci, Gallo, Conti – Kaźmierczak, Andreoli, Silvestri (k), Antonini (45. Nanni) – Filippi, Milton (60. Fiore) Widzów: 13718 Następne 2 tygodnie miały się okazać kluczowe dla mojego zespołu, w tym czasie bowiem rozgrywaliśmy dwumecz z Newcastle ale przede wszystkim wiele mogliśmy sobie wyjaśnić w lidze. Mały maraton zaczynaliśmy bodaj najważniejszym meczem w sezonie, do Casale przyjeżdżał Inter, który w ostatnich 2 kolejkach pogubił punkty i tracił już do nas 5 oczek. Zwycięstwo mogło nas bardzo przybliżyć do tytułu mistrzowskiego ale pod uwagę musieliśmy brać również to, że 3 dni później czekał nas mecz z Newcastle. Zwycięstwo z Interem i zachowanie sił na Ligę Mistrzów mogło się okazać zadaniem niemożliwym do zrealizowania. W pierwszej połowie ton wydarzeniom na boisku nadawał Inter i chyba tylko wielkiemu szczęściu i nieskuteczności napastników gości możemy zawdzięczać, że nie straciliśmy na początku tego spotkania bramki. Z dominacji Interu otrząsnęliśmy się dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy, bliski pokonania Cesara był Milton, groźnie uderzał też Antonini i paradoksalnie gdy zaczęliśmy grać lepiej Inter objął prowadzenie po tym jak Martins przedarł się przez nasza obronę i pokonał Valentiniego. W drugiej połowie skazani byliśmy na atakowanie a jako, że Inter był dobrze usposobiony defensywnie i non stop zagrażał nam swymi kontrami przez długi czas z naszej gry nic nie wynikało. W końcowym fragmencie gry skazani byliśmy na frontalny atak, nasi środkowi obrońcy zamienili się w napastników, którzy nie opuszczali pola karnego gości. Ciągłe wbijanie piłek pod bramkę Interu mogło i powinno przynieść efekt bramkowy, dwukrotnie piłka po naszych strzałach ocierała się o ręce Cesara i mijała słupek o kilka centymetrów, wyrównać jednak nam się nie udało i nasza przewaga nad Interem stopniała do 2 punktów. 23.03.2014, Natal Palli Serie A, 32 kolejka Casale [1] – Inter [2] 0-1 (0-1) 0-1 Martins (45+1) MoM: Martins-8 (Inter) Casale: Valentini – Andreotti A. D’Agostino, Gallo, Conti – Kaźmierczak (45. Hæstad), Andreoli (61. D’Agostino), Silvestri (k), Antonini – Filippi, Milton Widzów: 12174
  21. W wyjazdowym meczu z Brescią nie mogłem szafować siłami moich zawodników, gdyż już 3 dni później graliśmy rewanżowy mecz z Barcelona, której nie zamierzałem lekceważyć. Z Brescią chcieliśmy zdobyć szybko bramkę i na długo przed końcowym gwizdkiem zapewnić sobie spokojne zwycięstwo. Pierwszą część planu zrealizowaliśmy, po dośrodkowaniu Hæstada, Filippi przejął piłkę, miną obrońców i wstrzelił ją wzdłuż bramki, lot piłki przeciął Fiore i wyprowadził nas na prowadzenie. Później już nie było tak różowo, wprawdzie trzymaliśmy przeciwników z dala od naszej bramki ale sami też nie potrafiliśmy im zagrozić. W drugiej połowie gra wyglądała niemal identycznie, było to dla nas o tyle niebezpieczne, że każdy przypadkowy strzał czy akcja mogła być dla nas poważna w konsekwencjach. Brescia swoją szansę wyczuła dopiero w końcówce spotkania i trzeba powiedzieć, że chaotyczne wbijanie piłek w nasze pole karne mogło przynieść im zamierzony efekt ale dobra gra Valentiniego połączona z nieskutecznością gospodarzy dała nam 3 punkty. 2.03.2014, Mario Rigamonti Serie A, 29 kolejka Brescia [18] – Casale [1] 0-1 (0-1) 0-1 Fiore (13) MoM: Valentini-8 (Casale) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Hæstad, Andreoli, Plessis, Antonini (66. Salvati) – Filippi (66. Soave), Fiore (71. Grassi) Widzów: 8591 Rewanż z Barceloną powinien być formalnością, 3 bramki zaliczki zdobyte na terenie przeciwnika sprawiały, że do rewanżu przystępowaliśmy pewni swego niezależnie od klasy przeciwnika. Nie daliśmy Barcelonie cienia szans na odrobienie strat, 2 szybko zdobyte bramki przez Antonioniego ustawiły mecz i sprawiły, że goście chcieli jak najszybciej go zakończyć i wrócić do domu. Nam grało się swobodnie choć nie atakowaliśmy bramki przeciwników zbyt często. Mimo to mogliśmy się pokusić o podwyższenie wyniku ale moim napastnikom zabrakło skuteczności pod bramką rywala. 4.03.2014, Natal Palli Casale – Barcelona 2-0 (2-0) 1-0 Antonini (7) 2-0 Antonini (19) MoM: Antonini-8 (Casale) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Hæstad (45. AKźmierczak), G. D’Agostino, Plessis, Antonini (61. Silvestri) – Filippi (73. Soave), Milton Widzów: 12193 W ćwierćfinale Ligi Mistrzów zmierzymy się z Newcastle, losowanie było dla nas szczęśliwe biorąc pod uwagę pozostałe zespołu, na jakie mogliśmy trafić. Naszym kolejnym ligowym przeciwnikiem była nadspodziewanie dobrze spisująca się Cesena. W żaden sposób nie mogliśmy powiększyć przewagi nad Interem, który wygrywał równie regularnie co mój zespół, nie mogliśmy więc sobie pozwolić na chwilę słabości. Zgodnie z planem szybko wyszliśmy na prowadzenie, po dośrodkowaniu Filippiego bramkę zdobył Andreoli. Po raz kolejny jednak po objęciu prowadzenia osiedliśmy na laurach i skupialiśmy się jedynie na defensywie. Bałem się takiej gry gdyż mogła się ona na nas w końcu zemścić i tak też się stało w pierwszej połowie. W 29 minucie Conti sfaulował Acune w polu karnym, sam poszkodowany podszedł do wykonywania jedenastki, jego uderzenie Valentini zdołał odbić ale przy dobitce był bez szans. W 38 minucie zapachniało sensacją, Marini zdecydował się na długie dośrodkowanie, piłkę przy biernej postawie moich obrońców przejął Villa i strzałem z bliskiej odległości wyprowadził gości na prowadzenie. W pierwszej połowie nie zdołaliśmy się podnieść. W drugiej połowie musieliśmy zaatakować z zdwojoną siłą, nie było wyjścia i kosztem obrony zaryzykowałem odważniejszą grę, w której boczni obrońcy stali się niemal skrzydłowymi a skrzydłowi napastnikami. Obrona wprawdzie nie ucierpiała na tym gdyż Cesena kurczowo trzymała się własnej połowy, ale nie zyskał atak, nie pomagały zmiany, w żaden sposób nie mogliśmy się przedrzeć pod pole karne rywali, 45 minut walenia głowa w mur nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i mecz zakończył się wstydliwą porażką. 8.03.2014, Natal Palli Serie A, 30 kolejka Casale [1] – Cesena [7] 1-2 (1-2) 1-0 Andreoli (6) 1-1 Acuna (29) 1-2 Villa (38) 29- Acuna (Cesena) marnuje rzut karny MoM: Marini-8 (Cesena) Casale: Valentini – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Hæstad, Andreoli (64. Grassi), Silvestri (k), Antonini – Filippi, Milton (64. Soave) Widzów: 7278
  22. Z optymizmem podchodziłem do pierwszego meczu z Barceloną, prezentowaliśmy ostatnio niezłą formę a zawodnicy w takim meczu jak ten z pewnością wykrzeszą z siebie dodatkowe pokłady ambicji. Nie mogłem jednak zapominać o tym, że nasz rywal był zespołem z najwyższej półki, który od paru sezonów niepodzielnie królował w rankingu klubów europejskich. W pierwszym meczu rozgrywanym na Camp Nou stać nas było na wywalczenie bramkowego remisu. W pierwszej połowie graliśmy znakomicie, całkowicie ograniczyliśmy poczynania ofensywne rywali, szybko przejęliśmy inicjatywę i byliśmy strona przeważająca a nawet dominującą. Nasze ataki siały duży popłoch w formacji defensywnej rywali ale przez długi czas nie potrafiliśmy zamienić żadnej ze stworzonych sytuacji na bramkę, dopięliśmy jednak swego w 38 minucie, kiedy to doskonałym prostopadłym podaniu Antonioniego, Milton znalazł się sam przed Valdezem i nie zmarnował okazji. Tuż przed przerwą cały stadion ucichł, po dośrodkowaniu Gallo, Valdez minął się z piłką a Filippi skierował ją do pustej bramki. Na przerwę udawaliśmy się z potężną zaliczką, której nie wolno było roztrwonić w drugiej połowie. Druga część spotkania ułożyła się dla nas idealnie, już na samym początku wyprowadziliśmy kontrę, wychodzący na czystą pozycję Filippi został sfaulowany przez Heitingę i Barcelona musiała grać do końca spotkania w 10. Staraliśmy się wykorzystać fakt, że gramy w przewadze i udało nam się to w 75 minucie, po długiej wrzutce Sorrentino, zamykający akcję Filippi mocnym strzałem z woleja pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. Ci jednak odpowiedzieli natychmiast, na strzał z prawie 30 metrów zdecydował się Xavi, idealnie uderzona piłka wylądowała w samym okienku naszej bramki. Nie był to jednak koniec emocji gdyż raz jeszcze udowodniliśmy swoją przewagę, już w samej końcówce spotkania Gallo posłał długą piłkę za linię obrony gospodarzy, dopadł do niej Hæstad i mocnym strzałem po długim rogu ustalił wynik spotkania. Był to z pewnością jeden z najwspanialszych dni jakie przeżyłem w Casale ale wciąż pozostawał mecz rewanżowy, w którym należało potwierdzić swoją wyższość. 19.02.2014, Camp Nou Barcelona – Casale 1-4 (0-2) 0-1 Milton (38) 0-2 Filippi (45) 0-3 Filippi (75) 1-3 Xavi (78) 1-4 Hæstad (90) cz.k. Heitinga (49) MoM: Andreotti-9 (Casale) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Hæstad, Andreoli (68. G. D’Agostino), Slavati (68. Sorrentino), Antonini – Filippi, Milton Widzów: 78854 Po tym wspaniałym zwycięstwie wracaliśmy do ligowej rzeczywistości, na nasz stadion przyjeżdżała przeciętna Sampdoria a ja mogłem się jedynie obawiać o to by moi zawodnicy nie przystąpili do tego meczu zbytnio rozluźnieni. Na boiska wybiegła niemal identyczna jedenastka co w poprzednim spotkaniu. Zgodnie z planem od początku uzyskaliśmy przewagę i stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką gości jednak ani Antonini ani Milton nie potrafili wykorzystać sytuacji sam na sam. Zrobił to dopiero Filippi w 25 minucie po tym jak piłkę wyłożył mu Hæstad. Goście w odpowiedzi przeprowadzili pierwszą ofensywną akcję i od razu okazała się ona skuteczna, po prostopadłym podaniu Torre i nieudanej pułapce ofsajdowej Guzman pokonał Valentiniego. Stracona bramka nie zmobilizowała nas do lepszej gry i do końca pierwszej połowy prezentowaliśmy się wyraźnie gorzej niż na jej początku. W drugiej połowie wciąż nie mogliśmy się przełamać, co więcej goście zaczynali dochodzić do głosu i coraz odważniej atakowali naszą bramkę, w defensywie jednak spisywaliśmy się bez zarzutu i na tablicy wyników wciąż widniał remis, ożywiliśmy się w końcowych minutach spotkania kiedy to do moich zawodników najwyraźniej dotarło, że nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów, uratował nas niezawodny Filippi, który przechwycił piłkę, miną obrońców gości, wpadł w pole karne i silnym strzałem pokonał Perlica. W doliczonym czasie gry Filippi raz jeszcze pokonał bramkarza gości po tym jak Hæstad raz jeszcze obsłużył go dokładnym podaniem. 22.02.2014, Natal Palli Serie A, 28 kolejka Casale [1] – Sampdoria [10] 3-1 (1-1) 1-0 Filippi (25) 1-1 Guzman (27) 2-1 Filippi (87) 3-1 Filippi (90+1) MoM: Filippi-10 (Casale) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Kaźmierczak, Andreoli (66. G. D’Agostino), Plessis, Antonini (66. Salvati) –Filippi, Milton (66. Fiore) Widzów: 9541 Do treningów powrócił Danilo Romeo.
  23. Mecze Towarzyskie: Włochy U-21 – Belgia U-21 3-0 (Andreotti-90, 8, Sorrentino-62, 8, 2 asysty, Bucci-73, 7, Fiore-28, 7) Anglia – Norwegia 1-1 (Hæstad-73, 7) Włochy – Belgia 2-1 (Gallo-90, 6, Andreoli-45, 6, Filippi-19, 7, Conti-29, 7) San Marino – Polska 0-4 (Kaźmierczak-29, 7) Po krótkiej przerwie reprezentacyjnej wracaliśmy na ligowe boiska, w 26 kolejce podejmowaliśmy Ascoli i mecz z nisko notowanym rywalem mógł zakończyć się tylko jednym wynikiem. W meczach, w których nie strzelaliśmy bramek często narzekałem na skuteczność, tym razem nie mogłem tego zrobić z prostego powodu, nie stwarzaliśmy sobie żadnych sytuacji bramkowych, przez całą pierwszą połowę może raz zagroziliśmy bramce rywala ale bramką i tak nie zapachniało. Ascoli ograniczało swe poczynania jedynie do obrony ale wychodziło im to naprawdę dobrze. W drugiej połowie już mogłem narzekać na skuteczność, w końcu śmielej zaatakowaliśmy gości i zaczęliśmy ostrzeliwać ich bramkę ale nie przyniosło to spodziewanego rezultatu. Straciliśmy kolejne punkty i Inter stanął przed szansą zbliżenia się do nas na punkt. 9.02.2014, Natal Palli Serie A, 26 kolejka Casale [1] – Ascoli [16] 0-0 MoM: Albertini-8 (Ascoli) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti –Hæstad (57. Kaźmierczak), Andreoli (57. G. D’Agostino), Salvati, Antonini – Filippi, Milton (57. Fiore) Widzów: 7178 Do treningów powrócił Silvestri. Naszym kolejnym przeciwnikiem był zespół z czołówki tabeli, który zwycięstwem mógł sobie stworzyć jeszcze jakieś iluzoryczne szanse na dogonienie nas. Palermo w poprzednim meczu z moim zespołem doznało sromotnej klęski i z pewnością chciało się zemścić. W tak udany mecz jak nasze ostatnie spotkanie nie wierzyłem ale zwycięstwo było całkiem realne. Jedyny kłopot polegał na tym, że musiałem oszczędzać moich zawodników, wszak już 3 dni później czekał nas mecz z Barceloną. Palermo od początku chciało pokazać, że będzie tu rozdawać karty ale zbytnia wiara we własne możliwości skończyła się dla nich utratą bramki, po długiej piłce zagranej przez Bucciego w okolice pola karnego, pojedynek główkowy wygrał Fiore i zgrał ja do wychodzącego na czystą pozycję Filippiego, który uderzył tuż obok słupka nie dając szans Volkanowi. Palermo próbowało się odgryźć ale byliśmy świetnie zorganizowani w defensywie i do minimum ograniczaliśmy poczynania ofensywne przeciwników. Na początku drugiej połowy Palermo nadziało się na kolejną kontrę, tym razem po podaniu Kaźmierczaka sam z piłką w polu karnym znalazł się Antonini, jego pierwszy strzał Volkan obronił ale przy dobitce był już bezradny. Palermo wprawdzie posiadało przewagę ale po stracie drugiego gola atakowało bez przekonania choć mogło to tez być spowodowane doskonałą defensywą z naszej strony, w każdym razie udawało nam się przetrzymać ataki przeciwników i wyprowadzić kolejną kontrę, znów dośrodkowywał Kaźmierczak a akcję wykończył zupełnie nie pilnowany Soave. 16.02.2014, Renzo Barbera Serie A, 27 kolejka Palermo [3] – Casale [1] 0-3 (0-1) 0-1 Filippi (13) 0-2 Antonini (48) 0-3 Soave (71) MoM: Gallo-9 (Casale) Casale: Valentini (k) – Andreotti, Bucci, Gallo, Conti – Kaźmierczak, Andreoli (68. G. D’Agostino), Salvati, Antonini (83. Sorrentino) – Fiore, Filippi (68. Soave) Widzów: 36697
  24. Do treningów powrócili Pasquale Salvati i Andrea D’Agostino. Kolejnym naszym przeciwnikiem był Juventus, z którym zmierzyć mieliśmy się w Turynie, po świetnym meczu z Romą mogłem spodziewać się utrzymania wysokiej formy i co najmniej remisu. Po raz kolejny w ostatnim czasie mecz ułożył się dla nas źle, już w 12 minucie Conti faulował przed polem karnym Bojinowa a Martins skutecznie wykonał rzut wolny. Strata bramki nie popchnęła nas w kierunku lepszej gry, w pierwszej połowie nie byliśmy w stanie zaatakować Juventusu ale nasi rywale swoje poczynania również ograniczyli do defensywy. Miałem nadzieję, ze w drugiej połowie zagramy lepiej ale nic takiego się nie stało, nasze nieporadne próby stworzenia sobie sytuacji bramkowej były rozbijane przez przeciwników w zarodku, co więcej w końcówce gdy całkowicie się otworzyliśmy gospodarzom udało się wyprowadzić skuteczna kontrę, po dośrodkowaniu Buonanotte, Bucci interweniował tak pechowo, że skierował piłkę do własnej bramki. 26.01.2014, Delle Alpi Serie A, 24 kolejka Juventus [5] – Casale [1] 2-0 (1-0) 1-0 Martins (12) 2-0 Bucci sam. (89) MoM: Vieira-8 (Juventus) Casale: Dazzi – Romeo (k), Bucci, Andreotti, Conti –Hæstad (45. Fiore), Andreoli, Gallo, Antonini – Filippi, Milton (67. Bau) Widzów: 57486 W meczu z Treviso przed własną widownią był okazją do rehabilitacji za porażkę z Juventusem, na sporo kolejek przed zakończeniem sezonu wydawało się, że kwestia dwóch pierwszych miejsc jest rozstrzygnięta i tylko jakiś kataklizm mógł pozbawić nas bądź Inter prawa gry w Lidze Mistrzów bez eliminacji. natomiast sama walka o tytuł zapowiadała się fascynująco. Mecz rozstrzygnął się w pierwszej połowie, osiągnęliśmy na tyle dużą przewagę i graliśmy na tyle skutecznie, ze do przerwy za sprawą świetnie spisujących się napastników prowadziliśmy różnicą trzech goli. W drugiej połowie wyraźnie osiedliśmy na laurach, Treviso starało się to wykorzystać i w drugiej połowie było bez wątpienia zespołem lepszym, nasza spora zaliczka sprawiała, że nie potrafiliśmy wykrzesać z siebie odrobiny ambicji i stawić czoła atakom gości. Mimo to za sprawą świetnie spisującego się Dazziego nie straciliśmy bramki i dowieźliśmy wysokie zwycięstwo do końca spotkania. 2.02.2014, Natal Palli Serie A, 25 kolejka Casale [1] – Treviso [8] 3-0 (3-0) 1-0 Milton (9) 2-0 Milton (35) 3-0 Filippi (37) MoM: Dazzi-9 (Casale) Casale: Dazzi – Sorrentino (65. Salvati), Bucci (65. A. D’Agostino), Andreotti, Conti –Hæstad, Andreoli, Gallo, Antonini – Filippi, Milton Widzów: 8562 Kontuzji doznał Romeo i będzie pauzował przez miesiąc. Powołania: Włochy U-21: Andrea Antonini, Alberto Fiore, Corrado Bucci, Pasquale Andreotti, Davide Sorrentino. Włochy: Giuseppe Andreoli, Paolo Gallo, Sandro Conti, Gabriele Filippi Norwegia: Morten Hæstad Polska: Rafał Kaźmierczak
  25. Kaźmierczak odpocznie od piłki przez 2 tygodnie. Honorowe otwarcie nowej trybuny przypadało na mecz z Lazio, wszystkie bilety były wykupione, miałem więc nadzieję, że odpłacimy się kibicom efektownym zwycięstwem, zwłaszcza, że nasz przeciwnik pałętał się w dolnej połówce tabeli. Szybko objęliśmy prowadzenie za sprawą Filippiego, który wykorzystał dośrodkowanie Bucciego i od tego momentu nasza gra kompletnie siadła. Sytuacja, po której zdobyliśmy bramkę była praktycznie naszą jedyną w pierwszej połowie. Lazio również nie kwapiło się z atakami, dzięki czemu do przerwy minimalnie prowadziliśmy. Obraz gry nie zmienił się w drugiej połowie, mecz toczył się w ślamazarnym, ślimaczym wręcz tempie a kibice mieli prawo ziewać z nudów. Mimo kiepskiej postawy z naszej strony utrzymywał się korzystny dla nas wynik, aż w końcu nastąpiły dwie feralne dla nas minuty, w 77 moi obrońcy nie zdołali upilnować w polu karnym Lupoliego, który po dośrodkowaniu Iunco miał tyle czasu i miejsca, że spokojnie przyjął, popatrzył i uderzył obok Valentiniego. Nie minęła minuta kiedy goście wyszli na prowadzenie, Conti za krótko podawał do Valentiniego, piłkę przejął Tomaselli, minął naszego bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, wciąż graliśmy tragicznie i do końca spotkania ani razu nie zagroziliśmy bramce gości. 19.01.2014, Natal Palli Serie A, 22 kolejka Casale [1] – Lazio [14] 1-2 (1-0) 1-0 Filippi (11) 1-1 Lupoli (77) 1-2 Tomaselli (78) MoM: Iunco-8 (Lazio) Casale: Valentini (k) – Romeo, Bucci, Andreotti, Conti –Hæstad (66. Fiore), Andreoli (66. G. D’Agostino), Gallo, Antonini – Filippi, Milton Widzów: 12275 Valentini w skutek kontuzji nie zagra przez 2-3 tygodnie. Drugi rzymski zespół był naszym przeciwnikiem w kolejnym spotkaniu przed własną widownią, pomijając już renomę Lazio to porażka z tak nisko notowanym zespołem była dla lekka kompromitacją. Akcje Romy wcale nie stały lepiej niż rywali zza miedzy więc tym razem trzeba było zgarnąć pełną pule. Pierwsza połowa była niezwykłym widowiskiem a wpływ na to miała najpewniej szybko strzelona przez nas bramka, której autorem był Filippi. Roma musiała się otworzyć co było dla nas woda na młyn, oglądaliśmy dzięki temu akcję za akcją, z których każda pachniał bramką, ze strony Romy Adu dwukrotnie uderzał w słupek, groźne strzały Chivu, De Rossiego i Oliveiry minimalnie chybiały bramkę lub były wyłapywane przez Dazziego, w odpowiedzi sytuacji sam na sam nie byli w stanie wykorzystać Filippi, Milton i Hæstad a strzał Antonioniego wylądował na poprzeczce. Ilością akcji w pierwszej połowie można by obdzielić tuzin takich meczy jak nasz ostatni z Lazio, a mimo to padła tylko jedna bramka. Na początku drugiej połowy obrońcy gości raz jeszcze nie upilnowali Filippiego a ten natychmiast to wykorzystał podwyższając wynik. Roma z pewnością miała ambitne plany dotyczące drugiej części gry ale ta bramka podcięła im skrzydła. przez pozostały czas gry przeciwnicy nie zdołali poważnie zagrozić naszej bramce, my natomiast w ostatnich minutach zdobyliśmy jeszcze jedną bramkę po tym jak Bau precyzyjnie przymierzył z rzutu wolnego. 22.01.2014, Natal Palli Serie A, 23 kolejka Casale [1] – Roma [10] 3-0 (1-0) 1-0 Filippi (3) 2-0 Filippi (53) 3-0 Bau (90+1) MoM: Filippi-9 (Casale) Casale: Dazzi – Romeo (k), Bucci, Andreotti, Conti –Hæstad, Andreoli, Gallo, Antonini (69. Plessis) – Filippi, Milton (69. Bau) Widzów: 12194
×
×
  • Dodaj nową pozycję...