Jump to content

Podróż przez pięć kontynentów


Vami

Recommended Posts

Okres przygotowawczy przed debiutanckim sezonem w Ekstraklasie wypadł bardzo pomyślnie. Nie uniknąłem wielu roszad, a pieniądze otrzymane od Canal+ zainwestowałem w fundusz transferowy. Lechia przystąpi do walki z najlepszymi mocniejsza i nieustraszona. Nie przestraszymy się nikogo. Oczywiście wiadomo co zwiastują dobre wyniki w sparingach ale nie bądźmy takimi pesymistami. Na początek wygraliśmy aż 6:2 z rezerwami Borussii Dortmund i pokazaliśmy, że z każdym grać będziemy otwartą, ofensywną piłkę. To wizytówka mojej Lechii. Drugi mecz towarzyski to pojedynek z poznańskim Lechem. „Kolejorz” dominował w pierwszej połowie, ale już w drugiej to my usiedliśmy na ich połowie. Udało się zremisować 1:1. Następnie pokonaliśmy 1:0 Stal w Rzeszowie i wróciliśmy do Gdańska, gdzie czekaliśmy na dwóch ostatnich sparingpartnerów. Przyjechał do nas Werder Brema w bardzo mocnym składzie, z gwiazdą reprezentacji Grecji – Ninisem – jako dyrygentem drugiej linii. Do przerwy przegrywaliśmy 0:2, ale po zmianie stron to my nadawaliśmy ton boiskowym wydarzeniom. Po asyście rezerwowego bramkarza zdobyliśmy gola i ulegliśmy wielkiej niemieckiej drużynie tylko jedną bramką! Ostatni sprawdzian z Iskrą Bałtyjsk był jedynie formalnością. Zwyciężyliśmy 7:0 i uznałem, że Lechia jest gotowa do sezonu.

 

A oto i kadra na Ekstraklasę 2021/22:

(w nawiasie kolejno: wiek, narodowość (reprezentacja), bilans w Lechii)

 

1. Sanjar Aslanov (22, UZB (4/0), 0/0) – młody reprezentant Uzbekistanu przybył do nas przed tym sezonem z Paxtakora Taszkent i będzie najprawdopodobniej pierwszym bramkarzem. Puścił dwa gole z Werderem, poza tym na czysto.

2. Mateusz Kłos (22, POL (U-19), 0/0) – w Sandecji lider defensywy, czy u nas się odnajdzie? Póki co były młodzieżowy reprezentant Polski będzie musiał zadowolić się rolą dublera. Zaliczył asysty w meczach z Lechem i Iskrą. Fatalny z Dortmundem II, później bez zarzutu.

3. Calin Rotaru (25, ROU (U-20), 0/0) – dobry fizycznie lewy obrońca z Klużu, który nie mógł przebić się do składu w tym klubie. Asysta z Iskrą, kiepski mecz z Werderem, reszta poprawnie.

4. Piotr Pietrzak (24, POL (13 U-21/0), 91/1) – wychowanek klubu, rekordzista Lechii pod względem kartek w jednym sezonie, walczak. Tragiczny z Werderem, bramka z Dortmundem II, nieźle w pozostałych spotkaniach.

5. Mirosław Czerwiński (22, POL (4 U-21/0), 76/2) – wychowanek klubu, charakterystyka podobna do Pietrzaka, doskonale współpracują na środku defensywy. W każdym meczu na dobrym, równym poziomie.

6. Denis Alispahić (20, BIH (11 U-21/1), 0/0) – środkowy pomocnik, reprezentant Bośni i Hercegowiny do lat 21, przybył z urazem, wyleczył go, wszedł z Werderem i po 24 minutach doznał kolejnego, póki co częściej widywany w szpitalu niż w klubie.

7. Miomir Dinić (22, SRB, 0/0) – wszechstronny gracz ofensywny, bardzo szybki, przymierzany do roli środkowego napastnika w Lechii, 16 bramek w Veleżu Mostar i 11 w Vojvodinie Nowy Sad rokują nieźle. W okresie przygotowawczym gole z Dortmundem II i Iskrą, asysty także w tych spotkaniach. Przeciętny z Lechem, tragiczny z Werderem i Stalą Rzeszów. Bardzo nierówny.

8. Besim Dautović (22, BIH (U-19), 0/0) – demon szybkości o żelaznych płucach i tytan pracy, zaledwie 164 cm wzrostu, ale ogromne serce, środkowy pomocnik. W Veleżu Mostar jeden z czołowych graczy, zapłaciliśmy za niego aż 350 tysięcy euro. Niezły mecz ze Stalą i Werderem (mimo wzrostu wygrał wszystkie pojedynki główkowe z Niemcami!), bramka z Iskrą. Będą z niego ludzie.

9. Arkadiusz Woźniak (31, POL (1/0), 113/39) – król strzelców I Ligi ubiegłego sezonu, w Ekstraklasie miał tylko jeden udany rok (11 goli w Zagłębiu w rozgrywkach 2016/17). Jak nie odpali teraz, to nigdy. Właśnie przedłużył kontrakt o dwa lata. Tragiczny z Werderem, kiepski z Lechem, niezły z Dortmundem II, asysta ze Stalą oraz dwie bramki plus asysta z Iskrą. Przebudził się w ostatnim sparingu. Może to dobry zwiastun.

10. Piotr Stefanowicz (22, POL (1 U-21/0), 37/7) – wychowanek klubu, środkowy napastnik lub skrzydłowy, nad rywalami góruje przede wszystkim szybkością. Oprócz bramek notuje sporo asyst. Dwie zaliczył z Dortmundem II, a do tego dołożył trzy bramki (po jednej z wszystkimi rywalami oprócz Stali). W Rzeszowie kiepski.

11. Michal Skvarka (28, SVK (22 U-21/2), 76/19) – kapitan Lechii, obdarzony dobrym podaniem i szybkością, niezły technicznie napastnik. W ubiegłym sezonie drugi, po Woźniaku, strzelec z 11 bramkami. Tragiczny mecz z Lechem, kiepski z Werderem, w pozostałych po bramce plus asysta z Iskrą.

12. Bartosz Rzepnikowski (19, POL (U-19), 28/4) – wychowanek, ulubieniec kibiców, wybrany przez nich najlepszym zawodnikiem poprzedniego sezonu, desygnowany także do jedenastki sezonu I Ligi. Tragiczny z Lechem, niezły w pozostałych meczach. Asysta z Iskrą.

13. Sergej Bradarić (19, MNE (5 U-21/0), 0/0) – rezerwowy bramkarz, szalenie utalentowany Czarnogórzec ściągnięty z Jedinstva Bijelo Pole. Jedna bramka puszczona z Lechem, dwie z Dortmundem II, asysta i czyste konto z Werderem, dzięki czemu wybrany został najlepszym graczem meczu. Na czysto także z Iskrą i Stalą.

14. Zbigniew Piątek (19, POL (U-19), 0/0) – podstawowy napastnik Pogoni, duży talent, aktualny reprezentant naszej młodzieżówki, dwie bramki z Dortmundem II, w pozostałych meczach bez zarzutu

15. Marek Stępiński (18, POL, 0/0) – napastnik ściągnięty z Warty, również utalentowany, bramka z Iskrą, na równym poziomie z innymi rywalami, wstydu nie przyniósł

16. Marko Jović (20, BIH (13 U-21/0), 0/0) – prawy bądź środkowy obrońca, u nas przymierzany na bok defensywy, w lidze bośniackiej notował sporo asyst. Tragiczny z Lechem i Werderem, niezły ze Stalą, bardzo dobry z Iskrą (asysta).

17. Nihad Karić (21, BIH (12 U-21/0), 0/0) – wszechstronny defensywny gracz, zmiennik na środku obrony i awaryjnie pomocy. W pierwszym meczu z Dortmundem najgorszy na boisku, później przyzwoicie.

18. Besart Frasheri (22, ALB (6 U-21/0), 0/0) – o byłego reprezentanta albańskiej młodzieżówki biliśmy się z kilkoma klubami, w tym Śląskiem, jednak wybrał Lechię. Wysoki, ale wolny środkowy obrońca. W każdym sparingu przyzwoicie, dużo wygranych ważnych główek.

19. Darko Andrić (24, BIH (U-19), 27/2) – nasz najbardziej defensywny pomocnik z poprzedniego sezonu, mnóstwo odbiorów, nie zawiódł nawet z Werderem, stalowa kotwica wbita w środek pola.

20. Jurica Żilić (21, CRO (U-19), 0/0) – najświeższy nabytek, zdążył tylko na mecz z Iskrą, gdzie nie zawiódł. Bardzo szybki, a także mocny psychicznie i fizycznie. Zapłaciliśmy Żrinjskiemu Mostar aż 700 tysięcy euro za tego lewego obrońcę, więc pokładam w nim ogromne nadzieje

21. Princewill Okachi (30, NGA, 26/4) – w ubiegłym sezonie bardzo równa forma, asysty, bramki, dobra technika, szybkość. Niestety, w ostatnim meczu zerwał ścięgno i stracił całe lato. Wygląda na to, że do treningów wróci na początku września, a że kończy mu się za rok kontrakt, wątpię, czy jeszcze zachwyci gdańskich kibiców. Szkoda.

24. Nuno Silva (23, POR, 0/0) – ofensywny pomocnik sprowadzony z Belenenses, by załatał dziurę po Okachim i… w pierwszym meczu nabawił się kontuzji pleców, która wykluczyła go z pozostałych sparingów. Z Dortmundem II zaliczył 45 minut i jedną asystę. Zanim dojdzie do rytmu meczowego i formy, może trochę czasu minąć. Zwłaszcza, że konkurencję ma dużą.

25. Kamil Zieliński (29, POL, 23/2) – ostatni z pomocników, zdecydowanie najmniej medialny, przeciętny ligowiec. W pierwszym sparingu z Dortmundem II złamał nogę i jesień ma z głowy. Zdążył jednak zanotować asystę w owym pechowym meczu.

 

Tak się prezentuje mój skład. Jak widać – kilku wychowanków o dość mocnej pozycji w drużynie, bardzo duża kolonia bałkańska i przede wszystkim młodzież. Jak zwykle średnia wieku mojej ekipy jest najniższa w lidze (22,33). Mamy także najniższy skład (179 cm). W statystykach porównawczych wyróżniamy się agresją (3. miejsce), a na minus grą drużynową i przywództwem (14. miejsce). Kiepsko wypadają nasi bramkarze (wykopy, wyrzuty i łapanie prawie najniżej w lidze), ale za to nadrabiają zwinnością (tylko Legia ma bardziej dzikie koty). W obronie naszym największym atutem jest siła (znów drugie miejsce, za Legią), a także szybkość (piąte). Na minus krycie (13.) oraz gra w powietrzu (15. skoczność i 12. gra głową). Pomocnicy wyróżniają się kondycją (tylko Lech dysponuje bardziej żelaznymi płucami) oraz grą zespołową (w przeciwieństwie do naszych pozostałych formacji…). Niestety tragicznie wygląda sprawa kreatywności, strzałów z dystansu, techniki i decyzji (od 12. do 14. miejsca). Wynika to z tego, że większość naszych pomocników to gracze o charakterystyce defensywnej lub fizycznej, którzy mają przede wszystkim zdominować środek pola. Mając trójkę napastników ci mogą konstrukcją akcji zając się sami. Podejmowanie decyzji jest oczywiście związane z wiekiem. Nasi snajperzy nie umieją strzelać z dystansu (tylko Olimpia Elbląg jest w tym gorsza), ale jako że gramy krótko i po ziemi, nie jest to aż tak istotne. W pozostałych aspektach atak Lechii plasuje się w czołówce ligi (4. miejsce pod względem szybkości, 2. w skoczności, 5. w grze głową). Ciekawie prezentuje się natomiast porównanie… Widzewa z Jagiellonią. Jaga dysponuje najszybszym atakiem ligi, zaś Widzew jest najlepszy we wszystkich taktycznych aspektach, jak i wykończeniu akcji zarówno z krótkiego, jak i długiego dystansu.

Link to comment

Dobre sparingi zwykle nie wróżą dobrego sezonu. Tak i po skutecznym okresie przygotowawczym, musieliśmy stawić czoła kiepskiemu początkowi rozgrywek właściwych. Na inaugurację zremisowaliśmy bezbramkowo z Jagiellonią, następnie 1:1 z Wisłą Płock, a w trzeciej kolejce ulegliśmy Dolcanowi w Ząbkach 1:3. Trzy mecze – dwa punkty. I to wcale nie z mocarzami. Najbardziej zawodzili boczni obrońcy. Sprowadzony za 700 tys. euro Żilić oraz grając po drugiej stronie Jović pretendowali w każdej kolejce do nominacji do antyjedenastki. Udało się nam pokonać Widzew i Cracovię, dzięki czemu znaleźliśmy się w środku tabeli, jednak już w spotkaniach z Polonią i Koroną musieliśmy uznać wyższość rywali. Zwłaszcza przy Konwiktorskiej było źle – 2:5 to rezultat, który nie przystoi Lechii. Postanowiłem nieco ograniczyć ofensywne wypady naszych bocznych obrońców i zobaczyć, co z tego wyniknie. Rezultaty okazały się znakomite. W lidze wygraliśmy siedem meczów z rzędu, a w pokonanym polu pozostawiliśmy m.in. Wisłę, Legię, Śląsk i liderów z Podbeskidzia. Tak, tak. Drużyna z Bielska-Białej po rundzie jesiennej znajduje się na szczycie tabeli, za sprawą Josipa Ivancicia – strzelca czternastu bramek. My jesteśmy na fali mocno wznoszącej i spotkaniami z najlepszymi udowodniliśmy, że nie boimy się nikogo. Po piętnastu kolejkach Lechia Gdańsk jako beniaminek zajmuje miejsce drugie, tracąc jeden punkt do Podbeskidzia i mając ich tyle samo, co trzeci Widzew. Co ciekawe, przedostatni w tabeli jest poznański Lech. Najlepszymi piłkarzami „Biało-Zielonych” jest oczywiście para wychowanków-stoperów czyli Pietrzak i Czerwiński, a ten pierwszy ma nawet wsparcie mediów w kampanii przed ogłoszeniem laureatów corocznych nagród ligowych. Najlepszy strzelec Lechii to póki co przeżywający drugą młodość Arkadiusz Woźniak. Przydaje się także duża głębia składu jeśli chodzi o formację środkową, gdyż właściwie wszyscy pomocnicy co jakiś czas zmagają się z kontuzjami. Pozytywnie zaskoczył mnie Okachi, który wrócił do zdrowia i gra przyzwoicie. Na wiosnę musimy utrzymać formę i debiutancki sezon uznam za udany. Najsłabiej oczywiscie spisują się boki obrony.

Link to comment

Okachi został sprzedany, póki mogłem na nim zarobić. Pozostali zawodnicy, którym kończyły sie kontrakty, podpisali nowe umowy. No, przynajmniej ci, których sobie życzyłem zatrzymać. Podbeskidzie zaczęło powoli tracić parę i po kilku kolejkach rundy wiosennej udało się nam "Górali" wyprzedzić. Niestety, jak nie przymierzając drogówka zza winkla wychylił się broniący tytułu Widzew i on z kolei wyprzedził nas. Nadal notowaliśmy zwycięstwo za zwycięstwem, a naszą rekordowa serię przeplotliśmy zaledwie dwoma czy trzema remisami. Widzew jednak szedł jak burza. Wystarczy powiedzieć, że rok temu, gdy łodzianie zdobywali mistrzostwo, potrzebowali nań zaledwie 51 punktów. W tym sezonie nie weszliby z takim wynikiem do pucharów. My sami z Widzewem graliśmy dobrze i w bezpośrednim starciu okazaliśmy się lepsi także w Łodzi. Arkadiusz Woźniak do końca walczył o koronę Króla Strzelców, jednak zabrakło mu jednej bramki. Na pocieszenie najlepszym obrońcą został Czerwiński. Liczyłem po cichu na to, że któryś z trójki Woźniak-Pietrzak-Czerwiński załapie się do kadry Polski na Mistrzostwa Świata, jednak trener Zieliński nie zdecydował się skorzystać z zawodników gdańskiej Lechii. Na trzy kolejki przed końcem byliśmy liderem Ekstraklasy, z dwoma punktami przewagi nad Widzewem. Została nam jednak mordercza końcówka: wyjazdy na Wisłę i Śląsk oraz finisz z Legią na PGE Arenie. Po poprzednich meczach z Zagłębiem i Górnikiem widziałem, że nieco uszło z naszych powietrze i nawet rozmowy przedmeczowe tego nie poprawiały. Z Wisłą straciliśmy szybko bramkę i mimo naporu niedługo było już 0:2. Porażka. Jedyna na wiosnę. Porażka, która zrzuciła nas na drugą lokatę. Widzew wyprzedził nas o jeden punkt i zostały dwa mecze. My ze Śląskiem, a łodzianie z Polonią. Śląsk obejmuje prowadzenie, my walczymy jak ratel z jadowitą kobrą i wywozimy cenne 2:1 z Wrocławia. Widzew? 3:2 u siebie. Nadal jeden punkt straty. Ostatnia kolejka i ostra polemika na łamach gazet. Krytykowałem i chwaliłem piłkarzy i trenerów, chcąc zadziałać presją na rywali i wyzwolić dodatkową motywację u naszych chłopaków. W efekcie Legia nie miała szans i po dwóch bramkach Woźniaka wygraliśmy, a Widzew do przerwy remisował z Cracovią 1:1. To dawało nam historyczne mistrzostwo Polski i to jako beniaminek. Niestety, w drugiej połowie łodzianie zdobyli trzy gole i to Widzew powtórzył sukces z zeszłego sezonu. Nam na osłodę pozostało wicemistrzostwo i kwalifikacja do Ligi Europejskiej. Był to także najwyższy wynik w historii Lechii Gdańsk, gdyż poprzedni rekord pochodzący aż z 1956 roku to trzecie miejsce. Jako beniaminek punkt za mistrzem, który obronił tytuł, zdobywając o 12 punktów więcej niż tenże sam mistrz rok wcześniej. Wszyscy zagrali bez zarzutu. Woźniak strzelał, Piątek asystował (na stałe także wszedł do kadry U-21 Polski), Andrić przecinał ataki, a tyły asekurowała para Czerwiński-Pietrzak. Na lewej obronie dobrze na wiosnę spisywał się Igor Rebronja, 19-letni reprezentant Czarnogóry, którego sprowadziłem w zimowym okienku. Mam wyrównany, młody skład, który w przyszłym sezonie powalczy o mistrzostwo. To był udany sezon!

Link to comment
  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...

Gra płata figle i już trzy razy musiałem grać kilka meczów od nowa. Dlatego też i nie pisałem tu ostatnio. Podbeskidzie sobie jakoś radzi, mają świetnego napastnika, który robi im grę, więc zajęli trzecie miejsce. W kolejnym sezonie nie szło im, tak jak i nam. Początek w pucharach był kiepski, gdyż po pokonaniu Spartaka Trnawa, wyeliminowała nas Viktoria Pilzno. W lidze było jeszcze gorzej: w sześciu meczach zdobyliśmy... dwa punkty. Nie zmieniałem taktyki w porównaniu z poprzednim sezonem. Po prostu zawodnicy przestali grać. Rozpocząłem zakrojone na szeroką skalę przemeblowanie i eksperymenty taktyczne. Około marca Lechia wróciła na właściwe tory i do końca sezonu przegrała tylko trzykrotnie. Naszą nową wizytówką był szybki, ofensywny styl, dzięki czemu mogliśmy zdobywać więcej bramek niż dotychczas. Największą bolączką mojej drużyny była jednak niemoc pomocników i przez to mało dogodnych piłek zagrywanych do napastników. Jak się okazało, Lechia posiadała najmniej kreatywną drugą linię w lidze (według statystyk porównawczych atrybutów), a z drugiej strony także prawie najgorzej strzelającą z dystansu. Nie było więc jak strzelać goli, skoro nie miał kto podawać. Dokulaliśmy się do końca sezonu na bezpiecznym jedenastym miejscu i postanowiłem zainwestować w ofensywnych pomocników. Moim nowym playmakerem miał być niejaki Boban Petrov, młody reprezentant Macedonii, jednak okazał się niewypałem. Świetną formę złapał Dautović, jednak z podań jednego zawodnika również nie można za bardzo żyć. Po rundzie jesiennej sezonu 2023/24 zajmujemy 9. miejsce, lecz stawka jest niesamowicie ściśnięta. Po 2-3 kolejkach możemy być nawet wiceliderem. Lechia ma jak zwykle najmłodszy skład i w styczniu nasze szeregi wzmocni kolejna grupa młodzieżowych reprezentantów wielu europejskich nacji. Stajemy się przystankiem do większych karier oraz klubem-matką, z którego wysyłamy piłkarzy na wypożyczenia. Ostatnio sporo zawodników sprzedaliśmy do Norwegii, a pierwsza jedenastka Stali Rzeszów składa się niemalże wyłącznie z zawodników z Gdańska. Teraz tylko dobrze zagrać wiosnę i nie mieć pecha do kontuzji. Postanowiłem także zmienić ustawienie. W rundzie rewanżowej zamiast płaskiego 4-3-3 zastosuję wariant 4-1-2-1-2, co oznacza, iż cofnąłem jednego z pomocików i jednego z napastników, by zniwelować przestrzeń pomiędzy formacjami. Oby się udało!

Link to comment

Nową taktykę testowałem w ogromnej ilości sparingów granych co dwa dni, wymiennym składem. Ogółem sprawdziłem kilkudziesięciu graczy, wyłoniłem około trzydziestu, a resztę rozesłałem po wypożyczeniach do Rzeszowa, Wejherowa i Słupska. Nastąpiła zmiana w bramce - za Bradaricia wszedł pomiędzy słupki Chorwat Secer, który okazał się dużo lepszym łapaczem. Na prawej obronie El Boubsiego zastąpił jego rodak - Kilian Garnier - niechciany w Monaco. U nas miał ciężkie początki, ale z czasem stał się niesamowicie pewny. Jest znakomity zarówno w odbiorze, jak i w tworzeniu akcji. Do tego potrafi szybko biegać i może grać po obu stronach defensywy. Niemałym odkryciem okazał się także wychowanek Troyes - Marius Roger - który zanotował pieć bramek i trzy asysty jako ofensywny pomocnik. W ataku obok najlepszego strzelca - Branko Ivancicia - brylowali wymiennie Turek Oktay Gunay i były król strzelców Ekstraklasy w barwach Jagiellonii - Walentin Georgijew. Wszyscy spisywali się przednio.

 

Po udanych sparingach zimowych przystąpiliśmy do rywalizacji ligowej pełni nadziei. Dziewiąte miejsce miało być jedynie przejściowe. Na "dzień dobry" pokonaliśmy Lecha i światełko w tunelu zaczynało świecić coraz jaśniej. Kolejni rywale byli łatwiejsi, więc systematycznie zdobywaliśmy punkty. Wkrótce przyszło nam jednak pojedynkować się z najlepszymi - o zgrozo - seriami. Górnik i Widzew na wyjeździe to prawdziwy test dla moich chłopaków. Za sprawą trójki Ivancić - Roger - Dautović jednak udało się nam... wygrać oba spotkania! Za nami było dwadzieścia kolejek ligowych, pięć rundy wiosennej, a my z dziewiątego miejsca awansowaliśmy na... pierwsze! Po dokładnie dwóch trzecich sezonu Lechia Gdańsk rozsiadła się na tronie lidera. Teraz pozostało utrzymać formę. Kalendarz jednak był ciężki. Po odpoczynku z Dolcanem mierzyliśmy się z Legią i Wisłą. Krakowian rozbił Dautović z Pietrzakiem, a w meczu z Legią przypomniał o sobie weteran Arkadiusz Woźniak. Dwa razy po 3:1 i umocnienie na pierwszym miejscu. Właściwie wszystkie ciężkie mecze były już za nami, więc nie miałem powodu nie marzyć o mistrzostwie. Kolejne punkty zdobywaliśmy z łatwością, a nasza nowa formacja spisywała się bez zarzutu. W każdym spotkaniu mieliśmy przewagę strzałów i posiadania piłki. Niezależnie, czy było to spotkanie na PGE Arena czy na wyjeździe. Rywal również nie grał roli. Punkty zgubiliśmy u siebie z Koroną, jednak jej gracze dwie bramki zdobyli po stałych fragmentach gry i bronili się przez cały mecz. Nam udało się dojść ich tylko na jednego gola. O mistrzostwie miał decydować pojedynek z Polonią Warszawa w Gdańsku. Mecz od początku był nudny i nie przypominał walki o trofeum. Dopiero w drugiej połowie Branko Ivancić pokonał golkipera gości, a kwadrans później dołożył drugie trafienie. Lechia pokonała Polonię i po raz pierwszy w historii wygrała mistrzostwo Polski! Z Zagłębiem i Cracovią zagraliśmy już na luzie, jeden mecz wygrywając, a drugi przegrywając.

 

Odniosłem taktyczne zwycięstwo, posiadając skład na dwunaste (!!!) miejsce (prognoza mediów) i najmłodszy zespół w lidze (22,54 w dniu ostatniej kolejki). Najlepszymi graczami mistrzowskiej ekipy okazali się najlepszy strzelec Branko Ivancić, najlepszy asystent i drugi najlepszy strzelec Besim Dautović, rewelacyjny rozgrywający Marius Roger oraz oczywiście - niezmiennie od lat - para środkowych obrońców, wychowanków Lechii - Mariusz Czerwiński i Piotr Pietrzak. Bóg jeden wie, dlaczego nigdy nie zagrali w reprezentacji Polski...

 

To teraz na Europę! No chyba, że trafi się ciekawa oferta pracy...

Link to comment

Tuż po tym, jak rozeszła się w świat wieść, że zdobyłem historyczne mistrzostwo dla Lechii, przyszedł telegram z Katalonii. Pracowałem kiedyś w Jerez, więc niektórzy mnie jeszcze pamietają w Hiszpanii. Zarobki siedem razy większe niż w Gdańsku, pięć kolejek do końca. Druga liga albo śmierć. Trzeba utrzymać Gimnastic Tarragona za wszelką cenę na zapleczu elity. Skład pełen emerytów, ale jest i spora grupa utalentowanych chłopaków. Brak głębi. Nieważne. Ustawiłem ich tak, jak Lechię. Z pięciu meczów wygrałem trzy i zapewniłem im utrzymanie. Moim następcą w Lechii będzie niejaki Widzicki, trener juniorów dotychczas. Dyletant - to już wiem. Wystawił na listę Rogera, El Boubsiego i Garniera. Dwóch od przyszłego sezonu zagra w moim Nastiku.

 

Tak więc - zamiast Ligi Mistrzów będzie Liga Adelante. Przynajmniej A jest w alfabecie przed M, knypy. Czas zarobić hajs i awansować do La Liga.

Link to comment

W Tarragonie przede wszystkim należało posprzątać. Nie dość, że w kadrze było wielu leciwych zawodników bez perspektyw, to jeszcze podobnych zakontraktował awansem mój poprzednik. Ostatecznie pozbyłem się kilkunastu graczy za łączną sumę miliona euro, a w zamian za nich pościągałem młodych chłopaków z całego świata za połowę tej sumy. To jeszcze nie jest chyba skład na awans, ale robimy co możemy. Sparingi wypadły nieźle. Zaczęliśmy od 0:3 z Barceloną, ale potrafiliśmy wygrać z Osasuną, Huescą czy rezerwami Schalke. Metalist Charków sprawił nam sporo kłopotów, ale zremisowaliśmy 4:4. Wygraliśmy także wewnętrzne gierki z naszą drugą i trzecią (dwukrotnie) drużyną, a poza Barceloną sposób na nas znalazły ekipy Anderlechtu oraz… Sant Andreu. Do końca okna transferowego zdążyliśmy także rozegrać pierwsze trzy kolejki ligowe. Na inaugurację trafiliśmy do Madrytu, gdzie walczyliśmy jak równy z równym z rezerwami Atletico, jednak przegraliśmy 0:1. Rewanż wzięliśmy na biednym Alaves, które odprawiliśmy 6:1 na własnym stadionie. W przeddzień zamknięcia transferowego szaleństwa wyjechaliśmy do Huelvy, gdzie męczyliśmy się niemiłosiernie, sędzia nie uznał bramki Kacpra Lazaja i ostatecznie wygraliśmy 2:1. Po trzech kolejkach mamy więc sześć punktów. Uznałem to za dobry start. A oto i kadra na sezon 2014/15:

 

Bramkarze:

 

1. Juan Antonio (29, ESP U20, 235/-281) – wychowanek Realu Madryt, od dziewięciu lat w Tarragonie, podstawowy golkiper prezentujący solidny ligowy poziom, póki co pewny punkt zespołu

13. Peter Luhovy (27, SVK U21, 0/0) – wychowanek Slovana Bratysława, od czterech lat w Hiszpanii, dotychczas bronił w trzecioligowej Badalonie, gdzie spisywał się całkiem nieźle

25. Dramane Diakite (18, GER, 0/0) – Niemiec malijskiego pochodzenia, w sparingach puścił 14 bramek, więc musiałem sprowadzić Luhovego na ławkę. Diakite poszedł do rezerw.

 

Obrońcy:

 

2. Obed Ababio (18, GHA U20, 0/0) – bardzo odważny, dobrze grający głową, wszechstronny gracz, mogący występować na wielu pozycjach w obronie i pomocy. Przybył z rezerw Schalke. Materiał na przyszłość.

3. Prince Mampuya (22, COD 1/0, 109/1) – mimo młodego wieku od trzech lat podstawowy lewy obrońca Nastic. Wychowanek Bastii i świeżo upieczony reprezentant swojego kraju. Na pewno ważny element zespołu.

4. Ekhi (34, ESP, 268/8) – kapitan drużyny, Bask, który jest symbolem klubu. Pewny i solidny. Pogra do emerytury.

5. Killian Garnier (21, FRA, 0/0) – niechciany w Lechii przez mojego następcę przywędrował do Tarragony następnym samolotem z Gdańska. Duży talent, którego możliwości poznałem w Polsce. Pewniak z prawej strony, choć może grać i na lewej.

12. Harun Mat (27, MAS 126/8, 0/0) – w wieku 27 lat ma grubo ponad sto występów w reprezentacji Malezji. Przysłał go do Europy jego agent, choć nigdy nie występował poza ojczyzną. Jak na Malezyjczyka to świetny, jak na kandydata do gry w Gimnastiku niezły. Powalczy o plac z Mampuyą. Na jego korzyść przemawia doświadczenie.

17. Manolo (27, ESP U20, 276/8) – od ośmiu lat tworzy parę stoperów z Ekhim, wychowanek Barcelony, takie nasze katalońsko-baskijskie duo, póki co tak zostanie.

18. Jose Joaquin Rodriguez (21, ESP U20, 72/0) – urodzony w Urugwaju reprezentant hiszpańskiej młodzieżówki, wielki talent, przez który Ekhi ustawiany był często jako prawy obrońca przez mojego poprzednika. Rodriguez to ponad dwumetrowe bydle, któremu nie straszna żadna górna piłka.

24. Stig Ostergaard (17, DEN U21, 0/0) – ogromny talent z Danii, może grać z prawej strony lub na środku, rozwija się w rewelacyjnym tempie, w sparingach grał nieźle, wiec coś z niego może być

 

Pomocnicy:

 

6. Serkan Comlek (22, TUR U21, 0/0) – niechciany w Besiktasie, grał w sparingach przyzwoicie, a mój sztab szkoleniowy dostawał zbiorowego orgazmu, jaki to wielki talent. Niestety, doznał ciężkiej kontuzji i jego wartość poznamy dopiero za parę miesięcy.

7. Krunoslav Mijatović (26, CRO, 0/0) – defensywny pomocnik sprowadzony z Podbeskidzia. W Ekstraklasie zaliczył dwa bardzo dobre sezony i powinien poradzić sobie także w Lidze Adelante.

8. Abdenour Benhalima (28, ALG, 0/0) – w ciągu czterech sezonów strzelił 64 bramki w drugiej lidze belgijskiej, przybył do Nastic i zapakował hat-tricka w sparingu z rezerwami Schalke. Świetny drybler i specjalista od stałych fragmentów gry. Niestety, beznadziejny w defensywie.

15. Pablo (25, ESP U19, 159/21) – wychowanek Realu Saragossa, defensywny pomocnik, który konkurować będzie o miejsce w składzie z Mijatoviciem. Mistrz odbiorów. Szalenie skuteczny w tej materii.

16. Marius Roger (20, FRA, 0/0) – przyleciał z Gdańska wraz z Garnierem, by nadal pracować ze mną. Tylko kompletny imbecyl mógł się go pozbyć. Sześć asyst w sparingach, dwie bramki i dwie asysty w trzech pierwszych kolejkach ligowych. Materiał na gracza klasy reprezentacyjnej.

19. Santiago Pedro Carrasco (25, ESP, 81/9) – wychowanek Betisu, obdarzony świetnym uderzeniem z dystansu, jednak jego wadą – podobnie jak większości moich pomocników – jest słaba gra w defensywie

20. Nicolas Pagliarini (28, BEL U21, 167/34) – solidny belgijski rozgrywający, jednak po przyjściu Rogera z marnymi szansami na grę. Chyba dlatego ostatnio spuścił z tonu na treningach.

21. Pau Otero (29, ESP, 278/13) – najdłuższy staż w zespole, wychowanek Barcelony, jedyny środkowy pomocnik usposobiony defensywnie, czasem pewnie pogra

22. Dani Pacheco (33, ESP U21, 42/10) – były gracz Barcelony i Liverpoolu, przybył do Tarragony by zakończyć karierę w rodzimej Katalonii. W ubiegłym sezonie występował jako napastnik, a w tym będzie zabezpieczał przestrzeń pomiędzy dwiema przednimi formacjami w razie plagi kontuzji. Zapewne jest to jego ostatni sezon.

 

Napastnicy:

 

9. Andy Delort (32, FRA, 31/9) – w minionym sezonie tworzył parę ataku z Pacheco, długo negocjował kontrakt i ostatecznie przedłużył go o rok, potrafi świetnie odnaleźć się w polu karnym

10. Paco Alcacer (31, ESP U21, 0/0) – rzadko ściągam zawodników po trzydziestce, jednak dla Paco zrobiłem wyjątek. Świetne przyjęcie piłki, uderzenie, technika, gra bez piłki i - jak na ten wiek – także szybkość. W przeszłości zaliczył 25 spotkań w La Lidze w barwach Walencji i Getafe. Ostatnio zdobywał gole dla Karlsruhe.

11. Thiaguinho (21, BRA, 0/0) – prawie dwumetrowy kolos z Brazylii, potrafiący także współpracować z kolegami z przedniej formacji. Mimo wzrostu nie jest surowy technicznie. Nieźle radził sobie w Lorient, więc po zakończeniu kontraktu zaoferowałem mu pracę w Tarragonie.

14. Ruben Sobrino (32, ESP, 0/0) – nie miałem wpływu na jego transfer. Sobrino to pokłosie decyzji personalnych poprzedniego szkoleniowca. W sparingach zdobył trzy gole, więc zostawiłem go jako rezerwowego. Lis pola karnego. Seryjny egzekutor z trzeciej ligi, choć w ostatnim sezonie zdobył aż 13 goli dla drugoligowej Hueski.

23. Peter Nemeth (24, SVK U19, 0/0) – zagrał w dwóch sparingach, strzelił dwa gole i… uszkodził sobie wiązadła kolanowe. Stracił cały okres przygotowawczy i kilka pierwszych kolejek. Do formy dojdzie pewnie na wiosnę. W Żylinie zdobył w ostatnim sezonie 17 goli. Co ciekawe, cztery lata temu strzelił 8 bramek dla… grającego wówczas w Ekstraklasie Rakowa Częstochowa, w którym przebywał na wypożyczeniu.

Link to comment

Sezon ruszył z kopyta, a my po trzech kolejkach mieliśmy już sześć punktów. Czekał nas teraz jednak wyjazd do Almerii, która przecież niedawno grała w La Lidze. O dziwo nasze frontalne ataki od pierwszej minuty dały pozytywny rezultat, a grający jako cofnięty napastnik Benhalima siał spustoszenie w defensywnych szykach gospodarzy. Wygraliśmy 4:1 po znakomitej grze wspomnianego Algierczyka oraz Thiaguinho w ataku. Trzy dni później los sparował nas w Pucharze Króla z Recreativo, które tydzień wcześniej pokonaliśmy w lidze. Niestety, zawodnicy z Huelvy tym razem nie dali nam szans. Na własnym boisku przegraliśmy aż 0:4 i zawstydzeni udaliśmy się do domów, by dywagować nad przyczynami porażki. Te zwaliłem jednak na los i na Oviedo wystawiłem taki sam skład. Efekt? 6:1! Dla nas oczywiście. Tym razem znów znakomitą formę prezentował Thiaguinho, a dwie bramki dołożył wracający po kontuzji Marius Roger. A propos urazów, to był to ostatni mecz w bramce Juana Antonio na prawie dwa miesiące. Przed ciężkimi meczami z Melillą, Elche czy Realem Saragossa zostałem z Luhovym między słupkami. Różnica była widoczna, gdyż Słowak w żadnym meczu nie zachował czystego konta. Z sześciu spotkań wygraliśmy dwa i zremisowaliśmy cztery. Co ciekawe, jednego z rywali, który wywiózł z Tarragony remis – Gironę – trenuje sam… Cristiano Ronaldo. Na koniec października z bilansem 6-4-1 zajmowaliśmy niespodziewanie pierwsze miejsce w tabeli. W czubie jest jednak niesamowicie ciasno, gdyż Sporting Gijon i Alaves mają punkt, Huesca dwa, a Osasuna trzy straty do Gimnastiku. Listopad będzie czasem ciężkiej próby. Co prawda wraca Juan Antonio (nie wiem czy zagra z Saragossą – dopiero co wrócił do zdrowia), ale przed nami pojedynki z całą czołówką, w tym wyjazdy do Gijon, Hueski i Villarrealu. Na deser, w moje urodziny – 8 grudnia – podejmiemy na Nou Estadi Osasunę. Jak po tym meczu nadal będziemy w czołówce, uwierzę w możliwość awansu. Będzie jednak bardzo ciężko. Indywidualnie Thiaguinho jest obecnie drugim strzelcem ligi (legitymuje się także najlepszą skutecznością strzałów), Marius Roger najlepszym asystentem, a Manolo ma trzecią średnią not wśród środkowych obrońców.

Link to comment

Całą zimę walczyliśmy pięknie, pozostajac w czołówce, na wiosnę było gorzej, jednak udało się ostatecznie wywalczyć piąte miejsce. W barażach spotkaliśmy się z Osasuna, remisując 1:1 i przegrywając 2:3 po samobójczym trafieniu Kevina Garniera. Był 1 lipca 2025 roku. Zasiadłem dziś o poranku odpalić grę, a oczom moim pojawił się komunikat: The save game could not be loaded.

 

<kurtyna> :(

Link to comment
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...