TheDoctor Posted February 23, 2009 Author Share Posted February 23, 2009 Pok koniec września zaczynaliśmy swoją przygodę z Pucharem Anglii. W drugiej rundzie kwalifikacyjnej naszym przeciwnikiem było Yate. Zgodnie z zapowiedziami, spotkałem się z Prosserem i porozmawiałem trochę z nim o naszym najbliższym przeciwniku. Jednak jeżeli chodzi o taktykę to nic od niego nie wyciągnąłem. Może to i lepiej... W każdym razie faworyt był tylko jeden - Newport. Nie wyobrażałem sobie, że możemy tak wcześnie odpaść. Postanowiłem w tym meczu postawić od początku na Tony'ego Boto. Już w 3 i 10 minucie Anglik miał dwie szanse, ale raz jego uderzenie obronił Green, a przy drugim strzale nie trafił w światło bramki. Potem długo nic się nie działo i robiło się trochę nerwowo. W 37 minucie strzałem z dystansu, bramkarza próbował zaskoczyć Stanisławski, ale piłka poszybowała gdzieś w trybuny. Remis utrzymał się do przerwy, co nie napawało nas radością. Po przerwie liczyłem przede wszystkim na lepszą skuteczność, bo sytuacji nam nie brakowało. Postanowiłem nie czekać i wprowadziłem Sobkowicza. No i w końcu zdobyliśmy tego gola. Stanisławski doskonale dośrodkował z rzutu rożnego, a Culshaw umieścił piłkę w siatce po strzale z głowy! Mogliśmy odetchnąć po goście niczym nas nie potrafili zaskoczyć. Yate pogrążyło się w 69 minucie, kiedy Warren obejrzał czerwoną kartkę za ostry faul obiema nogami. Do końca meczu kontrolowaliśmy grę, oddając jeszcze parę strzałów na bramkę Greena. Jednak wynik nie uległ zmianie i awansujemy do kolejnej rundy! 29.9.2007, Puchar Anglii, 2 Runda Kwalifikacyjna, Newport Stadium, 1392 widzówNewport Stadium [bSS] 1:0 (0:0) Yate Town [AMA] Gole: Culshaw (47') Czerwona kartka: Warren (69' Yate) Mom: Paul Culshaw (O Ś, Newport, oc: 8), 1 gol, 21/34 celnych podań, 1/1 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki (63' Lewandowski), Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Brauza - Fowler (57' Stimpson), Stanisławski, Simpson, Evans - Boto (45' Sobkowicz) Notes: Trudny mecz dlatego, bo długo pozostawaliśmy bez gola. Defensywa bezrobotna, atak nieskuteczny. Mimo wszystko trzeba cieszyć się z awansu. Link to comment
PiotruH Posted February 23, 2009 Share Posted February 23, 2009 Graty za postawę zespołu. Mimo, że budujesz drużynę na Polakach czego ja np. nigdy nie lubiałem no, ale coż tylko tacy oprócz miejscowych przyjdą do takiej ligi Powodzenia. Link to comment
TheDoctor Posted February 23, 2009 Author Share Posted February 23, 2009 PiotruH: Trzeba się przemęczyć Polakami w niższej klasie. Wolę grać nimi niż marnymi Anglikami i Walijczykami Oczywiście dziękuję za gratulacje . --------------------------------------------------------------------------------------------------------- Podsumowanie - WRZESIEŃ 2007 Bilans: 6-1-0, bramki: 16:3 Blue Square South: 1 miejsce [+4] Puchar Anglii: 3 Runda Kwalifikacyjna Puchar Conference: - FA Trophy: - Puchar FAW: - Finanse: 20,91 tys. ? (- 20,24 tys. ?) Tabela Transfery (Polacy): Łukasz Garguła: Bełchatów ---> M.Hajfa za 2,6 mln ? Grzegorz Bonin: Korona ---> Beitar J. za 1,2 mln ? Transfery (Zagraniczni): Michael Jakobsen: AAB ---> Sparta Praga za 4,3 mln ? Alexandr Sulima: MTZ Ripo ---> Beitar J. za 150 tys. ? Fabrile do Marcolino: Angers ---> Le Havre za 120 tys. ? Ligi: Anglia: Arsenal [+3] Anglia CCC: West Brom [+1] Anglia CC1: Oldham [+1] Anglia CC2: Bradford [+1] Anglia BSP: Torquay [+7] Anglia BSN: Boston Utd [+1] Francja: Marsylia [+4] Hiszpania: Real Madryt [0] Irlandia: Drogheda Utd [+3] Niemcy: Hannover [+1] Polska: Wisła K. [+2] Szkocja: Rangers [+9] Walia: Aberystwyth [+3] Włochy: Inter [+5] Polskie drużyny w europejskich pucharach: Pierwsza runda Pucharu UEFA (1 mecz): H. Tel-Aviv 3:0 Legia, Zagłębie Lubin 1:0 Ajax Amsterdam Ranking FIFA: 1. Brazylia - 1576 pkt. 2. Włochy - 1573 pkt. 3. Argentyna - 1429 pkt. ----------------------------- 33. Polska - 767 pkt. [-2] Link to comment
TheDoctor Posted February 23, 2009 Author Share Posted February 23, 2009 Na początku września rozlosowano pary drugiej rundy Pucharu Walii. Los skierował nas z ekipą Rhyl. Powinniśmy awansować do kolejnej rundy, ale nie znam zbyt dobrze walijskich drużyn, więc możemy mieć trudności. Mieliśmy czas na dłuższy odpoczynek przed spotkaniem z Thurrock na własnym stadionie. Nasi rywale zajmowali dopiero 19 lokatę w tabeli, więc nic nie powinno nam przeszkodzić w zdobyciu kolejnych trzech oczek. Wystąpić nie mógł jedynie Wallon, który jeszcze nie doszedł do siebie po naciągnięciu mięśnia uda. Wszystko rozpoczęło się po naszej myśli. Stanisławski dośrodkowywał z rzutu rożnego, a bramkarz gości - Robinson popełnił fatalny błąd przy łapaniu piłki. W rezultacie wpakował niefortunnie piłkę do własnej siatki. Źle zaczęli goście, ale z naszej strony nie można było liczyć na taryfę ulgową. Parę chwil później Stanisławski krótko rozegrał rzut wolny z Sobkowiczem, a ten mocnym strzałem z 20 metrów pokonał bezradnego golkipera. To nie był koniec kanonady. W 45 minucie mieliśmy kolejny rzut wolny z 20 metrów. Tym razem Stanisławski sam uderzył i zaliczył trafienie. Już nic nie mogło uratować przyjezdnych. Po przerwie już nie obciążałem bardziej moich piłkarzy, wynik w końcu był niezagrożony. Zdenerwowałem się tylko, kiedy w 52 minucie murawę musiał opuścić Simpson. Będzie pauzował przez około miesiąc wskutek skręcenia kostki. Dość poważne osłabienie, gdyż nie mamy drugiego, naturalnego prawoskrzydłowego. Thurrock poza faulami nic nie potrafił wskórać. Oddali zaledwie cztery strzały w przeciągu 90 minut, tyle, że wszystkie były niecelne. Udało się jeszcze dobić przeciwnika w końcówce meczu, a po dośrodkowaniu z kornera, gola zdobył Culshaw. Na tym mecz się zakończył, zdobywamy łatwe punkty. 6.10.2007, Blue Square South [12/42], Newport Stadium, 1032 widzówNewport County [1.] 4:0 (3:0) Thurrock [19.] Gole: Robinson (16', sam.), Sobkowicz (22'), Stanisławski (45'), Culshaw (80') Kontuzja: Simpson (52' Newport) Mom: Paul Culshaw (O Ś, Newport, oc: 8), 1 gol, 14/28 celnych podań, 2/2 celnych strzałów Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Brauza - Suker, Stanisławski (48' Stimpson), Simpson (52' Lisiecki), Evans - Sobkowicz (77' Boto) Notes: Nudy... Mecz bez historii, wygrywamy zasłużenie. Od początku do końca Thurrock kompletnie nam nie zagrażał. Link to comment
szramek Posted February 23, 2009 Share Posted February 23, 2009 Bardzo fajny opek, mimo, że nie lubię takiego sprowadzania na potęgę Polaków. Życzę wytrwałości w pisaniu Link to comment
TheDoctor Posted February 24, 2009 Author Share Posted February 24, 2009 Szramek: Dziękować . Jak to pisałem już parę razy: Polacy najlepiej się sprawdzają . Uwierz mi, ja też wolałbym grać zagranicznymi, ale nikt do mnie nie przyjdzie narazie . --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Nadszedł dzień meczu w Pucharze Anglii. W trzeciej rundzie eliminacyjnej graliśmy z AFC Hornchurch. Dla mnie był to kompletnie anonimowy klub. Nie kojarzyłem żadnego zawodnika z tamtej drużyny. Wiedziałem tylko, że zespół jest młody, bo powstał w roku 2005. W związku z tym recepta na tą konfrontację była jedna: zagrać swoje. W tym meczu nie mogliśmy zawieść. Przed meczem zaskoczyła mnie jedna rzecz. Mianowicie to, że na spotkanie przybyło ponad 1300 osób co dawało większą frekwencję niż na Newport Stadium. Zaprawdę imponujące... Początek okazał się dla nas niesamowicie ciężki, choć gospodarze nie oddawali strzałów na naszą bramkę. Grali jednak agresywnie i bardzo ostro, co często kończyło się rzutami wolnymi dla nas. Przełamanie obrony Hornchurch było niesamowicie ciężkie. Po niesamowitych męczarniach udało się nam wyjść na prowadzenie. Przeprowadziliśmy znaną wszystkim akcję. Z narożnika boiska centrował Stanisławski, a gola strzelił Culshaw. Wygląda na to, że kornery to nasza zabójcza broń. Po tym trafieniu nie odpuściliśmy i parę chwil później cieszyliśmy się z wyniku 2:0. Stanisławski posłał genialną piłkę za obronę, skąd wybiegał Sobkowicz. Nasz snajper musiał wykorzystać sytuację sam na sam i to zrobił. To nie był koniec prezentacji naszych umiejętności. Kolejny raz obrona AFC zawiodła przy rzucie rożnym i Culshaw zdobył kolejnego gola po centrze Stanisławskiego. Ze spokojnym wynikiem mogliśmy udać się do szatni. W drugiej połowie nie przeprowadzaliśmy szaleńczych ataków, aby za bardzo się nie przemęczać. Mimo wszystko od czasu do czasu udało nam się przedostać pod szesnastkę rywala. Próbowali m.in Suker oraz Sobkowicz. Jednak wtedy dobre interwencje zaliczył bramkarz miejscowych. Hornchurch nic nie mógł wskórać, dlatego jesteśmy w kolejnej rundzie Pucharu Anglii! 13.10.2007, Puchar Anglii, Trzecia Runda Kwalifikacyjna, The Stadium, 1305 widzówAFC Hornchurch [AMA] 0:3 (0:3) Newport County [bSS] Gole: Culshaw (29', 39'), Sobkowicz (33') Mom: Paul Culshaw (O Ś, Newport, ocena: 9), 1 gol, 15/27 celnych podań, 2/2 celnych strzałów Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw (Lisiecki 80'), Hiller [c] - Brauza - Suker (65' Fowler), Stanisławski, Stimpson, Evans (45' Griffin) - Sobkowicz Notes: Ciężko było o tą wygraną. Gospodarze nie zagrali dobrego meczu, ale ich agresywna gra spowodowała, że gubiliśmy się często w akcjach ofensywnych. Awans jest jednak nasz! Link to comment
TheDoctor Posted February 24, 2009 Author Share Posted February 24, 2009 Dwa dni po wygranym meczu w Pucharze Anglii, rozlosowano pary czwartej rundy eliminacyjnej tych rozgrywek. Zagramy w niej z zespołem Stourbridge, a mecz zostanie rozegrany 27 października na Newport Stadium. Bognor Regis było kolejną ekipą, która musiała nam stawić czoła. Zajmowali oni 21 miejsce, więc miała być to szybka przeprawa. Jednak zazwyczaj mamy kłopoty z drużynami końca stawki. Wystąpić nie mógł tylko Simpson, który będzie pauzował jeszcze przez pewien czas. Bez niego i tak powinniśmy sobie poradzić. Jak to już bywało, znów mieliśmy kłopoty. Przez pierwszy kwadrans stworzyliśmy sobie wiele sytuacji, po których powinny wpaść przynajmniej dwa gole. Tak się jednak nie stało. Natomiast w 17 minucie Stanisławski w dziecinny sposób odebrał piłkę Edwardsowi i strzelił gola w sytuacji sam na sam! Świetna akcja Marcina. Parę minut później Thompson musiał się wznieść na wyżyny swoich umiejętności. Calderwood z łatwością okiwał Lewandowskiego i mocno uderzył w światło bramki. Doskonałą paradę zaliczył nasz bramkarz, nie pozwalając doprowadzić do wyrównania. Na tym skończyła się pierwsza część. Po rozpoczęciu drugich 45 minut graliśmy lepiej niż we wcześniejszej odsłonie. W mgnieniu oka stworzyliśmy sobie dwie dogodne sytuacje, które powinny zakończyć się trafieniami. Lecz Stanisławski i Griffin mieli zwichrowane celowniki. Angielski napastnik kolejny raz spróbował szczęścia w 70 minucie, ale wtedy znów posłał piłkę daleko w trybuny. Szkoda, że nie udało nam się podwyższyć stanu spotkania, ale skromna wygrana to też wygrana! 20.10.2007, Blue Square South [13/42], Nyewood Lane, 175 widzówBognor Regis Town [21.] 0:1 (0:1) Newport County [1.] Gole: Stanisławski (17') Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 21/35 celnych podań, 1/6 celnych strzałów Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Brauza (90' Davies) - Suker, Stanisłwaski (79' Fowler), Evans, Stimpson - Sobkowicz (59' Griffin) Notes: Ciułamy cały czas po 1:0 lub 2:1. Szczęście jednak w futbolu trzeba mieć. Jednak w naszym przypadku to brak skuteczności powoduje, że się strasznie męczymy. Link to comment
TheDoctor Posted February 26, 2009 Author Share Posted February 26, 2009 Nadszedł czas meczu z Eastleigh u siebie. Byłem zadowolony przebiegiem ostatnich spotkań i to miała być rozgrzewka przed meczem w Pucharze Anglii. Nie zlekceważyłem przeciwnika, jednak tego co się stało nie przewidziałem kompletnie. Wszystko zaczęło się jak najbardziej po naszej myśli. Przeprowadzaliśmy akcje i oddawaliśmy strzały. W 21 minucie goście mieli rzut rożny. Świetne dośrodkowanie w pole karne, gdzie najwyżej wyskakuje Morris i strzela bramkę! Niespodziewanie Eastleigh objęło prowadzenie. Staraliśmy się szybko odpowiedzieć na to trafienie, ale byliśmy bezradni. Jedyny groźny strzał oddał tylko Suker, lecz piłka po tym uderzeniu nie wpadła do siatki. Do przerwy wynik niekorzystny. Drugą odsłonę rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia. Evans zagrał w pole karne do niepilnowanego Sobkowicza, a nasz napastnik bez zawahania uderzył po rogu bramki przyjezdnych! Był już remis i wydawało mi się, że przynajmniej punkt zostanie na Newport Stadium. Lecz niestety się pomyliłem. Niespełna kwadrans przed zakończeniem meczu Lisiecki niefortunnie wbił piłkę do własnej siatki po wrzutce z prawej flanki. Kompromitacja... Rzuciliśmy się wtedy do ataków, ale strat nie udało się odrobić i pierwszy raz w tym sezonie musieliśmy uznać wyższość naszych rywali. Trzeba się odkuć w pucharze. 23.10.2007, Blue Square South [14/42], Newport Stadium, 965 widzówNewport County [1.] 1:2 (0:1) Eastleigh [11.] Gole: Sobkowicz (47') | Morris (21'), Lisiecki (76', sam.) Mom: Paul Forsyth (P P, Eastleigh, ocena: 8), 1 asysta, 9/15 celnych podań, 0/0 celnych strzałów Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw (52' Lisiecki), Hiller [c] - Brauza - Suker (74' Fowler), Stanisłwaski, Evans (74' Griffin), Stimpson - Sobkowicz Notes: Pierwsza przegrana w tym sezonie. Szkoda jej trochę, bo zasługiwaliśmy na remis. Postaramy się wygrać w Pucharze Anglii. Link to comment
TheDoctor Posted February 26, 2009 Author Share Posted February 26, 2009 Porażka z Eastleigh nie należała do najmilszych, ale pełni wiary w swoje możliwości przystępowaliśmy do pucharowego spotkania ze Stourbridge. Liczyłem na to, że tym razem zagramy skuteczniej i nie pozostawimy słabemu rywalowi żadnych złudzeń. Nie miałem zamiaru odpaść tak wcześnie. Początek był jednak nudny jak flaki z olejem. Gra głównie toczyła się w środkowej strefie. Plusem było to, że momentami nasze posiadanie piłki dochodziło do 70%. Co z tego, skoro przez pół godziny nie oddaliśmy żadnego, groźnego strzału na bramkę rywala. W ostatnich minutach pierwszej odsłony swoje dwie okazje mieli goście, jednak Thompson nie musiał się fatygować przy żadnej z nich. W przerwie powiedziałem parę ostrych słów piłkarzom, liczyłem, że to podziała. Właśnie tak się stało. Konstruowaliśmy lepsze i ciekawsze akcje, które kończyliśmy strzałami na bramkę. Przez pewien czas byliśmy nieskuteczni, dopóki nie nadeszła 67 minuta meczu. Powracający po kontuzji Wallon zagrał prostopadłą piłkę do Sobkowicza. Nasz snajper przyjął futbolówkę i mocnym strzałem pokonał golkipera przyjezdnych! Ten gol pobudził nas do dalszych ataków. Swoje szanse mieli Suker oraz Evans, ale przytomnie zachowywał się w bramce Taylor. Na sam koniec spotkania sędzia podyktował dla nas rzut rożny. Do piłki ustawionej na 20 metrze podszedł Hiller. Nasz obrońca strzelił mocno nad murem i trafił do siatki. To był jego pierwszy gol w tym sezonie! W doliczonym czasie gry nic już się nie wydarzyło i jesteśmy w kolejnej rundzie Pucharu Anglii. 27.10.2007, 4 Runda Eliminacyjna, Newport Stadium, 1265 widzówNewport Stadium [bSS] 2:0 (0:0) Stourbridge [AMA] Gole: Sobkowicz (67'), Hiller (90') Mom: Bartosz Sobkowicz (N, Newport, Ocena:8), 1 gol, 2/9 celnych podań, 1/3 celnych strzałów Skład: Thompson - Lewandowski, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Brauza (83' Davies) - Suker, Stanisławski (62' Wallon), Stimpson, Evans (79' Griffin) - Sobkowicz Notes: Po bezbarwnej pierwszej połowie przebudziliśmy się i w drugiej części wykonaliśmy zadanie. Link to comment
TheDoctor Posted February 27, 2009 Author Share Posted February 27, 2009 Rozlosowano pary pierwszej rundy Pucharu Anglii. Teraz będzie ciężej, bo zagramy z Weymouth lub Exeterem. Oba zespoły grają w Blue Square Premier, więc trzeba będzie zostawić sporo sił na boisku, aby odnieść zwycięstwo. Październik kończyliśmy meczem wyjazdowym z Welling. Ostatnie spotkania utwierdzały mnie w przekonaniu, że jest coraz ciężej wygrać nawet z amatorskim klubem. Dlatego ostrożnie podszedłem do tej konfrontacji. Najważniejsze było to, żeby jakoś wywieźć trzy punkty. Ciężko było już od samego początku. Gospodarze nie dali nam dużego pola do popisu, ale popełniali błędy, które kończyły się groźnymi strzałami na ich bramkę. Przez pół godziny gra była wyrównana. Lecz w końcu otworzyliśmy wynik. W 32 minucie Stanisławski uderzył z rzutu wolnego. Piłka odbiła się po drodze od Granta, ale ostatecznie znalazła się w siatce! Mogliśmy teraz trochę zwolnić, ale nie za bardzo, bo Welling okazał się ciężkim rywalem. Gospodarze nie wyrównali do przerwy, ale pokazali, że stać ich na wygraną. Robert Wallon nie zaliczy tego meczu do najszczęśliwszych. Został wprowadzony na boisko tuż po przerwie, a musiał je opuścić już w 57 minucie. Będzie pauzował przez około 2 tygodnie. Sytuacja na murawie nie uległa zmianie, oglądaliśmy wyrównane widowisko. W 64 minucie Lawless wrzucił piłkę w pole karne. Grant postraszył Thompsona i przez to nasz bramkarz popełnił koszmarny błąd i piłka przeleciała nad nim. Ostatecznie znalazła drogę do siatki i miejscowi strzelili przypadkową bramkę. Byliśmy rozjuszeni tym trafieniem, więc rzuciliśmy się do ataków. Na odpowiedź długo nie było trzeba czekać, bo w 71 minucie, po dośrodkowaniu Stanisławskiego, gola strzelił Culshaw! Znów wysunęliśmy się na prowadzenie! Potem mieliśmy już tylko wiele szczęścia. Najpierw Thompson obronił przypadkowo strzał Byrne'a, a pod koniec Coleman trafił w słupek. Mimo wszystko wywozimy trzy punkty. 31.10.2007, Blue Square South [15/42], Park View Road, 366 widzówWelling United [18.] 1:2 (0:1) Newport County [1.] Gole: Lawless (64') | Stanisławski (32'), Culshaw (71') Kontuzja: Robert Wallon (OP Ś, Newport) Mom: Marcin Stanisławski (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 31/37 celnych podań, Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski - Suker [45' Wallon (57' Griffin)], Stanisławski, Stimpson, Evans - Sobkowicz Notes: Po tym meczu postanowiłem zmienić ustawienie i spróbować gry dwoma środkowymi pomocnikami i jednym ofensywnym. Widzę, że obrona coraz gorzej sobie poczyna, więc potrzebne jest wsparcie. Zapomniałbym o tym, że w Pucharze Anglii zmierzymy się z Exeterem, który wyeliminował Weymouth. Link to comment
TheDoctor Posted February 27, 2009 Author Share Posted February 27, 2009 Podsumowanie - PAŹDZIERNIK 2007 Bilans: 5-0-1, bramki: 13:3 Blue Square South: 1 miejsce [+6] Puchar Anglii: 1 Runda (z Exeterem) Puchar Conference: - FA Trophy: - Puchar FAW: - Finanse: 38, 67 tys. euro (+ 17,76 tys. euro) Tabela Transfery (Polacy): Piotr Kosiorowski: Polonia W. ---> Kowno za 24 tys. euro Radosław Cierzniak: Korona ---> Kowno za 1 tys. euro Transfery (Zagraniczni): Yoann Bigne: Brestois ---> Sedan za 1,1 mln euro Ligi: Anglia: Arsenal [+3] Anglia CCC: West Brom [+1] Anglia CC1: Southend [+3] Anglia CC2: Mk Dons [+4] Anglia BSP: Torquay [+4] Anglia BSN: Workington [+1] Francja: Marsylia [+3] Hiszpania: Real Madryt [+4] Irlandia: Drogheda Utd [+8] MISTRZ Irlandia Pół.: Linfield [+1] Niemcy: Leverkusen [+3] Polska: Wisła K. [+5] Szkocja: Rangers [+13] Walia: Llanelli [0] Włochy: Inter [+5] Polskie kluby w europejskich pucharach: Pierwsza runda Pucharu UEFA: Zagłębie Lubin - Ajax (1:0, 0:2); Legia - H.Tel-Aviv (0:3, 0:2) Ranking FIFA: 1. Włochy - 1626 pkt. [+1] 2. Brazylia - 1604 pkt. [-1] 3. Anglia - 1481 pkt. [+1] ------------------------------- 36. Polska - 714 pkt. [-3] Link to comment
TheDoctor Posted February 28, 2009 Author Share Posted February 28, 2009 Deszczowy listopad zaczynaliśmy spotkaniem z Maidenhead. Rzeczywiście było zimno i deszczowo. Nasz rywal znajdował się w dolnej części tabeli. Przed tym meczem postanowiłem spróbować gry z dwoma defensywnymi pomocnikami i ofensywnym Stanisławskim. Miało to przynieść lepszą grę w defensywie. Rzeczywiście była początkowo dobra. Goście nie oddawali żadnych strzałów na naszą bramkę, ale z kolei dłużej utrzymywali się przy piłce. W 16 minucie pierwszą okazję miał Lewandowski, ale jego uderzenie z półwoleja powędrowało nad bramką przyjezdnych. Pod koniec pierwszej odsłony szansę wypracował sobie Evans, ale i on nie trafił w światło bramki. Do przerwy był tylko remis. Może i to ustawienie powoduje lepszą grę obronną, ale ofensywa mocno na tym ucierpiała. Druga część była taka sama jak poprzednia. Znów nie pozwalaliśmy naszym rywalom na oddanie strzału. Thompson był całkowicie bezrobotny. Tyle, że my mieliśmy coraz mniej strzałów i zanosiło się na bezbramkowy remis, co mogliśmy uznać za kompromitację. Kibice ze zdenerwowania rzucali butelkami i gwizdali na moich zawodników. Jednak nadeszła decydująca akcja. W doliczonym czasie gry Evans został podcięty w polu karnym! Arbiter nie miał wątpliwości i podyktował jedenastkę dla nas! Drugą żółtą kartkę obejrzał Sterling i musiał opuścić murawę. Do piłki podszedł sam poszkodowany, czyli Evans. Wziął rozbieg, strzelił.... GOOOLL!! Trzy punkty w ostatnich minutach. Fani odżyli i zaczęli wykrzykiwać imię strzelca! Odnosimy dość szczęśliwe zwycięstwo! Teraz czekają nas trzy mecze pucharowe. Najpierw w Pucharze Walii zagramy z Rhyl, potem w Pucharze Anglii czeka na nas Exeter, a na sam koniec zmierzymy się z Bishop's Stortford w Pucharze Conference. 3.11.2007, Blue Square South [16/42], Newport Stadium, 1089 widzówNewport County [1.] 1:0 (0:0) Maidenhead United [17.] Gole: Evans (90', kar.) Czerwona kartka: Sterling (O Ś, Maidenhead, 90') Mom: Richard Evans (OP L, Newport, ocena: 9), 1 gol, 7/11 celnych podań, 1/2 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski, Brauza - Stanisławski (67' Suker), Stimpson, Evans - Sobkowicz (81' Griffin) Notes: Zdecydowałem się na powrót do dawnego ustawienia, bo wolę grać bardziej ofensywnie. Mecz wygraliśmy szczęśliwie, ale fart też trzeba mieć w futbolu. Link to comment
TheDoctor Posted March 1, 2009 Author Share Posted March 1, 2009 Posypuję głowę popiołem. Możecie mnie zlinczować, ale Puchar FAW to nie Puchar Walii . Przepraszam jeżeli wprowadziłem was w błąd . ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Przy obfitych opadach deszczu rozpoczynaliśmy swoją przygodę z Pucharem FAW. Newport położone jest w Walii, dlatego nasz udział w tych rozgrywkach jest uzasadniony. To było pierwsze spotkanie, w którym nie byliśmy faworytem. Co gorsza Rhyl miał nas bez problemów pokonać. To miało też plusy, bo nie ciążyła na nas presja. Mimo walka o to trofeum jest dla mnie mniej ważna. Pierwsza część nie należała do najciekawszych. Dla mnie było ważne to, że nie daliśmy strzelić sobie gola. Rhyl był bezradny a ataku, ale ich obrona grała bardzo solidnie. Jedyny groźny strzał w tym spotkaniu oddał Hughes z drużyny przyjezdnych, ale Thompson nie musiał interweniować. Nudne 45 minut, ale liczyłem na to, że po przerwie padną gole. Druga odsłona była świetna w naszym wykonaniu. To był jeden z najlepszych okresów w grze mojego zespołu, od kiedy jestem szkoleniowcem Newport. Po godzinie gry dobrą pozycję do uderzenia miał Evans. Jednak piłka po jego zagraniu powędrowała w trybuny. Goście rzadko opuszczali swoją połowę i dlatego częściej atakowali moi piłkarze. Mieliśmy jeszcze wiele szansa na to, aby w końcu trafić do siatki, ale 90 minut nie wyłoniło zwycięscy! Potrzebna była dogrywka. W pierwszej części dogrywki pokazaliśmy swoje wszystkie walory. Tuż po wznowieniu gry, Hiller zagrał na 25 metr do Sukera. Polak odwrócił się z futbolówką w stronę bramki i uderzył nie do obrony! Fenomenalne uderzenie naszego pomocnika! Rhyl był załamany, a my pędziliśmy z kolejnymi atakami. Parę chwil później przeprowadziliśmy kolejną, groźną akcję. Peters popełnił fatalny błąd, zagrywając piłkę do Griffina. Nasz snajper wyszedł sam na sam z golkiperem gości i nie dał mu żadnych szans! Wynik już był ustalony! Ostatni kwadrans zagraliśmy już spokojnie, bez nadmiernych ataków. Chcieliśmy dowieźć tą wygraną i to właśnie zrobiliśmy. Potrzeba było dogrywki, ale udało się awansować! 6.11.2007, Puchar FAW, 2 Runda, Newport Stadium, 652 widzówNewport County [bSS] 2:0 (dog., reg.: 0:0) Rhyl [WAL] Gole: Suker (93'), Griffin (96') Mom: Marek Suker (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 24/33 celnych podań, 1/3 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki (87' Cochlin), Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski - Suker, Stanisławski (80' Fowler), Stimpson, Evans - Sobkowicz (68' Griffin) Notes: Świetny mecz w naszym wykonaniu. Może nie udało się rozstrzygnąć meczu w regulaminowym czasie gry, ale cały czas przeważaliśmy na murawie. Link to comment
Bartass Posted March 1, 2009 Share Posted March 1, 2009 Bardzo ładnie sobie poczynasz, a i sam opek sprawie pozytywne wrażenie. Oby tak dalej Pozdro Link to comment
TheDoctor Posted March 2, 2009 Author Share Posted March 2, 2009 W ćwierćfinale Pucharu FAW trafiliśmy na Wrexham, który obecnie występuje w Coca Cola League 2. Wydaje mi się, że skończymy przygodę z tymi rozgrywkami zanim ją dobrze rozpoczęliśmy. Jeszcze gorsze jest to, iż gramy na wyjeździe. Co ciekawe oba kluby spotkały się w finale tego pucharu w roku 2003. Wtedy górą okazali się zawodnicy Wrexham. Będziemy mieli szasnę na mały rewanż, choć na cud nie liczę. Na głowie mieliśmy ważniejsze rzeczy niż rozważania na temat naszego rywala z Coca Cola League 2. Na stadion w Newport przybyło ponad 2500 widzów. Nadal to nie był komplet, bo nasz obiekt może pomieścić niewiele powyżej 4 tysięcy fanów. Mimo wszystko ranga spotkania była spora, bo Exeter to zespół znakomity. W tym sezonie potrafiliśmy nieraz sprawić niespodziankę i na to samo liczyłem tego dnia. Wystąpić nie mogli Wallon i Simpson, którzy odbudowują kondycję po kontuzjach. Zawieszony był Culshaw, a za niego grał Jarman. Lepszego początku nie można było sobie wymarzyć. W ósmej minucie Stanisławski doskonale wrzucił z rzutu rożnego. Najwyżej wyskoczył Jarman i strzałem z głowy skierował piłkę do siatki rywala! Cały stadion wybuchł, radość była naprawdę wielka! Byliśmy w gazie i postanowiliśmy to wykorzystać. Searle zagrał świetną piłkę w szesnastkę do Sobkowicza. Nasz snajper przyjął piłkę i uderzył obok bezradnego bramkarza! 2:0! Bartosz w końcu się odblokował! To stworzyło nam realne szanse na awans. Tuż po drugim trafieniu swoją szansę miał Suker, ale jemu nie udało się zmieścić piłki w siatce. Pierwsza połowa zdecydowanie na naszą korzyść. Na drugie 45 minut wyszliśmy pełni wiary w swoje umiejętności. Exeter nie miał najlepszego dnia, za to my wywieraliśmy ciągłą presję na rywalu. Goście zostali pogrążeni po równej godzinie. Po centrze Stanisławskiego z narożnika boiska niepilnowany był Jarman. Nasz obrońca wykorzystał nieporadność kryjących i strzelił swojego drugiego gola w tym meczu! Tym samym mogliśmy wpisywać w terminarzu datę kolejnego spotkania w Pucharze Anglii. Exeter był kompletnie bezradny i grał bez jakiegokolwiek błysku. Pod koniec jednak cofnęliśmy się, więc nasi rywale przejęli inicjatywę. Nie stworzyli sobie jednak 100% szans, więc nasz awans stał się rzeczywistością! 10.11.2007, Puchar Anglii, 1 Runda, Newport Stadium, 2612 widzówNewport County [bSS] 3:0 (2:0) Exeter City [bSP] Gole: Jarman (8', 60'), Sobkowicz (20') Mom: Lee Jarman (O Ś, Newport, Ocena: 9), 2 gole, 7/19 celnych podań, 2/2 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Jarman, Hiller [c] - Lewandowski - Suker (60' Brauza), Stanisławski, Stimpson, Searle (82' Evans) - Sobkowicz (60' Griffin) Notes: Trochę zaskoczył mnie to zwycięstwo. Przewidywałem porażkę po ciężkiej walce, a tymczasem jesteśmy w kolejnej rundzie! Gratulacje dla chłopaków Link to comment
TheDoctor Posted March 3, 2009 Author Share Posted March 3, 2009 W drugiej rundzie Pucharu Anglii rozegramy spotkanie u siebie ze Staffordem. Biorąc pod uwagę ostatnie nasze mecze to mamy naprawdę duże szanse. Liczę, że przynajmniej powalczymy z ekipą końcówki Blue Square Premier. Bishop's Stortford przyjeżdżało do Newport, aby rozegrać z nami mecz w ramach 2 rundy Pucharu Conference. Nasi rywale to zespół wysokiej klasy, który mógł nas pozbawić awansu. Jednak miałem do dyspozycji wszystkich piłkarzy i nie spodziewałem się, że polegniemy. Początek meczu nie był taki sam jak w konfrontacjach z Exeterem czy Rhyl. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale brakowało tej kropki nad i, która pozwoliłaby nam rozwinąć skrzydła. W 29 minucie groźny strzał oddał Stanisławski, ale piłka po jego zagraniu znalazła się wśród kibiców. Parę chwil później próbował Sobkowicz, ale między słupkami dobrze interweniował Young. Na sam koniec pierwszej części stała się rzecz nieprzyjemna. Stanisławski musiał opuścić boisko z powodu urazu pięty. Na szczęście nie zagra tylko w dwóch spotkaniach, więc nie jest źle, tym bardziej, że do składu wraca Wallon. Bez naszego rozgrywającego, ale za to z Griffinem rozpoczynaliśmy drugie 45 minut. Ledwo co rozległ się pierwszy gwizdek to my już atakowaliśmy. Lewandowski zagrał mocną piłkę za obronę. Tam przejął ją Marek Suker i mocnym uderzeniem pokonał Younga! Należało się nam to prowadzenie. Od tej pory goście zaczęli nam częściej zagrażać, ale dobry dzień miał Thompson. Bronił jak natchniony i nie było sposobu, aby go pokonać. Przez te ataki rywale się otworzyli, co dało nam szansę do skontrowania. Tak oto w roli podającego znalazł się Suker, który wyprowadził Griffina do sytuacji sam na sam z bramkarzem przyjezdnych. Charlie lekko podciął piłkę, która niebawem znalazła się w siatce! 2:0 i było po meczu! Chwilę potem miała miejsce kopia poprzedniej sytuacji, ale Griffin tym razem strzelił nad bramką. Do końca spotkania ataków było niewiele, a jak się zdarzyły to nie zagrażały golkiperom. Ostatecznie wygrywamy 2:0 i w trzeciej rundzie zagramy z Havant & Waterlooville. Co ciekawe znów wystąpimy na Newport Stadium. 13.11.2007, Puchar Conference, 2 Runda, Newport Stadium, 372 widzówNewport County [bSS] 2:0 (0:0) Bishop's Stortford [bSS] Gole: Suker (47'), Griffin (73') Kontuzja: Stanisławski (OP Ś, Newport, 45') Mom: Marek Suker (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 22/29 celnych podań, 1/1 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski - Suker, Stanisławski (45' Griffin), Stimpson (73' Simpson), Evans - Sobkowicz (64' Brauza) Notes: Co tu dużo mówić... Nie straciliśmy gola już od czterech spotkań! Mam nadzieję, że ta dobra passa potrwa jeszcze wiele czasu. Link to comment
TheDoctor Posted March 3, 2009 Author Share Posted March 3, 2009 Po serii meczów pucharowych powracaliśmy do ligowych zmagań. Tego dnia czekał nas bardzo ciężki wyjazd. Miał być to przedsmak przed spotkaniem trzeciej rundy Pucharu Conference. Havant & Waterlooville miało chrapkę na trzy punkty, a naszym zadaniem było utrudnić im tą rzecz. Nasi rywale przed tą konfrontacją zajmowali trzecią lokatę, więc szykował się arcyciekawy pojedynek. Graliśmy bez Stanisławskiego. Zaczęliśmy świetnie to spotkanie. Już po 13 minutach mogliśmy cieszyć się z gola! Fowler zagrał do stojącego na 20 metrze Sukera. Nasz pomocnik uderzył bardzo mocno po ziemi i nie dał szans bramkarzowi gospodarzy! Postanowiliśmy wykorzystać dobry okres gry i zaatakować kolejny raz. Opłaciło się to, ponieważ już parę minut po pierwszym trafieniu z rzutu rożnego dośrodkowywał Evans. Najlepiej w polu karnym zachował się Culshaw, który podwyższył na 2:0! Czyżby szykowało się kolejne łatwe zwycięstwo. Do końca było jeszcze sporo czasu, więc musieliśmy uważać. Pod koniec pierwszej części dwie okazje miał Evans, ale raz trafił w boczną siatkę, a jego kolejny strzał obronił golkiper miejscowych. Po przerwie trzeba było zagrać bardziej defensywnie, bo w każdej chwili mogliśmy się za bardzo otworzyć i dać okazję rywalom do szybkiej kontry. Mimo to gospodarze znaleźli sposób na rozmontowanie naszej obrony. Collins podał piłkę do ustawionego na skraju pola karnego Slabbera, a ten uderzył bardzo precyzyjnie i wpakował futbolówkę do siatki! Zrobiło się nagle nerwowo. Musiałem wrócić do dawnego ustawienia. To się opłaciło, bo od tej pory rywale nam już nie zagrażali. Pod koniec meczu mieliśmy jeszcze rzut wolny. Evans ustawił piłkę na 30 metrze, strzelił! Piłka odbiła się rykoszetem od Sharpa i przez to zmyliła bramkarza i zatrzepotała w siatce! Mogliśmy odetchnąć z ulgą, bo wywozimy ważny komplet punktów! 17.11.2007, Blue Square South [17/42], Westleigh Park, 445 widzówHavant & Waterlooville [3.] 1:3 (0:2) Newport United [1.] Gole: Slabber (54') | Suker (13'), Culshaw (22'), Evans (87') Mom: Richard Evans (OP L, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 9/29 celnych podań, 2/4 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski - Fowler (87' Wallon), Suker, Stimpson (45' Simpson), Evans - Sobkowicz (64' Griffin) Notes: Było nerwowo, ale udało nam się wygrać. To pokazało nam, że gramy dość nierówno. Nie chodzi tu o wynik, a o styl. Link to comment
TheDoctor Posted March 4, 2009 Author Share Posted March 4, 2009 Na stadion w Nailsworth przybyło prawie tysiąc osób. Stawką tego meczu był awans do 2 rundy kwalifikacyjnej FA Trophy. W meczu na wyjeździe podejmowaliśmy Gloucester. Ten klub powstał w roku 1899, czyli jeszcze w XXIX wieku! Ich obiekt - The New Lawn mógł pomieścić 5147 widzów, co znaczyło, że mają większy stadion od nas! Mimo wszystko sportowo nam nie dorównywali. Przed meczem dowiedziałem się, że do szpitala trafił Suker z powodu urazu pięty. Przez ten sam uraz pauzuje Stanisławski. To utrudniło nam zestawienie pomocy, ale jakoś się udało. Ciekawą rzeczą było to, że sędzia Paul Nicholson sędziował nasze przegrane spotkanie z Eastleigh! Może to mało ważne, ale to była jedyna nasza porażka w tym sezonie. Niemniej jednak bukmacherzy postawili na nas. Eksperci również uważali nasz zespół za pewnego zwycięzcę. Pozostawało mi jedynie zgodzić się z ocenami, bo rzeczywiście powinniśmy poradzić sobie z rywalem. Już od pierwszych minut postanowiliśmy zaatakować. Okazało się, że rzeczywiście nie było na co czekać. Pierwsza akcja, Wallon podał na bok do Stimpsona. Anglik znalazł w polu karnym Sobkowicza, który miał przed sobą tylko bramkarza. Nie mógł się pomylić! Trafił i mogliśmy cieszyć się z gola! Tylko, że nasi rywale w mgnieniu oka wykorzystali nasze rozkojarzenie. Foley posłał piłkę na piąty metr. Tam dopadł do niej Burke, który umieścił piłkę w siatce, nad Thompsonem. Wynik z powrotem był otwarty. Trzeba było znowu się męczyć, aby wyjść na prowadzenie. Niestety męczyliśmy się z o wiele słabszym przeciwnikiem. Udało się jednak przeprowadzić jeszcze jedną akcję nam sam koniec. Lecz to raczej należało do przypadku niż zamierzonego działania. Sinclair podał piłkę wprost pod nogi Sobkowicza. Obrona i bramkarz gospodarzy byli zszokowani i dlatego Polak bez problemów umieścił piłkę w siatce! Na sam koniec wyszliśmy na prowadzenie i mogliśmy spokojnie rozmyślać nad drugą częścią. Początek drugiej odsłony był ciężki. Najpierw swoją szansę miał Burke, lecz jego strzał głową wylądował w rękach Thompsona. Chwilę później Culshaw uderzał na bramkę rywala, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. W 64 minucie próbował Robinson, ale dobrze między słupkami zachował się nasz golkiper. Koniec spotkania należał do nas. Najpierw Sobkowicz oddał strzał z dystansu, po którym piłka poszybowała w trybuny. Potem był już lepiej. Dziesięć minut przed końcem nasz snajper wcielił się w rolę asystującego. Doskonale zagrał piłkę do Fowlera, który przerzucił piłkę nad bramkarzem. Było 3:1 i do końca nic się nie zmieniło! Awansujemy do kolejnej rundy. 24.11.2007, FA Trophy, 3 Runda Kwalifikacyjna, The New Lawn, 977 widzówGloucester City [AMA] 1:3 (1:2) Newport County [bSS] Gole: Burke (13') | Sobkowicz (10', 45'), Fowler (80') Mom: Bartosz Sobkowicz (N, Newport, ocena: 9), 2 gole, 1 asysta, 15/15 celnych podań, 3/5 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki, Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski (85' Jarman) - Stimpson, Wallon (73' Fowler), Simpson (85' Boto), Evans - Sobkowicz Notes: Świetny mecz Sobkowicza, który mam nadzieję powróci do formy. Ogólnie awans cieszy, choć momentami było ciężko. Link to comment
TheDoctor Posted March 5, 2009 Author Share Posted March 5, 2009 Przed meczem z Bishop's Stortford odbyło się losowanie 1 rundy FA Trophy. Dobrze, że mam asystenta, bo byłem przekonany, że będzie jeszcze jedna runda kwalifikacyjna. Jednak nie do końca znam wszystkie rozgrywki angielskie. Wracając do sedna to zagramy z Newcastle Blue Star. Trzeba to jasno powiedzieć, że w losowaniach mamy niezłe szczęście. Mogliśmy trafić o wiele gorzej, ale nie zamierzam się tym martwić. Tego dnia nasi fani liczyli, że w końcu ujrzą na murawie Stanisławskiego. Postanowiłem nie zabrać go na Woodside Park. Właśnie tam graliśmy mecz z Bishop's Stortford. Obawiałem się tego spotkania, bo musieliśmy stawić czoła ciężkiemu rywalowi. Na dodatek nie graliśmy na Newport Stadium. Nadal niedostępni byli Suker oraz Clarke. Jak mówiłem Stanisławski odpoczywał w domu. Mam wrażenie, że nikt nie kontroluje mojej pracy. Prezes nie ma ze mną o czym rozmawiać, asystent rzadko zgłasza swoje porady, bo wie, że ja lepiej znam się na futbolu. No może przypomina mi o ważnych meczach, ale to bardzo mało. To jest tak, jakby zarząd nie wiedział w jakiej sytuacji się obecnie znajdujemy. Być może awans obudzi ich i zachęci do współpracy ze mną. Przed konfrontacją z The Bishops do pierwszego składu przesunąłem Krisa Leeka. Jest wszechstronny i szybki, więc czasem mi się przyda. Wracając do spotkania to faworyta było ciężko wskazać. Z jednej strony Bishop's Stortford jest kandydatem do awansu, a mimo wszystko znajduje się w środku stawki. My za to przewodzimy i pewnie zmierzamy po mistrzostwo Blue Square South. Pierwszy kwadrans przebiegał pod nasze dyktando. Początki zawsze mamy dobre i tak było również tym razem. Wallon centrował z rzutu rożnego, najlepiej w szesnastce zachował się Culshaw, który umieścił piłkę w siatce rywala! Po tym trafieniu nagle zrobiło się nerwowo. W przeciągu 10 minut dwa razy musiał interweniować Thompson, ale na nasze szczęście obronił uderzenia Edwardsa. Trzeba powiedzieć, że obie te sytuacje sprokurował Samiec, który nie poczynał sobie za dobrze w defensywie. Ostatnie chwile pierwszej odsłony należały już do Sobkowicza. Na początku nasz snajper zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem. Przy drugim strzale zachował się o niebo lepiej. Po podaniu Stimpsona znów miał przed sobą tylko golkipera gospodarzy - Younga. Postanowił go okiwać i strzelić do pustej bramki! Świetnie to zrobił Sobkowicz i było już 2:0. Do przerwy taki wynik utrzymał się. Byłem zadowolony z gry zespołu, który pewnie prowadził z wymagającym rywalem. Lecz po pierwszych 20 minutach drugiej połowy mogliśmy stracić dwa gole. Wpierw Mason próbował zaskoczyć Thompsona strzałem z dystansu, ale Glyn miał dobry dzień. Nasi rywale nie zrezygnowali z ostrzeliwania naszej bramki i w 74 minucie Gaisle przerzucił futbolówkę tuż nad poprzeczką. Gospodarze atakowali, a tymczasem to my podwyższyliśmy stan spotkania. Evans zagrał na przedpole do Stimpsona. Nasz pomocnik lekko podkręcił piłkę i umieścił ją w siatce, obok bramkarza. Zawodnicy w niebieskich strojach strzelili gola honorowego, którego zdobył Mason, ale to nie zmieniło faktu, że mogliśmy sobie dopisać trzy punkty w tabeli. 27.11.2007, Blue Square South [18/42], Woodside Park, 260 widzów Bishop's Stortford [9.] 1:3 (0:2) Newport County [1.] Gole: Mason (90') | Culshaw (5'), Sobkowicz (45'), Stimpson (81') Mom: Richard Stimpson (OP Ś, Newport, ocena: 8), 1 gol, 1 asysta, 24/37 celnych podań, 1/4 celnych strzałów Skład: Thompson - Lisiecki (68' Brauza), Samiec, Culshaw, Hiller [c] - Lewandowski - Wallon (45' Fowler), Stimpson, Simpson, Evans - Sobkowicz (57' Griffin) Notes: Trzeci z rzędu mecz na wyjeździe... oraz trzeci z kolei wynik 3:1. Jakbyśmy każdy mecz na obcym stadionie kończyli takim rezultatem to byłoby znakomicie. Link to comment
Abruś Posted March 5, 2009 Share Posted March 5, 2009 Ładnie Panie gnieciesz Ile przewagi nad drugim zespołem? A tak w ogóle, to Link to comment
Recommended Posts