Jump to content

Walijczycy w drodze do Premiership


TheDoctor

Recommended Posts

Wreszcie pozbywam się niepotrzebnego balastu ze swojego składu. Paul Cochlin przeniósł się za tysiąc euro do Cefn Druids (15 miejsce, Ekstraklasa walijska). Na jego wynagrodzenie zarząd musiał wydawać 325 euro tygodniowo, więc na pewno ten transfer odciąży trochę budżet płacowy.

 

Mecz z Wrexhamem był dla nas mimo wszystko ważny. Nikt nie dawał nam szans na zwycięstwo, a naszym planem było pokrzyżowanie naszym rywalom drogi do półfinału Pucharu FAW. The Red Dragons występują obecnie w Coca Cola League 2, więc przyszło nam się zmierzyć z bardzo dobrym zespołem. Nasza sytuacja nie była dobra, jeżeli chodzi o kontuzje. Hillier, Lisiecki oraz Stimpson leczyli nadal swoje urazy. Zawodnicy byli coraz bardziej zmęczeni, a na ławce brakowało klasowych zmienników. Tak naprawdę mało realny był awans, choć "wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń".

 

Początek boleśnie nas sprowadził na ziemię. Nie mieliśmy pojęcia, że między Newport, a Wrexhamem jest taka przepaść. Jednak w 9 minucie to my wykazaliśmy się sprytem. Centrę z rzutu rożnego Stanisławskiego wykorzystał Culshaw... mimo to bramka nie została zaliczona. Według arbitra nasz obrońca faulował jednego z piłkarzy miejscowych. Gracze w czerwonych strojach odrazu odpowiedzieli na naszą akcję. Tylko, że Cadamarteri napotkał się na zaporę nie do przejścia, czyli Thompsona. Widowisko z każdą minutą stawało się jeszcze bardziej ciekawe. Z powodu wysokiej presji Lee Mason rozdał parę kartoników dla zawodników obu ekip. Pod koniec meczu swoją okazję miał Stanisławski, lecz futbolówka po jego strzale powędrowała wysoko nad poprzeczką. Foley chciał nas skontrować chwilę później, co zakończyło się nieudanym zagraniem z jego strony.

 

W 46 minucie Thompson musiał się popisać przy próbie Jonesa. Bramkarz znakomicie wywiązał się ze swoich obrońców, za co dostał brawa od kibiców na stadionie. Po tym zdarzeniu Suker przeprowadził świetny rajd środkiem i zakończył go fatalnym strzałem. Najlepszą okazję miał Stanisławski po upływie godziny. Jednak nie trafił do pustej bramki z około siedmiu metrów! Nie wiem jakim cudem powstrzymałem się od powiedzenia Marcinowi co sądzę o tym zagraniu. Podobno niewykorzystane szanse się mszczą, ale zaprzeczył temu Jones, który nie trafił w światło bramki zza pola karnego. Na ostatnie momenty przebudził się niewidoczny Sobkowicz, lecz i on nie pokonał golkipera gospodarzy. Arbiter tego dnia był mało pobłażliwy i w ciągu ośmiu minut rozdał aż trzy żółte kartoniki. Na tym skończył się regulaminowy czas gry i rozpoczęła się dogrywka!

 

Zaczęło się fenomenalnie, bo w pierwszej akcji wywalczyliśmy rzut karny! Leek został sfaulowany przez Hooka i sędzia nie miał żadnych wątpliwości wskazując na jedenasty metr! Gracz gospodarzy obejrzał za to przewinienie żółtą kartkę, ale zawodnikowi nie podobała się ta decyzja. Powiedział arbitrowi parę słów i chwilę później mógł zejść do szatni za drugi z rzędu kartonik. Rzut karny egzekwował Stanisławski, mocno uderzył w środek, ale piłka znalazła drogę do siatki! Nie rezygnowaliśmy z ataków, ale nagle okazało się, że Brauza doznał jakiegoś urazu... Świetnie! Nakazałem mu, aby wykrzesał jeszcze resztki swoich sił. Jakimś cudem dograł ten mecz do końca. Po stu minutach strzelał Stanisławski, jednak to nie był dobry pomysł, ponieważ bramkarz odprowadził futbolówkę wzrokiem poza plac gry. W drugiej części dogrywki nic ciekawego się nie działo, choć Thompson uratował nas przed remisem. Znakomicie wyczuł intencje Proctora i dzięki temu mogliśmy świętować awans!! Zostawiliśmy sporo sił na boisku i nie wiem kiedy odpoczniemy po tym starciu.

 

22.1.2008, Puchar FAW, ćwierćfinał, The Racecourse Ground, 2011 widzów

Wrexham [CC2] 0:1 (0:0, 0:0 reg.) Newport County [bSS]

 

Gole: Stanisławski (92', kar.)

Czerwona kartka: Hope (O Ś, Wrexham, 91')

Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 23/34 celnych podań, 2/6 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Brauza - Suker (90' Solecki), Stanisławski [c], Leek, Evans (67' Simpson) - Sobkowicz (76' Griffin)

 

Notes: Jesteśmy zmęczeni i niewykluczone, że w następnym spotkaniu zagramy trochę dziwnym składem...

Link to comment

St. Albans to był nasz kolejny ligowy przeciwnik. Przypominał się mecz z zeszłej rundy, kiedy odesłaliśmy Świętych z kwitkiem, aplikując im cztery gole. O lekceważeniu nie było mowy, ale mimo wszystko wierzyliśmy, że rywal jest jak najbardziej do ogrania. Gospodarze mieli jednak przewagę w tym, że walczą już tylko w Blue Square South, a my dodatkowo mierzymy się w Pucharze FAW, Conference oraz FA Trophy. To powodowało, że tego dnia w pierwszym składzie pojawił się Davies, a na prawą obronę zszedł Simpson.

 

Nie spodziewałem się, że wytworzymy sobie dużą przewagę. W ciągu pięciu minut Sobkowicz oddał dwa uderzenia. Pierwsze z łatwością obronił bramkarz, a przy drugim strzale futbolówka znalazła się wśród kibiców. Odpowiedź nastąpiła 60 sekund później, lecz Kenny skiksował i piłka o mało nie wyszła na aut. Prowadzenie objęliśmy stosunkowo szybko, ponieważ nie upłynął nawet kwadrans. Evans dośrodkował z lewego skrzydła, a bramkę głową zdobył Sobkowicz. W mgnieniu oka na tablicy wyników widniał już wynik 0:2. Davies podał na przedpole do Sukera, który z łatwością okiwał dwóch defensorów i zaskoczył bezradnego bramkarza potężnym strzałem w długi róg! Rywal został ukąszony trzeci raz, zanim na zegarze wybiła dwudziesta minuta. Thompson swoim długim wykopem uruchomił Sukera, a były gracz Cracovii wykorzystał błąd Elphicka i odebrał mu futbolówkę. Musiał pokonać tylko Knowlesa i to zrobił! Odebraliśmy ochotę do gry naszym przeciwnikom. W 27 minucie Sobkowicz chciał podwyższyć na 4:0, jednak tym razem nie mógł być z siebie zadowolony. Później zrobiło się nieciekawie, bo Stanisławski przy jednym z pojedynków doznał urazu. Jak się później okazało nie była to groźna kontuzja, więc Marcina nie czeka przerwa w grze. Mimo to postanowiłem nie nadwyrężać kondycji piłkarza i zdjąłem go z placu gry. Tego dnia każdy z naszych zawodników mógł wpisać się na listę strzelców. Próbował nawet młody Leek, ale nie dobił celnie uderzenia Sobkowicza.

 

Drugą część zaczęliśmy z wysokiego C. Davies zagrał na 16 metr do Soleckiego, który nie szukał wyrafinowanych rozwiązań. Huknął mocno w róg bramki i w tym momencie wynik był taki sam jak w poprzedniej rundzie. Co z tego, skoro w 69 minucie zawodnicy gospodarzy byli tak zdenerwowani, że postanowili wysłać Sobkowicza do szpitala na ponad miesiąc. Na początku nie wyglądało to groźnie, lecz po meczu medycy z Newport stwierdzili, iż Bartosza czeka pauza. Charlie Griffin pojawił się na murawie, jednak on dużo tego dnia nie zdziałał. Na sam koniec spróbował szczęścia Solecki. Kibice tylko parsknęli ze śmiechu, bo Szymon zaprezentował "radosny football". Wygrywamy bardzo pewnie z czego należy się tylko cieszyć!

 

26.1.2008, Blue Square South [27/42], Clarence Park, 449 widzów

St. Albans City [4.] 0:4 (0:3) Newport County [1.]

Gole: Sobkowicz (14'), Suker (16', 19'), Solecki (53')

Mom: Marek Suker (OP Ś, Newport, ocena: 9), 2 gole, 17/22 celnych podań, 2/2 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Simpson, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Davies - Suker [c], Stanisławski (34' Solecki), Leek (86' Wallon), Evans - Sobkowicz (69' Griffin)

 

Notes: Święci zostali zesłani do piekła... dwa razy po 4:0 robi wrażenie.

Link to comment

Nie mamy żadnych problemów ze zwycięstwami w lidze, także liczyłem również na wygraną z Hampton & Richmond. Ekipa ta zajmowała 13 miejsce w tabeli, więc o trzy punkty nie powinno być ciężko. W składzie meczowym brakowało Hilliera, Sobkowicza, Brauzy oraz Stimpsona. Szpital w naszym klubie był naprawdę spory, ale zmiennicy też grają na odpowiednim poziomie.

 

Początek był wyśmienity w naszym wykonaniu. Nie minęła minuta, a my już objęliśmy prowadzenie. Solecki zagrał znakomitą piłkę w pole karne do Sukera, a ten uderzył bardzo mocno i zmieścił futbolówkę tuż przy słupku. Cały czas mieliśmy przewagę i udokumentowaliśmy to w 12 minucie. Stanisławski dośrodkował z rzutu wolnego. W powietrzu piłki nie dosięgnął Dworzyński, ale to odbiła się ona od zaskoczonego Gallena i wpadła do siatki rywala. To nie był koniec naszych popisów, dlatego chwilę później widniał wynik 3:0. Evans miał okazję do wrzutki z prawej flanki i wykonał ją. Futbolówka zamiast trafić na głowę do Sukera, to przelobowała bezradnego Lovetta! Przypadkowy gol, ale za to jaki piękny! W 23 i 33 minucie Suker miał jeszcze dwie szanse, aby do końca pogrążyć rywala. Tym razem między słupkami czujny był Lovett. Na tym zakończyła się bardzo dobra dla nas pierwsza część.

 

Piłkarze gospodarzy chyba dostali w szatni sygnał, aby zacząć faulować moich piłkarzy, bo w ciągu siedmiu minut załapali trzy żółte kartoniki. Długo się nic nie działo, nadal kontrolowaliśmy przebieg gry, lecz nic ciekawego sobie nie stwarzaliśmy. Udało się w końcu podwyższyć na 4:0 za sprawą Evansa, który wykorzystał znakomite zagranie Culshawa na przedpole. Potem znów zwolniliśmy tempo i słusznie, bo po co mieliśmy się nadwyrężać, skoro terminarz jest bardzo napięty. Hampton & Richmond miało szansę na strzelenie gola honorowego, lecz Frost nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Thompsonem. Drugie spotkanie z rzędu kończymy wynikiem 0:4.

30.1.2008, Blue Square South [28/42], Beveree Stadium, 979 widzów

Hampton & Richmond Borough [13.] 0:4 (0:3) Newport County [1.]

 

Gole: Suker (1'), Gallen (12', sam.), Evans (18', 69')

Mom: Richard Evans (OP L, Newport, ocena: 9), 2 gole, 7/10 celnych podań, 2/2 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (79' Simpson), Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Solecki (55' Wallon), Stanisławski, Leek, Evans - Suker [c] (79' Griffin)

 

Notes: ... nudy

Link to comment

Przed zakończeniem stycznia, na zasadzie wolnego transferu przybył do klubu Łukasz Kubik. Jest to skrzydłowy, który może też występować w środku. Bardzo cieszę się z tego transferu.

 

PODSUMOWANIE - Styczeń 2008

 

Bilans: 8-0-1, bramki: 21:4

Blue Square South: 1 miejsce [+22]

Puchar Anglii: Odpadliśmy (z Middlesbrough, 3 runda)

Puchar Conference: Południe, 5 Runda (z Exeterem)

FA Trophy: 3 Runda (ze Stevenage)

Puchar FAW: Półfinał (z TNS)

Finanse: 499 tys. euro (+ 420 tys. euro)

 

Tabela

 

Transfery (Cudzoziemcy):

 

Lucho Gonzalez: Porto ---> Real Madryt za 41 mln

Joao Moutinho: Sporting ---> Barcelona za 32 mln

Miguel Veloso: Sporting ---> Valencia za 24 mln

 

Transfery (Polacy):

 

Dariusz Dudka: Wisła ---> AEK za 2,1 mln euro

Janusz Dziedzic: Bełchatów ---> Viking za 975 tys. euro

Piotr Ćwielong: Wisła ---> H. Tel-Aviv za 850 tys.

 

Ligi:

 

Anglia: Manchester Utd [+13]

Anglia CCC: West Brom [+9]

Anglia CC1: Southend [+2]

Anglia CC2: MK Dons [+4]

Anglia BSP: Halifax [+1]

Anglia BSN: Kettering [+2]

Francja: Lyon [+5]

Hiszpania: Real Madryt [+5]

Irlandia: ---

Irlandia Pół.: Glentoran [+15]

Niemcy: Bayern [+2]

Polska: Wisła K. [+8]

Szkocja: Rangers [+23]

Walia: Llanelli [+1]

Włochy: Inter [+5]

 

Polskie kluby w europejskich pucharach: -

 

Ranking FIFA:

 

1. Brazylia - 1628 pkt.

2. Włochy - 1589 pkt.

3. Anglia - 1545 pkt.

--------------------------------

36. Polska - 732 pkt. [-2]

Link to comment

Powoli denerwowało mnie to, że mecz musimy grać co trzy dni. Wiadomo, iż jest to spowodowane grą w pucharach, ale nie powiem swoim zawodnikom, żeby poprostu się poddali. Newport zawsze walczy do końca i tak też pozostanie. Na początku lutego podejmowaliśmy u siebie ekipę Stevenage w ramach 3 rundy FA Trophy. Przeciwnik z Blue Square Premier był do ogrania. Już nie z takimi klubami walczyliśmy jak równy z równym.

 

Na trybunach pojawiło się ponad półtora tysiąca widzów, więc można śmiało powiedzieć, że jest to rekord w tym sezonie. Niestety w naszej ekipie nadal nie mogli zagrać Brauza, Sobkowicz oraz Hillier.

 

Spotkanie od początku było bardzo wyrównane. Wymiana ciosów trwała praktycznie przez całą pierwszą część. W 7 minucie wykazać musiał się Thompson po strzale Morisona. Odpowiedział chwilę później Suker, ale napastnik przestrzelił o dobre kilka metrów. Potem znów doszliśmy do głosu i tym razem próbował Stanisławski. Futbolówka wylądowała tylko na górnej siatce, co wywołało niezadowolenie u fanów. Stevenage chciało za wszelką cenę objąć prowadzenie, dlatego też Morison podpalił się przy uderzeniu z 30 metrów. Pod koniec pierwszej części swoją akcję miał Stanisławski. Bramkarz gości nie musiał nawet interweniować i w rezultacie po 45 minutach było 0:0.

 

Po przerwie sytuacja wyglądała tak samo jak w poprzedniej odsłonie. Nie można było wyróżnić drużyny, która wyróżniałaby się w czymkolwiek. Dopiero po godzinie gry zrobiło się ciekawie pod jedną z bramek. Na nasze nieszczęście zdarzenie miało miejsce pod naszym polem karnym. Mimo to Thompson wyszedł obronną ręką ze starcia z aktywnym Morisonem. Glyn był tego dnia ważnym elementem w układance i to głównie dzięki niemu zachowywaliśmy korzystny wynik. Dobrze się spisał również w akcji z 65 minuty, gdzie do zdecydował się wyjść do groźnego podania Moore'a. Goście nie dawali za wygraną. Kolejne uderzenia oddawali Cole oraz Martin, lecz obaj nie mieli sposobu, aby wyprowadzić swój klub na prowadzenie. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i udowodniliśmy to w 85 minucie. Młody Leek zachował się znakomicie, podając do Stanisławskiego na 16 metr. Marcin słynie z dobrego strzału, więc nas nie zawiódł! Na parę chwil przed końcem prowadziliśmy! Cofnęliśmy się, jednakże stworzyliśmy sobie dwie 100% szanse. W obu przypadkach ataki kończył strzałami Griffin, tylko, że nie zdołał podwyższyć stanu spotkania! Awans stał się rzeczywistością!

 

Po meczu okazało się, że Szymon Solecki nabawił się kontuzji, a konkretniej skręcenia stawu kolanowego. Piłkarz nie zagra przez około miesiąc.

2.2.2008, FA Trophy, 3 runda, Newport Stadium, 1531 widzów

Newport County [bSS] 1:0 (0:0) Stevenage Borough [bSP]

 

Gole: Stanisławski (85')

Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 25/42 celnych podań, 1/2 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Solecki (45' Leek), Stanisławski, Kubik, Evans (45' Simpson) - Suker [c] (74' Griffin)

 

Notes: Stoczyliśmy ciężki bój, idziemy teraz opić awans!

Link to comment

Po pokonaniu Stevenage w FA Trophy, czekał nas mecz z Exeterem na wyjeździe. Podobnie jak w poprzedniej konfrontacji byliśmy skazani na porażkę. Udowodniliśmy wiele razy, że Newport nie wolno lekceważyć. Liczyliśmy na awans, choć zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby odpaść, bo w końcu moi zawodnicy kiedyś przestaną grać na maksimum możliwości. Przed spotkaniem nie mogłem skorzystać z usług Soleckiego, Sobkowicza oraz Hilliera. Brauza doszedł już do siebie, lecz jego kondycja nie była najlepsza.

 

Gospodarze szybko chcieli nas zaskoczyć, lecz jeżeli ma się w składzie bramkarza w dobrej formie, to z góry napastnik nie ma szans. Tak było i tym razem, dzięki temu Thompson zaliczył udaną interwencję. Nic już jednak nie poradził w 22 minucie, kiedy Exeter objął prowadzenie. Dośrodkowanie Moxey'a na długi słupek wykorzystał Stansfield. Zrobiło się nieciekawie, ale na szczęścia wyrównanie nastąpiło szybciej niż się spodziewałem. Najpierw oddaliśmy niecelne uderzenie, którego autorem był Suker. Napastnik poprawił się w 35 minucie. Wykorzystał podanie Stanisławskiego i uderzył bardzo mocno w długi róg bramki gospodarzy. Mogliśmy objąć prowadzenie jeszcze przed przerwą, lecz Marcin nie wykorzystał dogodnej sytuacji, którą wypracował mu Richard Evans. Remisem zakończyła się pierwsza część.

 

Druga odsłona niewątpliwie przyprawiła wszystkich kibiców o dreszczyk emocji. Gol padł bardzo szybko, ponieważ już w 52 minucie! Evans dośrodkował z lewej strony na przedpole, skąd z woleja strzelał Leek. Wychowanek Newport idealnie zmieścił futbolówkę obok słupka! W końcu objęliśmy prowadzenie, które nam się należało. Nie minęło nawet 120 sekund i mogliśmy skakać z radości z powodu trzeciego trafienia! Dworzyński zagrał na skrzydło do znakomicie grającego Evansa. Anglik wycofał piłkę na 20 metr, gdzie czekał już Stanisławski. Były gracz ŁKS-u huknął z wściekłością i trafił do siatki! Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka! Przepiękne uderzenie naszego pomocnika! W 58 minucie okazję miał Kubik, ale na swojego pierwszego gola w lidze musiał jeszcze poczekać. Tymczasem nadszedł czas gospodarzy, którzy nagle zaczęli niebezpiecznie przedostawać się pod naszą bramkę. Strzelaninę zaczął Snee, który spróbował szczęścia uderzeniem z główki. Na jego nieszczęście Thompson nie miał okazji zaprezentować swoich umiejętności. Zawodnik The Grecians poprawił się parę chwil później. Powinien podziękować Lisieckiemu, który chcąc podać do bramkarza, niefortunnie wystawił piłkę pod nogi rywalowi. Snee wykorzystał nadarzającą się sytuację i prowadziliśmy już tylko 3:2. Jeszcze gorzej zrobiło się w 79 minucie. Culshaw podciął w polu karnym Bashama i arbiter wskazał na wapno. Nasz obrońca położył się na ziemię, bo wiedział doskonale, że dyskusje nie mają żadnego sensu. Rzut karny skutecznie wykonał Taylor i nagle zrobił się remis. Jak już mówiłem Newport to drużyna nieobliczalna. Nie poddaliśmy się i pomimo zmęczenia, wykrzesaliśmy z siebie resztki sił. Pod koniec spotkania mieliśmy rzut wolny z około 35 metrów. Piłkę w pole karne wrzucił Evans, a głową uderzył Suker. Golkiper "łapał muchy" przy wyjściu do piłki i Marek miał dzięki temu pustą bramkę! Musiał trafić i to zrobił!!! Radość ogarnęła ławkę rezerwową naszego klubu! Gospodarze byli zaskoczeni takim przebiegiem spraw! Rywal stracił nadzieję w 86 minucie, kiedy sędzia drugi raz w tym spotkaniu podyktował rzut karny. Tym razem faulowany był nasz zawodnik, a konkretniej Richard Evans. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość i tym samym na tablicy widniał wynik 3:5! Pod koniec szansę na gola kontaktowego miał Basham, lecz pomylił się z 10 metrów! Po dramatycznym meczu jednak awansujemy! Nawet Nostradamus nie przepowiedziałby takiego rezultatu!

 

5.2.2008, Puchar Conference, 5 runda, St. James Park, Exeter, 2816 widzów

Exeter City [bSP] 3:5 (1:1) Newport County [bSS]

 

Gole: Stansfield (22'), Snee (72') A.Taylor (79', kar.) ||| Suker (35', 83), Leek (52'), Stanisławski (54'), Evans (86', kar.)

Mom: Richard Evans (OP L, Newport, ocena: 9), 1 gol, 2 asysty, 14/16 celnych podań, 1/1 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Davies - Leek (90' Griffin), Stanisławski (69' Stimpson), Kubik (69' Simpson), Evans - Suker [c]

 

Notes: Dawno nie przeżywałem takich emocji na ławce trenerskiej. Zaryzykuję stwierdzenia, że był to najciekawszy mecz z naszym udziałem.

Link to comment

Arubaluba: Nie lubisz Polaków... nie wiesz jeszcze co ja szykuję :D. Chciałem sprowadzić Serba i Brazylijczyka, ale o pozwolenie na pracę ciężko. Na razie więc opieram się na rodakach. Poza tym wolę ich niż marnych Anglików i Walijczyków. Jak polecisz mi jakiegoś zawodnika to zastanowię się :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Ponad tysiąc widzów przybyło na Newport Stadium, aby obejrzeć kolejny ligowy mecz w naszym wykonaniu. Tym razem gościliśmy Cambridge City, z którym zawsze mieliśmy problemy. W rundzie jesiennej wygraliśmy zaledwie 2:1, a tamtą konfrontację kończyliśmy w dziesiątkę. Podczas drugiej rundy FA Trophy odnieśliśmy skromne zwycięstwo 1:0 po golu Griffina. Wierzyłem w to, iż mimo wszelkich przeciwności zdobędziemy komplet oczek.

 

Do wyjściowego składu wszedł Brauza, ale brakowało Sobkowicza i Soleckiego. Hillier już wyleczył uraz kostki, lecz nadal przechodzi procesy odbudowania formy. Wystąpić nie mógł też Stanisławski, bo zebrał już pięć żółtych kartoników.

 

Szala od początku przechylała się na naszą korzyść. Zepchnęliśmy rywala do obrony i tak naprawdę bramka była kwestią czasu. Jednak byliśmy ogromnie zaskoczeni z tego, że po 30 minutach na tablicy nadal utrzymywał się bezbramkowy remis. Szans mieliśmy sporo, m.in groźny strzał główką Sukera oraz uderzenie z dystansu Leeka. Bramkarz po tych zagraniach mógł się przyglądać piłkę jak wędruje obok jego bramki. Mieliśmy również bardzo dużo rzutów rożnych, po których nic ciekawego nie zdarzało się pod bramką przyjezdnych. Rezultat 0:0 utrzymał się do przerwy.

 

Druga połowa miała wyglądać lepiej niż poprzednia. Jednakże sytuacja była podobna do tej przed zejściem do szatni. Obudziliśmy się dopiero po godzinie gry i wtedy groźniej zaatakowaliśmy. Na początku próbował Marek Suker, ale uświadomił mnie, że nad celnością trzeba będzie popracować. To samo pomyślałem o próbie Evansa z 64 minuty. Czas nieubłaganie gnał do przodu i można było już przewidywać, że nasza zwycięska passa w końcu zakończy się. Nic z tego... Niecały kwadrans przed końcem dośrodkowanie Kubika wykorzystał niezawodny Culshaw i tym samym wyprowadził Newport na prowadzenie! W końcu kibice mogli mieć powody do zadowolenia. Radość byłaby większa, gdyby Stimpson wykorzystał swoją sytuację z 83 minuty. Jego uderzenie obronił bramkarz gości, czyli Herbert. Spotkanie kończy się skromnym zwycięstwem.

 

9.2.2008, Blue Square South [29/42], Newport Stadium, 1008 widzów

Newport County [1.] 1:0 (0:0) Cambridge City [16.]

 

Gole: Culshaw (76')

Mom: Paul Culshaw (O Ś, Newport, ocena: 8), 7/15 celnych podań, 1/2 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (62' Jarman), Samiec, Culshaw, Dworzyński - Brauza - Leek (77' Wallon), Stimpson, Kubik, Evans - Suker [c] (62' Griffin)

 

Notes: Zawsze mieliśmy z nimi problemy..., ale zawsze też wygrywaliśmy. Tym razem było tak samo.

Link to comment

Dowiedzieliśmy się z kim zagramy w ćwierćfinale Pucharu Conference. Northwich przyjedzie na nasz stadion, aby rozegrać bój o awans do półfinału. Nasi rywale już dwa razy zdobywali to trofeum, więc o wygraną będzie bardzo ciężko.

 

Jesteśmy również po losowaniu czwartej rundy FA Trophy. Tu czeka na nas Sailsbury City, które występuje w Blue Square Premier (podobnie jak Northwich).

 

W lidze nadal jesteśmy nieposkromieni, a z zamiarem pokonania nas, na Newport Stadium przybyło Basingstoke. W poprzednim meczu z tą ekipą zanotowaliśmy jeden z dwóch remisów w lidze. Wtedy padł wynik 1:1, a gola dla Newport zdobył w pierwszej minucie Sobkowicz. Na dzisiejszy mecz nie został powołany, bo nasz snajper nadal jest kontuzjowany, podobnie jak Solecki. Do pełnego zdrowia doszedł Hillier, ale nie przewidywałem, że wejdzie na murawę tego dnia.

 

Tak samo jak w spotkaniu z Cambridge nasza przewaga była bardzo wyraźnie zaznaczona. Co z tego, skoro skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Już w pierwszej minucie okazję z rzutu wolnego miał Stanisławski, ale to było tzw. uderzenie rozgrzewkowe. Później było już trochę lepiej, lecz nadal nie mogliśmy znaleźć sposobu na Gallaghera. Po pół godziny gry w dogodnej sytuacji znalazł się Evans, jednak przed strzałem nieprzepisowo powstrzymał go obrońca. Potem prezentowaliśmy już tylko masę nieudanych akcji i niecelnych podań. Wiadomo, że byłem zdenerwowany, ale trzeba było zastanowić się co zmienić w naszej grze, aby po przerwie objąć prowadzenie.

 

Powiedziałem parę cierpkich słów w szatni, co zadziałało aż za bardzo mobilizująco na moich podopiecznych. Leek i Stanisławski szybko zarobili żółte kartoniki co nie przyjęło się z aprobatą wśród kibiców. Nadszedł w końcu odpowiedni moment i mogliśmy się cieszyć z pierwszego trafienia! Stanisławski dogrywał z rzutu rożnego w pole bramkowe. Tam zakotłowało się trochę, ale odpowiednio dostawił nogę Lewandowski i to dzięki niemu wyszliśmy na prowadzenie. Dwie minuty po tym golu zadanie mieliśmy już bardzo ułatwione. McAlea faulował jednego z zawodników Newport i obejrzał drugą żółtą kartkę. W konsekwencji musiał zejść do szatni, a Basingstoke od tej pory grało w dziesięciu. Goście chcieli chyba sami siebie pogrążyć, ponieważ arbiter wlepił masę kartoników graczom przyjezdnych. Wynik udało się podwyższyć w 83 minucie. Kubik dośrodkowywał z prawej flanki, z woleja uderzał Stanisławski, ale trafił w poprzeczkę. Na szczęście Stimpson znalazł się w odpowiednim miejscu i dobił skutecznie strzał Marcina! To było wszystko, jeżeli chodzi o to spotkanie! Nasza seria trwa dalej!

 

13.2.2008, Blue Square South [30/42], Newport Stadium, 981 widzów

Newport County [1.] 2:0 (0:0) Basingstoke Town [14.]

 

Gole: Lewandowski (62'), Stimpson (83')

Czerwona kartka: McAlea (O P, Basingstoke, 64')

Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 2 asysty, 21/31 celnych podań, 1/3 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski (81' Brauza) - Leek (70' Stimpson), Stanisławski, Kubik, Evans - Suker [c] (83' Griffin)

 

Notes: Miło jest oglądać zwycięstwa, ale zastanawiam się, czy to się skończy...

Link to comment
Arubaluba: Nie lubisz Polaków... nie wiesz jeszcze co ja szykuję :D. Chciałem sprowadzić Serba i Brazylijczyka, ale o pozwolenie na pracę ciężko. Na razie więc opieram się na rodakach. Poza tym wolę ich niż marnych Anglików i Walijczyków. Jak polecisz mi jakiegoś zawodnika to zastanowię się :)

To nie tak, że nie lubię. Rozumiem ściągnąć jednego, może dwóch, ale nie robić zagranicznej drużyny, drużyną polską :]

Link to comment

Arubaluba: Mi też to nie pasuje, ale skoro Benitez sprowadza Hiszpanów, a Wenger Francuzów to ja też sobie sprowadzam Polaków :D. Tak na poważnie to ciężko dostać pozwolenie na pracę u innych piłkarzy. Jak wejdę do wysokiej ligi to kolonia polska znacznie się skurczy. Obiecuję :D

-------------------------------------------------------------------------------------------

Na Woodspring Park zaskoczyła nas zaskakująco dobra pogoda. Siedem stopni plus świecące słońce- to widok rzadki jak na luty. Dla nas to oczywiście lepiej, że nie musieliśmy grać w ujemnej temperaturze, gdzie po minucie na murawie sople zwisały już z nosa. Przejdźmy do sedna, czyli spotkania. Weston-super-Mare gościł nas na swoim obiekcie. Spodziewałem się łatwej przeprawy, tym bardziej, że jesteśmy w gazie. Poza tym nasz przeciwnik nie ma wirtuozów futbolu w swoim składzie, więc zwycięstwo mieliśmy w kieszeni.

 

Najpierw jednak zrobiło się groźnie pod naszą bramką, kiedy po uderzeniu Prince'a, Thompsona wyręczył Culshaw. To dało nam do zrozumienia, że trzeba wziąć się w garść. W 25 minucie szczęścia spróbował Dworzyński, ale skończyło się tylko na strachu. bo Patryk nie trafił w światło bramki. Lepiej zachował się Kubik tuż przed upływem pół godziny. Były reprezentant polskiej młodzieżówki dostał znakomitą piłkę od Stanisławskiego. Łukasz podciął tylko lekko futbolówkę nad golkiperem i tak oto zdobył swoje premierowe trafienie w barwach Newport! Menedżer miejscowych postanowił przeprowadzić zmianę już w 30 minucie, a wszedł Whittington, który strzelił nam gola w rundzie jesiennej. Jednak nic nie pomogła ta rotacja, ponieważ do przerwy prowadziliśmy 0:1.

 

Druga odsłona przyniosła szybką bramkę. Tym razem w roli podającego znalazł się Kubik, który wystawił piłkę do Leeka na 25 metr. Młody Walijczyk bez zastanowienia oddał atomowy strzał i Northmore skapitulował po raz drugi! Zwolniliśmy tempo gry, dlatego Weston oddał jedno uderzenie na naszą bramkę. Zaryzykował Powell, jednakże nie był w stanie doprowadzić do rezultatu 1:2. Dalsza część widowiska obfitowała już tylko w żółte kartki i nieudane akcje i z tego powodu niektórzy fani zaczęli opuszczać obiekt już w 80 minucie. Nasi rywale kontynuują serię spotkań bez wygranej i w tej chwili mają ich na koncie aż sześć. My odnosimy siedemnaste zwycięstwo ligowe z rzędu, co jest powodem do satysfakcji.

 

16.2.2008, Blue Square South [31/42], Woodspring Park, 481 widzów

Weston-super-Mare [12.] 0:2 (0:1) Newport County [1.]

 

Gole: Kubik (29'), Leek (47')

Mom: Łukasz Kubik (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 12/17 celnych podań, 1/1 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (72' Hillier), Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Kubik (74' Stimpson), Stanisławski, Leek, Evans - Suker [c] (90' Griffin)

 

Notes: Zzz... Zzz...

Link to comment

Na ćwierćfinał Pucharu Conference nie przybyło wiele osób, co było dość dziwnym zdarzeniem na naszym obiekcie. Nie było nawet 400 widzów na Newport Stadium. Stawka zaś była ogromna, bo w końcu walczyliśmy o półfinał rozgrywek. Naszym rywalem był Northwich, któremu ostatnio nie szło w Blue Square Premier. Zajmuje on 16 lokatę w lidze, więc mogliśmy myśleć o awansie do ostatniej czwórki.

 

Szpital w drużynie skurczył się już do jednego piłkarza. Jest nim Solecki, który powinien powrócić za parę dni. Kontuzję wyleczył Sobkowicz, lecz nie załapał się do szesnastki meczowej.

 

Zaczęliśmy ospale, tak jakbyśmy czekali na to co zaprezentuje nam rywal. Northwich nie miało pomysłu na przejście naszej dobrze zorganizowanej linii pomocy. Goście byli głową w mur, wyraźnie mieli z nami kłopoty. Dlatego mogli się załamać, kiedy w 21 minucie stracili gola! Stimpson zagrał mocno po ziemi, wprost w pole karne, pod nogi Sukera. Marek odwrócił się twarzą do bramki i huknął obok interweniującego bramkarza! Przyjezdni ocknęli się na moment z letargu, kiedy chwilę po naszym trafieniu padło wyrównanie. Krótko wykonali aut zawodnicy w zielonych trykotach. Z lewej strony zacentrował Byrne, a Morning ze stoickim spokojem uderzył główką i od tej chwili rezultat brzmiał 1:1. Później wszystko wróciło do normy i to my zaczęliśmy dyktować tempo. W 42 minucie Stanisławski mógł strzelić gola do szatni, ale ostatecznie nie udało mu się to. Dlatego do szatni schodziliśmy nie do końca zadowoleni.

 

Menedżer Northwich zaczął panikować i wpuszczał defensywnych pomocników za ofensywnych. Nasza przewaga w drugiej części już nie podlegała żadnym dyskusjom, poprostu miażdżyliśmy rywala. Jedną z doskonałych szans miał Stimpson, lecz jego intencje wyczuł Tynan, który strzegł swojej bramki jak Częstochowy. Chwilę później bramkarza wyręczył jeden z defensorów, ponieważ zablokował niebezpieczny strzał Marcina Stanisławskiego zza pole karnego. Goście powstrzymywali nas wszystkimi sposobami i przez to musieli liczyć się z żółtymi kartonikami. Jednak o mały włos nie doszło do sensacji, kiedy w ciągu kilku minut Northwich mógł zdobyć przesądzającego gola. Dwa razy z rzutu wolnego uderzał Crowell, lecz przy pierwszej próbie znakomicie spisał się Thompson, a podczas następnego uderzenia futbolówka poszybowała w "dziesiąty rząd". Regulaminowy czas nie przyniósł rozstrzygnięcia, więc trzeba było rozegrać dogrywkę, co nie było dla nas dobrym znakiem.

 

W ciągu dodatkowych 30 minut już nie było wątpliwości kto awansuje do półfinału. W 96 minucie strzał rozpaczy oddał Stimpson i po tej próbie wyraźnie się załamał, ponieważ do końca nic ciekawego nie pokazał. Lepiej zachował się Paul Culshaw parę sekund później. Kubik dośrodkował z rzutu wolnego, a Anglik zademonstrował to co ma najlepsze, czyli gra głową. W powietrzu nie było na niego mocnych, wobec tego wysunęliśmy się na prowadzenie! Jak już strzelać to seriami. Najlepszym tego przykładem było zachowanie Griffina w 105 minucie! Suker uruchomił napastnika doskonałym podaniem w obręb szesnastu metrów. Charlie popatrzył tylko w stronę bramki i mógł cieszyć się z trafienia! Na tym skończyła się pierwsza część dogrywki. Po wznowieniu gry kompletnie zmiażdżyliśmy rywala. Uderzenie z 15 metrów oddawał ponownie Charlie Griffin. Futbolówka nabrała niesamowitej prędkości i sekundę później zatrzepotała w siatce Northwich. Angielski napastnik mógł ustrzelić tu hattricka, lecz brakowało mu spokoju i opanowania, wobec tego zaprzepaścił szanse na podwyższenie wyniku. Nie lepiej zachowali się w ostatnich sekundach Suker i Culshaw, którzy nie potrafili ustalić wyniku na 5:1. W takim wypadku pozostało się cieszyć z czterech trafień! Po fantastycznej grze jesteśmy w półfinale Pucharu Conference!

 

19.2.2008, Puchar Conference, Ćwierćfinał, Newport Stadium, 369 widzów

Newport County [bSS] 4:1 (reg. 1:1, 1:1) Northwich Victoria [bSP]

 

Gole: Suker (21'), Culshaw (98'), Griffin (105', 108') ||| Morning (32')

Mom: Charlie Griffin (N, Newport, ocena: 8), 2 gole, 2/3 celnych podań, 3/6 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (67' Hillier), Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski (96' Brauza) - Stimpson, Stanisławski (85' Griffin), Kubik, Leek - Suker

 

Notes: Zmęczenie po tym meczu jest okropne. Rywale zmusili nas do dogrywki, w której istnieliśmy tylko my. Trzeba teraz dobrze dysponować siłami w końcówce sezonu.

Link to comment

Nadal pozostajemy na własnym obiekcie, gdzie tym razem przejechało do nas Sailsbury, aby powalczyć z Newport w czwartej rundzie FA Trophy. Liczyłem na zwycięstwo, choć parę miesięcy temu nie byłbym tego taki pewien. Obecnie sytuacja jest świetna, więc nie widziałem przeszkód w tym, abyśmy pokonali wysoko rywala.

 

Niesamowity początek praktycznie ustalił wynik tego spotkania. W ósmej minucie Kubik przeprowadził rajd prawą flanką, dośrodkował na siódmy metr do Sukera, a Marek strzałem głową pokonał Stillie'a. Potem gra wyglądała bardzo słabo, nawet z naszej strony. Śmiało można powiedzieć, iż nasz gol to było jedyne celne uderzenie w tej odsłonie. Wartym momentem do odnotowania była żółta kartka dla Adama Samca, który przez nią nie będzie mógł wystąpić w następnej konfrontacji.

 

Drugie 45 minut przyniosło o wiele więcej ciekawych akcji i celnych strzałów. Szybko podwyższyliśmy wynik na 2:0 po tym, jak Stanisławski doskonale kopnął futbolówkę z 20 metrów w sam róg siatki. To nie był koniec strzelaniny w Newport. W 57 minucie wprowadzony Leek przeprowadził doskonały rajd środkiem i zakończył go dobrym uderzeniem. Fatalnie zachował się jednak Herring, który zamiast wybić futbolówkę poza boisko, to wpakował ją do własnej bramki i w tym momencie było wiadomo, że awansujemy do kolejnej rundy! Następna akcja przypadła już na ostatni kwadrans meczu, kiedy Kubik minimalnie chybił z około 20 metrów. Arbiter miał bardzo dużo pracy w tej konfrontacji, ponieważ w ciągu siedmiu minut rozdał graczom cztery żółte kartki. Thompson tak naprawdę mógł wykazać się dopiero w 82 minucie przy strzale McHugha. Długie minuty bez zajęcia nie uśpiły czujności Glyna. Na sam koniec powinniśmy prowadzić 4:0, lecz Leek nie wykorzystał przepięknego zagrania Sukera. Końcowy wynik - 3:0.

 

23.2.2008, FA Trophy, Czwarta Runda, Newport Stadium, 460 widzów

Newport County [bSS] 3:0 (1:0) Salisbury City [bSP]

 

Gole: Suker (8'), Stanisławski (51'), Herring (58', sam.)

Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 32/45 celnych podań, 3/4 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (65' Simpson), Samiec, Hillier [c] (73' Francis), Culshaw - Brauza - Stimpson (55' Leek), Stanisławski, Kubik, Evans - Suker

 

Notes: Nawet potrafimy wygrać z ekipami z Blue Square Premier. Coś za łatwo nam idzie...

Link to comment

Ten sezon jest dla nas bardzo dobry, więc dochodzimy daleko we wszystkich rozgrywkach. Dlatego w półfinale FA Trophy spotkamy się z Oxford United. Zobaczymy, czy jesteśmy w stanie wejść do finału...

 

Półfinał czeka nasz również w Pucharze Conference, a tam podejmiemy na wyjeździe Weymouth. Szykuje się ciekawe widowisko.

 

Ligowa szaruga powracała, a wraz z nią walka bez najmniejszego sensu, bo teoretycznie awans już sobie wywalczyliśmy. Sezon jednak jeszcze trwa, więc o każde punkty trzeba walczyć jak o życie. Tym razem swoje siły mierzyła z nami ostatnia ekipa w tabeli, a konkretnie Fisher. Nasz rywal miał serię jedenastu spotkań bez wygranej, więc nie przyjmowałem do siebie wiadomości, że możemy stracić punkty.

 

Konfrontacja już od początku ułożyła się po naszej myśli. W czwartej minucie Marcin Stanisławski dośrodkował z rzutu wolnego, a dobrym strzałem głową, prowadzenie zapewnił nam Richard Stimpson. Potem moi zawodnicy cofnęli się bardziej do obrony, lecz Fisher nie potrafił z tego skorzystać. Przy okazji piłkarze tej drużyny łapali niepotrzebne żółta kartki, co znacznie ułatwiło nam rozgrywanie piłki. Goście uderzyli pierwszy raz w 43 minucie, tylko, że po próbie Andersona futbolówka wpadła wprost do rąk Glyna Thompsona. Pierwsza odsłona zakończyła się naszym skromnym prowadzeniem.

 

Oba kluby grały bardzo ostro i z tego powodu w ciągu pięciu minut ukarani zostali Tozer oraz Samiec. Spotkanie to było bardzo mało interesujące, potwierdza to fakt, że pierwszy strzał w drugiej części padł dopiero po godzinie gry. Jego autorem był Marcin Stanisławski, który jednak minął się z celem o parę metrów. W 65 minucie wszystko przebiegło po naszej myśli. Wrzut z autu głową przedłużył Stimpson. Futbolówka wpadła w szesnastkę pod nogi Evansa, a nasz skrzydłowy zaskoczył bramkarza podkręconym strzałem! Można powiedzieć, że był już koniec, ale nagle Fisher wziął się za odrabianie strat. Plumain przymierzył doskonale z rzutu wolnego w 69 minucie meczu i na tablicy wyników widniał wynik 2:1. Niebezpiecznie się nagle zrobiło, ponieważ w tym momencie trzeba było chronić się od kompromitacji. Role na murawie zamieniły się i to przyjezdni zaczęli nacierać, a my często faulowaliśmy. W 80 minucie najlepszą akcję miał Hastings, bo wyszedł sam na sam z Thompsonem. Nasz golkiper jednak wyszedł z tarczą. Pod koniec widowiska mieliśmy dogodną okazję, aby pogrążyć rywala. Wymieniliśmy kilka podań z pierwszej piłki, jednakże Sobkowicz pomylił się przy uderzeniu. Końcowy wynik satysfakcjonuje, ale ostatnie momenty nie wyglądały dobrze.

 

27.2.2008, Blue Square South [32/42], Newport Stadium, 986 widzów

Newport County [1.] 2:1 (1:0) Fisher Athletic [22.]

 

Gole: Stimpson (8'), Evans (64') ||| Plumain (69')

Mom: Richard Stimpson (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 20/29 celnych podań, 1/1 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Stimpson (69' Brauza), Stanisławski, Kubik, Evans (65' Leek) - Suker [c] (78' Sobkowicz)

 

Notes: Czemu w pucharze idzie nam tak gładko, a z teoretycznie gorszymi ekipami w lidze musimy się męczyć...

Link to comment

Okazało się, że wygrana z Fisherem zapewniła nam już baraże! Fantastyczna wiadomość!

 

PODSUMOWANIE - Luty 2008

 

Bilans: 8-0-0, bramki: 20:5

Blue Square South: 1 miejsce [+26]

Puchar Anglii: Odpadliśmy (z Middlesbrough, 3 runda)

Puchar Conference: Półfinał (z Weymouth)

FA Trophy: Półfinał (Z Oxford)

Puchar FAW: Półfinał (z TNS)

Finanse: 543 tys. euro (+ 44,22 tys. euro)

 

Tabela

 

Transfery (Cudzoziemcy):

 

Costin Lazar: Rapid ---> Rosenborg za 2,6 mln euro

Daniel Pudil: S.Liberec ---> Zurych za 750 tys. euro

Joshua Lillis: Scunthorpe ---> Cork City za 375 tys. euro

 

Transfery (Polacy):

 

Krzysztof Michalski: Polonia W. ---> Korona za 120 tys. euro

Marcin Kowalczyk: Bełchatów ---> Lech za 55 tys. euro

Krzysztof Kretkowski: Wisła P. ---> ŁKS za 18 tys. euro

 

Ligi:

 

Anglia: Manchester Utd [+20]

Anglia CCC: West Brom [+9]

Anglia CC1: Southend [+5]

Anglia CC2: Bradford [+4]

Anglia BSP: Oxford [+1]

Anglia BSN: Workington [+3]

Francja: Lyon [+5]

Hiszpania: Real Madryt [+9]

Irlandia: ---

Irlandia Pół.: Glentoran [+11]

Niemcy: Bayern [+8]

Polska: Wisła K. [+5]

Szkocja: Rangers [+20]

Walia: Llanelli [+6]

Włochy: Inter [+3]

 

Polskie kluby w europejskich pucharach: -

 

Ranking FIFA:

 

1. Brazylia - 1600 pkt.

2. Włochy - 1592 pkt.

3. Anglia - 1554 pkt.

--------------------------------

35. Polska - 725 pkt. [+1]

Link to comment

Luty był dla nas najlepszym miesiącem w tym sezonie. Miałem nadzieję, że przez marzec nie zaprezentujemy się gorzej. Żeby tak się stało, na samym początku musieliśmy pokonać u siebie Bognor Regis. The Rocks zajmowali 20 lokatę w tabeli, a do Newport przybyli bez czterech kontuzjowanych piłkarzy. Nic nie przemawiało za naszym rywalem, tak więc zwycięstwo powinno przyjść z łatwością.

 

Zgodnie z przewidywaniami szybko objęliśmy prowadzenie. W 10 minucie uderzał Marek Suker, piłka w locie odbiła się rykoszetem od Street'a i zatrzepotała w siatce. Według mnie gol powinien zostać zaliczony naszemu zawodnikowi, a tymczasem statystycy zapisali go na konto obrońcy przyjezdnych. Bramkarz był cały czas w sporych opałach, mimo to pewnie stał między słupkami. Wykazał się również refleksem przy precyzyjnym uderzeniu Stanisławskiego. Nie dał już jednak rady w 29 minucie spotkania na Newport Stadium. Wrzutkę Marcina zamienił na gola Ian Hillier! Można było już rzec, że jest pozamiatane. Jeszcze szansę na złapanie kontaktu z nami miał Kelly, lecz jego zagranie pozostawiało wiele do życzenia. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 2:0.

 

Druga część była wolniejsza i ospalsza. Chociaż zdarzały się akcję, na nasze nieszczęście pod bramką Thompsona. Pierwszą próbę wykonał Kelly w 58 minucie, ale jego strzał głową wybronił Glyn Thompson. Chwilę potem chciał go poprawić McShane. On również nie potrafił umieścić futbolówki w siatce. Stworzyliśmy sobie w tej odsłonie jedną okazję. Szczęścia spróbował Evans, ale myślę, że chciałby jak najszybciej zapomnieć o tym co zrobił. Niefortunnie skończył się mecz dla naszych przeciwników. Calderwood doznał kontuzji, kiedy menedżer nie miał już możliwości zmian. Dlatego Bognor Regis grało przez moment w dziesiątkę, ale wynik nie uległ już zmianie.

 

1.3.2008, Blue Square South [33/42], Newport County, 1004 widzów

Newport County [1.] 2:0 (2:0) Bognor Regis Town [20.]

 

Gole: Street (10', sam.), Hillier (29')

Kontuzja: Calderwood (P L, Bognor Regis, 89')

Mom: Ian Hillier (O Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 14/21 celnych podań, 1/1 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (86' Simpson), Samiec, Hillier [c], Dworzyński - Brauza - Stimpson, Stanisławski (70' Leek), Kubik, Evans - Suker (80' Sobkowicz)

 

Notes: Obudźcie mnie jak przegramy...

Link to comment

Arubaluba: Nie wiem czy jest sens... Na pewno młodzi dostaną szansę już niedługo, ale moi dwaj rezerwowi bramkarze mają po 35 lat :/. Tak to ja dziękuję :D. Rozważę to, lecz myślę, że Thompson będzie bronił.

--------------------------------------------------------------

 

Nadszedł czas na dwumecz z Oxford United, który jest rozgrywany w ramach półfinału FA Trophy. Pierwsze spotkanie graliśmy na wyjeździe, więc zapowiadał się bardzo ciężki mecz. Nasi rywale są liderem w Blue Square Premier i pewnym krokiem zmierzają do Coca Cola League 2. Tak naprawdę gdzieś po cichu zdawałem sobie sprawę, że możemy nie wygrać w tej konfrontacji. Remis i tak byłby czymś wspaniałym, gdyż u siebie moglibyśmy ustawić się defensywnie. Celem numer jeden było zdobycie gola.

 

Fani mogli narzekać na emocje w tym widowisku. Oba zespołu skupiły się na dobrej grze defensywnej i nie można było wskazać wyraźnego faworyta. Groźne uderzenie oddał dopiero w 13 minucie Trainer. Thompson zachował się bez zarzutu i mógł zapisać na swoje konto udaną interwencję. Sytuacja szybko powróciła do pierwotnej wersji. Zawodnicy zostawiali sporo sił, aby wywalczyć sobie trochę miejsca w środku boiska. Niebezpiecznie pod naszym polem karnym zrobiło się w 40 minucie, ponieważ Duffy oddał dobry strzał głową. Nasz golkiper był jednak w dobrej formie tego dnia i nie dał wpuścić sobie gola. Po wyrównanej pierwszej części, na tablicy wyników widniał wynik 0:0.

 

Druga odsłona przyniosła w końcu odważne wypadu ofensywne, a przede wszystkim gole. W 54 minucie Stanisławski wyrzucił na skrzydło Leeka. Wychowanek Newport ściął jednak szybko do środka i strzałem w okienko pokonał Turley'a! Kibice gospodarzy byli w szoku, a mała garść naszych fanów w tym momencie świętowała! Oxford szybko przystąpiło do szarży. Jarrett chciał szybko doprowadzić do wyrównania, ale zamiast poszukać lepiej ustawionych partnerów, to oddał strzał "na oślep" do przodu. Nie wyszło mu to, a koledzy tylko mieli do niego wielkie pretensje. Następnie to my oddaliśmy dwa strzały, a konkretnie zrobili to Stanisławski oraz Suker. Po próbie Marcina futbolówka poszybowała w trybuny, a Suker został powstrzymany przez interweniującego Turley'a. Dzielnie broniliśmy dostępu do naszej bramki, ale w końcu ta defensywa musiała upaść. Stało się to w 81 minucie, po tym jak Duffy huknął z 25 metrów i nie dał żądnych szans Thompsonowi. Byliśmy zawiedzeni, ale nieobliczalna jest piłka nożna, a remis i tak był najsprawiedliwszym wynikiem. W rewanżu musimy pokazać kto jest lepszy!

 

Wynik drugiego półfinału (pierwszy mecz): Aldershot 1:0 Torquay

 

8.3.2008, FA Trophy, Półfinał (1 mecz), The Kassam Stadium, 4021 widzów

Oxford United [bSP] 1:1 (0:0) Newport County [bSS]

 

Gole: Duffy (81') ||| Leek (54')

Mom: Kris Leek (OP L, Newport, ocena: 8), 1 gol, 15/19 celnych podań, 1/1 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Lisiecki (79' Hillier), Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Stimpson 968' Solecki), Stanisławski, Kubik, Leek - Suker (90' Sobkowicz)

 

Notes: Nasza seria przerwana, ale w lidze nadal zwyciężamy, a poza tym kontynuujemy passę meczów bez porażki...

Link to comment
Arubaluba: Nie wiem czy jest sens... Na pewno młodzi dostaną szansę już niedługo, ale moi dwaj rezerwowi bramkarze mają po 35 lat :/. Tak to ja dziękuję :D. Rozważę to, lecz myślę, że Thompson będzie bronił.

Mógłbyś już teraz spróbować, aby przekonać się, czy się w ogóle nadają do gry :P No ale nic, siedzę cicho, Twoja gra :P

 

:kutgw:

Link to comment

Arubaluba: Mówiąc niedługo, myślę w następnym meczu ligowym :D. W pucharze nie mają szans na grę :).

-----------------------------------------------------------------------------------

Craig Hughes opuścił Newport za porozumieniem stron. Trzeba było wypłacać mu 550 euro tygodniowo, więc sporo pieniędzy. Nie mieścił się z składzie meczowym, więc i dla niego będzie lepiej jak znajdzie sobie nowego pracodawcę.

 

Po dość udanym spotkaniu z Oxfordem, czekało nas spotkanie z Weymouth w ramach półfinał Pucharu Conference. Jest to znacznie gorszy zespół niż drużyna, z którą zremisowaliśmy, lecz o zlekceważeniu go nie było mowy. The Terras nie mogli wygrać od trzech meczów, co dawało nam ogromną szansę na końcowy sukces.

 

To gospodarze mieli pierwszą okazją na gola. W piątej minucie szczęścia nie miał Coutts, który uderzył minimalnie nad poprzeczką naszej bramki. Chwilę później Phillips miał okazję z rzutu wolnego, lecz tym razem Thompson pokazał klasę. Nasza defensywa popełniała coraz więcej błędów i Beavon dzięki temu mógł trafić do siatki. Nie zrobił jednak tego, a my musieliśmy znaleźć sposób, aby się ocknąć. Groźnie zaatakowaliśmy dopiero w 35 minucie, ale za to jak skutecznie! Stanisławski zagrał w szesnastkę do Evansa, a skrzydłowy ze spokojem wpakował futbolówkę do bramki! Na tym zakończyła się pierwsza odsłona, którą udało się wygrać!

 

Weymouth utrudniło sobie zadanie od razu po przerwie. Gillett w ciągu sześć minut zarobił dwie żółte kartki i musiał pożegnać się z tym spotkaniem. My jednak postanowiliśmy nie wysilać, więc przez pewien okres czasu nic nie działo się na murawie. Beavon dopiero pokusił się o uderzenie z dystansu, ale nie wniosło ono nic do rezultatu. Ogólnie do końca kontrolowaliśmy grę i nie daliśmy sobie wbić żadnego gola! Finał jest nasz, a tam czeka na nas Worcester lub Forest Green!! Jest realna szansa na pierwsze trofeum w tym sezonie!

 

11.3.2008, Puchar Conference, Półfinał, Wessex Stadium, 937 widzów

Weymouth [bSP] 0:1 Newport County [bSS]

 

Gole: Evans (35')

Czerwona kartka: Gillett (P Ś, Weymouth, 54')

Mom: Richard Evans (OP L, Newport, ocena: 8), 1 gol, 8/12 celnych podań, 1/2 celnych strzałów

 

Skład: Thompson - Hillier [c], Samiec, Culshaw, Dworzyński - Lewandowski - Stimpson (70' Brauza), Stanisławski (57' Sobkowicz), Kubik, Evans - Suker (70' Griffin)

 

Notes: Tylko finał przed nami! Jestem pewny, że nie damy ciała!

Link to comment
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...